No i masz, popłakałam się na końcu!
"Chyba nie jestem Bogiem", to historia kotka Puszka, zabranego w niewiadomym celu od kociej mamy do ludzkiej rodziny. Losy kociego bohatera poznajemy z jego perspektywy. Często są to zabawne sytuacje, wynikające z niezrozumienia człowieczych przyzwyczajeń i zachowań.
Ta prosta w odbiorze opowieść, napisana nieskomplikowanym, nieco infantylnym językiem rozgrzewa jak przytulenie kociego futerka i roztapia serce jak widok proszących o napełnienie miski, kitkowych oczek. Dwa razy, DWA RAZY, moje serce pękło na pół i przywołało smutne wspomnienia.
Licząca niecałe 130 stron historia dała mi tyle różnorodnych emocji, że ja nie mam słów. Od radości, śmiech przez łzy. Postać kota została przedstawiona tu w punkt. Indywidualista, ale kiedy najdzie go ochota — przytulasy i głaski mile widziane.
To niepozorna opowieść, wypełniona troską, czułością, kocim mruczeniem i psotami, które wybacza się równo z mrugnięciem tych wielkich, okrągłych oczu. To też opowieść o odchodzeniu i przemijaniu. To w końcu opowieść o bezwarunkowej miłości między zwierzęciem a człowiekiem, przywiązaniu i oddaniu.
Nie jest to książka tylko dla kociarzy, psiarze nie bójcie się po nią sięgać. Mimo iż główny bohaterem jest mruczkiem, to symbolizuje on uniwersalną historię.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 144
Dodał/a opinię:
zaczytania