Czy w czasach Leonardo da Vinci można było popełnić zbrodnię doskonałą? Taką, która ginie w cieniu pałacowych fresków, w zapachu kadzidła i wosku, wśród szeptów możnych tego świata? A może najokrutniejszą zbrodnią była ta, której nikt nie chciał nazwać po imieniu. Przemyślana zbrodnia podmiany nowo narodzonego dziecka na renesansowym dworze, w samym sercu potęgi rodu Sforzów? I co, jeśli jedyną osobą, która widzi prawdę, jest kobieta nie z tej epoki, lecz uwięziona między czasami, świadoma, że jeden fałszywy krok może kosztować życie… i zmienić bieg historii?
Po „Córkę Leonarda da Vinci” sięgnęłam bez chwili wahania. Pierwszy tom serii „Mapa czasu” totalnie mnie kupił swoim pomysłem, odwagą, świeżością. Już wtedy czułam, że Greta Drawska stworzyła coś, czego na naszym rynku jeszcze nie było. Kryminał z mocnym rysem fantastycznym, ale takim, który ma sens. Bo przecież… czy ktokolwiek z nas wie, co dzieje się w umyśle człowieka pogrążonego w śpiączce? Autorka wykorzystała tę niewiedzę w genialny sposób przenosząc Elizę w czasie, podczas gdy jej ciało pozostaje uwięzione we współczesnym świecie.
I choć oba tomy łączy ta sama bohaterka, to każdą część można czytać osobno. Każda to inna epoka, inna zagadka, inne emocje.
Tym razem lądujemy w Mediolanie, w roku 1490 – na dworze Ludwika Sforzy. I powiem Wam jedno... przepadłam.
Ten świat żyje. On oddycha. Czułam chłód kamiennych korytarzy, ciężar spojrzeń, napięcie unoszące się między postaciami. Eliza – kobieta z XXI wieku, trafia w sam środek politycznych rozgrywek, intryg i walki o władzę. A gdzieś obok niej pojawia się sam Leonardo. Nie tylko jako genialny artysta, ale jako człowiek uważny, przenikliwy, czytający z ludzi więcej, niż oni sami chcieliby zdradzić.
Najbardziej fascynujące były dla mnie momenty, gdy Eliza musiała balansować między swoją współczesną świadomością a realiami renesansu. Jak dużo można powiedzieć, żeby nie zdradzić zbyt wiele? Czy da się zmienić bieg historii, nie niszcząc jej? I komu zaufać, gdy każdy uśmiech może być maską?
Uwielbiam takie książki, w których tempo nie siada ani na chwilę. Tu mamy wszystko. Jestśledztwo, spisek, napięcie polityczne, romans podszyty ryzykiem i świadomość, że jeden błąd może zmienić losy wielu ludzi. Były momenty, kiedy czytałam z przyspieszonym oddechem. Były też takie, kiedy po prostu zatrzymywałam się na chwilę, żeby nacieszyć się klimatem epoki.
Ogromnym atutem jest klimat całej serii, już sam tytuł „Córka Leonarda da Vinci” działa na wyobraźnię. Okładka i opis idealnie wprowadzają w atmosferę tej historii. Towarzyszy elegancja, tajemnica, nutka niebezpieczeństwa. To wszystko razem tworzy coś bardzo spójnego i wyjątkowego.
Najbardziej jednak podobało mi się to, że ta książka jest odważna. Że nie boi się łączyć gatunków. Że pokazuje silną kobietę w świecie, który nie był dla kobiet łaskawy. Eliza nie jest tylko obserwatorką ona staje się osią warznych wydarzeń podmiany dzieci, które mogą zaważyć na historii. I to jest niesamowite.
Czy polecam? Z całego serca. Jeśli lubicie kryminały, ale czujecie, że chcecie czegoś więcej niż klasyczne „kto zabił”, jeśli fascynuje Was historia i klimat dawnych lat, jeśli cenicie pomysłowość i dobrze skonstruowaną intrygę, ta seria jest dla Was.
A ja? Ja już nie mogę się doczekać kolejnej podróży w czasie. Bo z taką przewodniczką jak Eliza… to po prostu trzeba przeżyć.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Eliza Angielczyk budzi się w XIX-wiecznym pałacu w Szlachcinie - ale to nie jest jej świat. Jeszcze wczoraj miała wziąć ślub w XXI wieku, dziś jest damą...
MAŁE MIASTECZKA WSZYSTKO MAJĄ MAŁE - POZA PAMIĘCIĄ Wandzie przeszło przez myśl, że gdyby nie zwłoki w kałuży krwi, ten dom byłby idealny. Designerska...