Zabrali mnie siłą, łapiąc znienacka za kark! A potem zamknęli w ekskluzywnym więzieniu i zaczęli tuczyć. Byłem pewny, że chcą mnie zjeść. Nazwali mnie Nie. Specyficzne imię, ale o gustach nie będę dyskutował. Istnieje też szansa, że jestem Bogiem, bo wykrzykują to słowo, gdy tylko mnie zobaczą.
Dwunodzy nie mają serc. Każą sypiać małej dwunogiej zupełnie samej w łóżeczku. A co, gdyby w pobliżu zjawiła się jakaś groźna bestia? Postanowiłem już zawsze czuwać u stóp Alicji.
Chociaż może jednak mają jakieś uczucia? Czasami z ich oczu wypływają krople słonej wody, a wtedy inni natychmiast mówią ,,niepłacz". Ale dzisiaj po raz pierwszy widzę wszystkich dwunogich pogrążonych w niepłaczu i nikt nic nie mówi. Tylko siedzą nad pustym kocim legowiskiem i milczą.
Wielki fenomen wydawniczy! 100 000 sprzedanych egzemplarzy. Debiutancka powieść samodzielnie wydana przez Stefanię Gander błyskawicznie zdobyła serca czytelników i znalazła się na europejskich listach bestsellerów.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 144
Jako ogromna miłośniczka wszystkich kotów, ze szczególnym zamiłowaniem do dwóch moich kocich dzieci i kilkorga przyszywanych, nie mogłam przejść obojętnie obok książki "Chyba nie jestem Bogiem".
Spodziewałam się miłej lektury, zabawnej, bo przecież koty swoim zachowaniem każdego doprowadzą do napadów radości. Nawet chusteczki dołączone do książki od Wydawnictwa nie dały mi do myślenia. Myślałam, że to miły prezent do ocierania łez rozbawienia.
Powiedziałabym: pół na pół.
Już od pierwszych stron miałam łzy w oczach. Adopcja kota jest w ludzkich oczach aktem łaski, miłosierdzia, w końcu ratujesz kota przed potencjalną bezdomnością. Jednak co myśli kot? Pojawiają się obcy ludzie, łapią siłą, wsadzają do transportera, który ląduje w głośnym samochodzie. Kot nie zna tych dźwięków, nie zna nas, wie jedynie, że zostaje zabrany od ukochanej mamy, rodzeństwa i domu, który zna.
Tytułowy kot dokładnie to przeżył. Został zabrany od mamy, zamknięty w luksusowym więzieniu, tuczony, bał się, że zostanie zjedzony. Wydawało mu się, że dostał imię Nie, chociaż czasami miał wrażenie, że jest także Bożem, często jak coś spsotował wołali Oboże, więc może jednak jest jeszcze jeden Oboże, który bierze wszystkie winy na siebie, chociaż go nie widać.
Później pojawił się dziwny stwór. Kot stwierdził, że to musi być sfinks, chociaż po czasie zmienił się w dwunożnego. Dziwne było dla niego też to, że dwunożni dają Alicji spać razem. Bojąc się, że przyjdzie do niej jakiś stwór, postanowił sypiać w jej nogach. Tak na wszelki wypadek.
Dwunożnym czasami płyną z oczu słone krople. Mówią wtedy "niepłacz". Nie wie dlaczego robią niepłacz w różnych dziwnych sytuacjach.
**
Z każdym kolejnym rozdziałem moje łzy stopniowo wysychały. Aż do rozdziału o diagnozie i kocim niebie. Wtedy przestałam widzieć litery. Sama kiedyś straciłam ukochaną zaledwie roczną kotkę pod kołami samochodu i ten rozdział mnie pokonał.
Została napisana tak, że miałam wrażenie, jakbym naprawdę czytała wspomnienia kota. Autorka zaskakująco dobrze wczuła się w psychikę i rozumowanie mruczków, zawarła spostrzeżenia, które sama także zaobserwowałam.
Warto przeczytać.
🔥 Debiut sprzedany w 100 000 egzemplarzy. 🔥
Team koty czy team psy? Niezależnie od odpowiedzi po lekturze tej książki inaczej spojrzysz na wszystkie koty😉
#współpracabarterowa #recenzja
"Chyba nie jestem Bogiem" Stefania Gander to powieść napisana z perspektywy kociego bohatera i zarazem narratora. Zawiera kocie przemyślenia na temat codziennego życia, w którym ludzie tzw. dwunodzy pełnią zdecydowanie służebną rolę🙂
Opowieść Puszka rozpoczyna się od dramatycznego wydarzenia - główny bohater zostaje porwany w bliżej nieokreślonym celu (dla okupu lub jako pokarm) przez parę dwunogów. Tak zaczyna się pełna poczucia humoru i emocji opowieść o życiu wśród ludzi.
Autorka z pełną empatią i wrażliwością wczuwa się w kota. W tym celu stylizuje język, aby idealnie przetłumaczyć koci świat na ludzki. Puszek jest doskonałym obserwatorem człowieka, towarzyszem w szczęściu i nieszczęściu, który poznaje swoich dwunogów lepiej niż oni sami.
Ubieranie choinki czy kwestia imienia głównego bohatera to fragmenty bardzo zabawne, ale nie brakuje w powieści momentów smutnych wprawiający Czytelnika w stan "niepłaczu". Dlatego na czas czytania wskazane jest zaopatrzenie się w chusteczki higieniczne!
Jest to piękna historia, którą pokochają wszyscy, którzy mieli lub mają zwierzęcego przyjaciela. To jedna z oryginalniejszych powieści, którą przeczytałam w tym roku, dlatego polecam ją gorąco!
No i masz, popłakałam się na końcu!
"Chyba nie jestem Bogiem", to historia kotka Puszka, zabranego w niewiadomym celu od kociej mamy do ludzkiej rodziny. Losy kociego bohatera poznajemy z jego perspektywy. Często są to zabawne sytuacje, wynikające z niezrozumienia człowieczych przyzwyczajeń i zachowań.
Ta prosta w odbiorze opowieść, napisana nieskomplikowanym, nieco infantylnym językiem rozgrzewa jak przytulenie kociego futerka i roztapia serce jak widok proszących o napełnienie miski, kitkowych oczek. Dwa razy, DWA RAZY, moje serce pękło na pół i przywołało smutne wspomnienia.
Licząca niecałe 130 stron historia dała mi tyle różnorodnych emocji, że ja nie mam słów. Od radości, śmiech przez łzy. Postać kota została przedstawiona tu w punkt. Indywidualista, ale kiedy najdzie go ochota — przytulasy i głaski mile widziane.
To niepozorna opowieść, wypełniona troską, czułością, kocim mruczeniem i psotami, które wybacza się równo z mrugnięciem tych wielkich, okrągłych oczu. To też opowieść o odchodzeniu i przemijaniu. To w końcu opowieść o bezwarunkowej miłości między zwierzęciem a człowiekiem, przywiązaniu i oddaniu.
Nie jest to książka tylko dla kociarzy, psiarze nie bójcie się po nią sięgać. Mimo iż główny bohaterem jest mruczkiem, to symbolizuje on uniwersalną historię.
Ja lubię zarówno psy jak i koty, chociaż w moim domu przez ostatnie kilkanaście lat mieszkały mruczki. Dlatego gdy, otrzymałem propozycję przeczytania tej książki sięgnęłam po nią bez wahania.
Świat widziany oczami kota. Czyż to nie brzmi interesująco. Byłam ciekawa jak do tego podeszła autorka i przyznać muszę, że zabieg ten udał jej się zacnie.
Pisarka bardzo trafnie opisuje świat z pozycji czworonożnego przyjaciela. Widać, że jest miłośniczką kotów i świetnie zna ich zwyczaje, które bardzo celnie przytacza.
Tworzy tym samym autorka powieść wielce oryginalną i niepowtarzalną. Pełną celnych spostrzeżeń dotyczących nie tylko człowieka i jego życia, ale także zwierząt i ich odbierania świata.
To książka pełna emocji, od łez że śmiechu, do łez smutku i wzruszenia. Niebywałym atutem tej książki jest prosty język, lekki styl i krótkie rozdziały. Sama książka też jest nieduża objętościowo przez co książkę czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością.
Ryzyko lektury jest jedno. Jeśli jesteś team pies, możesz pokochać naszych mruczących braci mniejszych, bo chyba wspominać nie muszę, że dla teamu kociarzy to pozycja obowiązkowa.
Czy jesteście kocimi rodzicami? Czy podobają wam się określenia: kocia "mama" koci "tata", czy kocie "dziecko"?
" [...] Sposób, w jaki mnie traktujecie, jest nie do przyjęcia -- uważam to za niesprawiedliwe, nieuczciwe, niedorzeczne, a wręcz dręczycielskie. [...]"
"Chyba nie jestem Bogiem" autorstwa Stefanii Gander jest idealną lekturą zarówno dla zwolenników jak i przeciwników kotów. Autorka stworzyła genialną i wzruszającą historię. W moim przypadku nie obyło się bez łez. Dosłownie płakałam jak bóbr. Dziękuję wydawnictwu za chusteczki. Przydały się. Zeszło pół opakowania. Mocno wczułam się w losy głównego bohatera. Dlaczego? Jestem szczęśliwą posiadaczką pięciu wyjątkowych i bardzo aktywnych kotek. Dzięki tej historii lepiej zrozumiałam ich zachowanie, między innymi nocnych ataków na moje stopy, ciągłe przesiadywanie i spanie na stole, czy też wskakiwanie na choinkę i zabawy bombkami (na szczęście są sztuczne i nic im nie grozi).
Narratorem tej opowieści jest Kot. To z jego perspektywy obserwujemy świat. Czasami jesteśmy zagubieni, szczęśliwi, przerażeni i smutni. Nie rozumiemy zachowań dwunogich. Zwłaszcza gdy tyją i w ciągu jednego dnia gubią sporo kilogramów. Jak oni to robią?
Taki apel od Kota dla nas -- zanim wyjdziemy z domu, upewnijmy się, czy przez przypadek nie zamknęliśmy naszych kotków na balkonie lub w innych pomieszczeniach bez dostępu do jedzenia, wody i kuwety.
Autorka świetnie bawi się językiem, łącząc kilka słów w jeden wyraz. Wyszło naprawdę zabawnie. Dobra robota.
Książka "Chyba nie jestem Bogiem" składa się z krótkich rozdziałów. Każdy z nich skrywa w sobie inny problem. Warto je uważnie czytać i przemyśleć, żeby lepiej zrozumieć własne koty.
"Chyba nie jestem Bogiem" to idealna popołudniowa lektura. Nie da się od niej oderwać, nim nie pozna się zakończenia. A po zakończeniu pozostaje czas na przemyślenia, wspomnienia i ochłonięcie. Po takiej historii potrzebna jest przysłowiowa minuta ciszy.
Tę lekturę polecam wszystkim czytelnikom. Można czytać ją również dzieciom.
Zanim zasiądziecie do lektury, przygotujcie sobie chusteczki. Będą wam potrzebne i to nie jeden raz.
Podobał mi się styl pisania Stefanii Gander. Pierwszy raz czytałam lekturę, w której głównym bohaterem i narratorem był kot.
Zapomniałabym wspomnieć. W środku znajdziecie świetne ilustracje. Warto się im przyjrzeć z bliska.
Jestem zadowolona z tej lektury. Nie dziwię się, że cała Europa jest nią oczarowana.
Przeczytane:2026-06-24, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda nasz świat oczami małego kotka, który nagle zostaje zabrany od mamy i trafia do zupełnie obcego domu? Co czuje, czego się boi i jak odbiera dziwne zachowania ludzi, którzy nagle stają się jego rodziną?
„Chyba nie jestem Bogiem” Stefanii Gander to niepozorna, krótka książka w twardej oprawie, którą można przeczytać podczas jednego wieczoru. Nie dajcie się jednak zwieść jej objętości, bo między tymi stronami kryje się historia pełna ciepła, humoru, wzruszeń i ważnych życiowych refleksji.
Poznajemy tu kota o imieniu Nie, który zostaje zabrany od swojej mamy i trafia do nowego domu. Wszystko jest dla niego nowe, niezrozumiałe i momentami wręcz przerażające. Razem z nim odkrywamy otaczający świat, obserwujemy ludzi i ich zachowania, próbujemy zrozumieć emocje, których nawet dorośli często nie potrafią nazwać. To właśnie perspektywa kota jest największą siłą tej opowieści. Jego spostrzeżenia są zabawne, trafne i momentami zaskakująco mądre.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazała codzienność oczami zwierzęcia. To, co dla nas jest normalne i oczywiste, dla Nie staje się zagadką wymagającą rozwiązania. Dzięki temu wiele sytuacji wywołuje uśmiech, ale jednocześnie skłania do zastanowienia się nad własnym zachowaniem i relacjami z innymi.
Choć książka jest lekka w odbiorze i ma krótkie rozdziały, nie brakuje w niej emocji. Im bardziej poznawałam bohaterów, tym mocniej angażowałam się w ich historię. Są tu momenty radosne, wzruszające, a także takie, które ściskają serce. Razem z książką otrzymałam chusteczki i przyznam szczerze, że nie był to przypadkowy dodatek. W pewnym momencie naprawdę okazały się potrzebne.
Autorka porusza wiele ważnych tematów, takich jak miłość, przywiązanie, stratę, samotność, rodzinę i bezwarunkową więź, jaka może połączyć człowieka ze zwierzęciem. Robi to jednak w sposób naturalny, bez moralizowania i zbędnego patosu. To sprawia, że historia trafia prosto do serca.
Myślę, że jest to idealna lektura dla wszystkich miłośników kotów i zwierząt, ale także dla osób, które lubią historie pokazujące świat z nieco innej perspektywy. Książka świetnie sprawdzi się zarówno dla dorosłych, jak i dla młodzieży. Krótkie rozdziały sprawiają, że czyta się ją bardzo szybko, a ciekawość nie pozwala odłożyć jej na później.
„Chyba nie jestem Bogiem” to piękna, ciepła i mądra opowieść o poznawaniu świata, budowaniu więzi i odkrywaniu emocji. To jedna z tych książek, które czyta się błyskawicznie, ale zostają w głowie i sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Jeśli macie w domu kota, istnieje duża szansa, że po lekturze spojrzycie na niego zupełnie inaczej. A jeśli po prostu kochacie zwierzęta, ta historia z pewnością Was poruszy.