Spotkanie Friedricha i Heleny na gruzach Gdańska jest początkiem bolesnej historii, pełnej wspomnień, nadziei i trudnych wyborów. Mały chłopiec, który jest świadkiem śmierci matki, kobieta, której wojna odebrała wszystko i miasto, w którym pozornie nie ma już miejsca na życie. Czy w świecie, który stał się cmentarzem, jest miejsce na ludzkie odruchy i empatię?
Zawsze uważałam, że każda historia zostawia w nas ślad, ale lektura „Chłopca z ruin” sprawiła, że ten ślad poczułam niemal fizycznie – osiadł w moim sercu jak pył unoszący się nad gdańskimi ulicami. Do dziś nie mogę zapomnieć emocji, jakie towarzyszyły mi podczas lektury. Zachowam je w sercu na bardzo długo.
Dla mnie ta książka to historia o ludziach, których naznaczyła wojna, ale też opowieść o mieście, które kiedyś było tyglem różnych kultur. Autorka przypomina nam o dawnym Wolnym Mieście Gdańsk – miejscu, gdzie obok siebie w kruchym, ale jednak istniejącym porozumieniu tętniło życie różnych narodowości. To był świat wspólnych ulic i codziennych spraw, dopóki faszystowska polityka nie zatruła umysłów, siejąc nienawiść i niszcząc wszystko, co budowane przez lata dawało mieszkańcom poczucie wolności i przestrzeń do życia.
W samym centrum tego dogasającego świata poznajemy Helenę Koszek. Jej postać jest dla mnie niezwykle interesująca i niezwykła. Helena jest Polką, ale przede wszystkim Gdańszczanką. Jej miłość do tego miasta jest silniejsza niż strach przed wrogiem i gorzkie wspomnienia. Ona nie chce uciekać, pragnie żyć tam, gdzie są jej korzenie, nawet jeśli tkwią one w gruzach. Jest zmuszona podejmować decyzje, które dla postronnego obserwatora mogą wydawać się kontrowersyjne. Jednak trudno ją oceniać i krytykować, tym bardziej że sama autorka buduje jej postać z empatią i szacunkiem. Pochyla się nad nią z ogromnym zrozumieniem, pokazując nam kobietę, która w świecie pozbawionym wartości, próbuje ocalić to, co najcenniejsze – człowieczeństwo.
„Chłopiec z ruin” to nie jest tylko kolejna powieść wojenna. To intymny i cichy zapis walki o duszę w mieście, które w swoich zgliszczach ukryło tysiące ofiar. Choć na usta ciśnie się krzyk, w proteście na okrucieństwo to jego dźwięk ginie w obliczu nadziei, którą daje nam Autorka. Nadziei na to, że na zgliszczach może zakwitnąć miłość – ta najtrudniejsza, bo rodząca się z litości i wspólnego bólu.
Zostaję z tą historią na dłużej, patrząc na Gdańsk oczami Heleny i małego Friedricha. Czekam na kontynuację, która mam nadzieję, że złagodzi ból, który rozgościł się w moim sercu. Tak, to lektura, która boli i przytłacza, ale też pokazuj, że nawet najgorsza ideologia nie jest w stanie zabić w nas odruchów serca i dobra.
Jeśli szukasz emocji, które zostaną z Tobą na długo po przewróceniu ostatniej strony, to „Chłopiec z ruin” jest idealnym wyborem.
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-01-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
anetaiksiazki
Noc Wigilijna. W schronisku, którego nie ma na mapie, spotyka się czworo obcych sobie ludzi: Jan, Marta, Paweł oraz gospodarz stanicy. Tej nocy...
Sześć mieszkań, jedna kamienica i najbardziej wyjątkowy wieczór w roku. Bohaterowie bardzo wiekowej kamienicy z dużą pieczołowitością przygotowują się...