Mediolan, rok 1490. Eliza trafia na dwór Ludwika Sforzy, który pachnie kadzidłem, woskiem i strachem. Zanurza się w świat pałacowych szeptów, kobiecych intryg i męskiej walki o władzę, natrafiając na spisek, który może zmienić bieg historii.
Leonardo da Vinci jest nie tylko mistrzem pędzla i wynalazcą, ale i uważnym obserwatorem, który widzi więcej, niż mówi. A jednak to Eliza - kobieta, w której współczesność pulsuje pod renesansową skórą - staje się osią tego świata.
,,Córka Leonarda da Vinci" to rasowa przygodówka z barwnym tłem historycznym, intrygą jak z najlepszego thrillera, romansem i tempem, które nie zwalnia.
Gdyby Aleksander Dumas i Agatha Christie połączyli pióra, być może napisaliby właśnie taką opowieść. O czasie, który nie zna litości. O miłości, która nie zna granic. O kobiecie, która nie zna słowa niemożliwe.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 352
Czy w czasach Leonardo da Vinci można było popełnić zbrodnię doskonałą? Taką, która ginie w cieniu pałacowych fresków, w zapachu kadzidła i wosku, wśród szeptów możnych tego świata? A może najokrutniejszą zbrodnią była ta, której nikt nie chciał nazwać po imieniu. Przemyślana zbrodnia podmiany nowo narodzonego dziecka na renesansowym dworze, w samym sercu potęgi rodu Sforzów? I co, jeśli jedyną osobą, która widzi prawdę, jest kobieta nie z tej epoki, lecz uwięziona między czasami, świadoma, że jeden fałszywy krok może kosztować życie… i zmienić bieg historii?
Po „Córkę Leonarda da Vinci” sięgnęłam bez chwili wahania. Pierwszy tom serii „Mapa czasu” totalnie mnie kupił swoim pomysłem, odwagą, świeżością. Już wtedy czułam, że Greta Drawska stworzyła coś, czego na naszym rynku jeszcze nie było. Kryminał z mocnym rysem fantastycznym, ale takim, który ma sens. Bo przecież… czy ktokolwiek z nas wie, co dzieje się w umyśle człowieka pogrążonego w śpiączce? Autorka wykorzystała tę niewiedzę w genialny sposób przenosząc Elizę w czasie, podczas gdy jej ciało pozostaje uwięzione we współczesnym świecie.
I choć oba tomy łączy ta sama bohaterka, to każdą część można czytać osobno. Każda to inna epoka, inna zagadka, inne emocje.
Tym razem lądujemy w Mediolanie, w roku 1490 – na dworze Ludwika Sforzy. I powiem Wam jedno... przepadłam.
Ten świat żyje. On oddycha. Czułam chłód kamiennych korytarzy, ciężar spojrzeń, napięcie unoszące się między postaciami. Eliza – kobieta z XXI wieku, trafia w sam środek politycznych rozgrywek, intryg i walki o władzę. A gdzieś obok niej pojawia się sam Leonardo. Nie tylko jako genialny artysta, ale jako człowiek uważny, przenikliwy, czytający z ludzi więcej, niż oni sami chcieliby zdradzić.
Najbardziej fascynujące były dla mnie momenty, gdy Eliza musiała balansować między swoją współczesną świadomością a realiami renesansu. Jak dużo można powiedzieć, żeby nie zdradzić zbyt wiele? Czy da się zmienić bieg historii, nie niszcząc jej? I komu zaufać, gdy każdy uśmiech może być maską?
Uwielbiam takie książki, w których tempo nie siada ani na chwilę. Tu mamy wszystko. Jestśledztwo, spisek, napięcie polityczne, romans podszyty ryzykiem i świadomość, że jeden błąd może zmienić losy wielu ludzi. Były momenty, kiedy czytałam z przyspieszonym oddechem. Były też takie, kiedy po prostu zatrzymywałam się na chwilę, żeby nacieszyć się klimatem epoki.
Ogromnym atutem jest klimat całej serii, już sam tytuł „Córka Leonarda da Vinci” działa na wyobraźnię. Okładka i opis idealnie wprowadzają w atmosferę tej historii. Towarzyszy elegancja, tajemnica, nutka niebezpieczeństwa. To wszystko razem tworzy coś bardzo spójnego i wyjątkowego.
Najbardziej jednak podobało mi się to, że ta książka jest odważna. Że nie boi się łączyć gatunków. Że pokazuje silną kobietę w świecie, który nie był dla kobiet łaskawy. Eliza nie jest tylko obserwatorką ona staje się osią warznych wydarzeń podmiany dzieci, które mogą zaważyć na historii. I to jest niesamowite.
Czy polecam? Z całego serca. Jeśli lubicie kryminały, ale czujecie, że chcecie czegoś więcej niż klasyczne „kto zabił”, jeśli fascynuje Was historia i klimat dawnych lat, jeśli cenicie pomysłowość i dobrze skonstruowaną intrygę, ta seria jest dla Was.
A ja? Ja już nie mogę się doczekać kolejnej podróży w czasie. Bo z taką przewodniczką jak Eliza… to po prostu trzeba przeżyć.
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗧𝗿𝘇𝗲𝗰𝗶𝗲 ż𝘆𝗰𝗶𝗲 𝗘𝗹𝗶𝘇𝘆
Po pierwszej części cyklu 𝑀𝑎𝑝𝑦 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑢 z przyjemnością wróciłam do świata stworzonego przez Gretę Drawską. 𝐶ó𝑟𝑘𝑎 𝐿𝑒𝑜𝑛𝑎𝑟𝑑𝑎 𝑑𝑎 𝑉𝑖𝑛𝑐𝑖 to kontynuacja losów Elizy, bohaterki, którą zdążyłam dobrze poznać i polubić. To dziewczyna z charakterem, trochę zadziorna, ale szczera i pełna życia. Lubię jej sposób patrzenia na świat, to, jak potrafi łączyć ciekawość z odwagą i wrażliwość z rozsądkiem. Tym razem towarzyszyłam jej w Mediolanie czasów renesansu, mieście pełnym barw i życia, które na kartach powieści zdaje się tętnić własnym życiem. Między opisami można niemal poczuć zapach farb w pracowni mistrza i usłyszeć gwar ulic pełnych artystów i przechodniów. Co za niezwykła lektura. Ta powieść ma wszystko, co kocham w książkach: wyrazistych bohaterów, błyskotliwy humor, dopracowaną fabułę i dynamiczne tempo, które nie pozwala oderwać się od lektury. Do tego dochodzą emocje tak silne, że nieraz aż ściskały za serce, bo każda strona mogła przynieść niespodziewany zwrot wydarzeń.
Tym razem Eliza jawiła mi się nieco inaczej. Widać, że dojrzała i wie już, po co wędruje w czasie oraz o co toczy się gra. Stawką jest życie jej nienarodzonych dzieci i to, by Virellus nie przejął władzy nad czasem, zamykając go na zawsze. Jego działania mogą sprawić, że wszystkie tunele między mapami czasu znikną, a śmierć przestanie być początkiem czegoś nowego, stając się końcem bez powrotu. Pobyt w pałacu w Szlachcinie wydaje się teraz zaledwie epizodem wobec tego, co czeka ją na dworze Sforzów, gdzie intrygi, tajemnice i nieufność są codziennością.
Jej XV-wieczne alter ego to doświadczona akuszerka, której tajniki zawodu poznała dzięki dziadkowi i Zacharze. Gdy żona Ludwika rodzi dziecko, pojawiają się poważne komplikacje. Życie księżnej i jej potomka są zagrożone, a nadworny astronom i lekarz, magister Ambrogio, zamiast udzielić potrzebnej pomocy, zajmuje się horoskopami, a w decydującym momencie mdleje. Eliza dzięki swoim umiejętnościom ratuje kobietę, choć wydaje jej się, że jej synek nie przeżył. Kiedy przygotowuje się, by oznajmić księżnej Beatrycze tragiczne wieści, dziecko leżące w kołysce niespodziewanie zaczyna płakać i okazuje się, że jest dziewczynką.
Eliza nie może otrząsnąć się ze szoku. Wie, że dzieci zostały zamienione, ale nie potrafi ustalić, kiedy to się wydarzyło. Ktoś wykorzystał moment zamieszania, by podmienić niemowlęta, ale kto i w jakim celu, pozostaje dla niej tajemnicą. Służąca, która pomagała jej przy porodzie, w zupełnie nieoczekiwany sposób została odsunięta od dworu. Trafiła do klasztoru z klauzulą milczenia, a zaprzyjaźniona dama dworu, będąca w ciąży, została szybko wydana za mąż, choć wcześniej żadna z nich o tych planach nie wiedziała. Cała sytuacja wydaje się Elizie dziwna i podejrzana.
Eliza nie byłaby sobą, gdyby siedziała z założonymi rękami. Była przekonana o tym, że tuż po porodzie doszło do zamiany dzieci i nie potrafiła się z tym pogodzić. Nie mogła też pojąć, jak to możliwe, że dwórka, jej przyjaciółka, która miała rodzić w tym samym czasie co księżna, nagle została wydana za mąż, a służąca, która mogła potwierdzić płeć dziecka Beatrycze, niespodziewanie znalazła się w klasztorze i to o takim rygorze. Cała sytuacja wydawała się Elizie nie tylko zagadkowa, ale i groźna, bo wszystko wskazywało na spisek. Tylko czyj?
Jakub, którego poznała w Szlachcinie, obecnie występuje jako mistrz kowalski Jacobo de Toledo, pomagający Leonardowi da Vinci. To właśnie to alter ego Jakuba rozważało celowe zabranie chłopca i podłożenie w jego miejsce dziewczynki. Tylko czy prawdziwy potomek Ludwika Sforzy przeżył? Jeśli tak, co się z nim stało? Musi odnaleźć dwie kobiety, które na pewno znają prawdę. Czy uda jej się dowiedzieć, kto zamienił dzieci i jaki miał w tym cel?
W międzyczasie Eliza próbuje zbliżyć się do Leonarda da Vinci, ale on zdaje się jej nie rozpoznawać. To coraz bardziej ją niepokoi, bo we współczesnym świecie czas płynie szybciej, niż powinien. Eliza dzieli się swoimi spostrzeżeniami z Jakubem. Czuje, że czas jej się kurczy, a skoro jej domniemany ojciec nie wykazuje żadnych oznak, że ją zna, musi zaryzykować wszystko.
Wydarzeń jest tak wiele, że czasem trudno było mi za nimi nadążyć. Historia Elizy ponownie mnie całkowicie pochłonęła, podobnie jak w pierwszej części. Podobało mi się, jak autorka subtelnie przeplatała wątki kryminalne z uczuciami, które coraz bardziej łączyły Elizę i Jakuba, a jednocześnie nie przytłaczały fabuły. Nie brakuje też przygodowych zwrotów akcji, które nadają opowieści dynamiki i świeżości. A wszystkie wydarzenia rozgrywają się na tle renesansowych Włoch, gdzie tętniące życiem miasta, wytworne dwory i codzienne zwyczaje epoki stają się nieodłączną częścią opowieści. Szczegółowe opisy pracy artystów, podróży i panujących wówczas obyczajów, a także ukazanie napięć społecznych, nadają fabule realizmu i sprawiają, że historia staje się jeszcze bardziej przekonująca.
W posłowiu autorka wyjaśnia, że starała się jak najwierniej zarysować tło wydarzeń, opierając się na dostępnych źródłach i opracowaniach historycznych. Moim zdaniem udało się to Grecie Drawskiej doskonale. Byłam w stanie uwierzyć, że faktycznie mogło dojść do podmiany dziecka Ludwikowi Sforzy, a jednocześnie zachowanie Leonarda da Vinci przedstawione przez autorkę wydawało się bardzo prawdopodobne. Rozumiem jednak, że dla dobra powieści autorka pozwoliła sobie na odrobinę fantazji, i właśnie ta mieszanka fikcji literackiej z prawdą historyczną sprawia, że książka jest tak wyśmienita. Całość uzupełniona jest delikatną nutą fantastyki, dzięki czemu powieść wciąga od pierwszych stron i sprawia, że trudno się od niej oderwać.
Czytanie tego cyklu jest dla mnie niesamowitą przygodą czytelniczą. Połączenie różnych gatunków literackich z subtelną nutą fantastyki sprawia, że opowieść jest jednocześnie pełna przygód i wywołuje ogromne emocje. To prawda, że to fikcja literacka, ale jaka kusząca perspektywa, bo kto z nas nie marzyłby choć przez chwilę przenieść się w czasie i zobaczyć świat sprzed wieków na własne oczy? Już z niecierpliwością czekam na kolejną część tej historii.
𝑊𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑧𝑒 𝑠𝑖ę 𝑠𝑘𝑜ń𝑐𝑧𝑦, 𝑎 𝑗𝑒ś𝑙𝑖 𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑘𝑜ń𝑐𝑧𝑦ł𝑜 𝑠𝑖ę 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑧𝑒, 𝑡𝑜 𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑦, ż𝑒 𝑡𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑘𝑜𝑛𝑖𝑒𝑐. – cytat z książki, przypisywany Johanowi Lennonowi, choć brak jednoznacznych dowodów w jego biografii, że to on był jego pierwotnym autorem.
Dzisiaj paradoksalnie recenzja od końca. Po tym jak autorka w tym tomie zdradziła gdzie będzie się rozgrywać akcja trzeciego tomu to wiem jedno, muszę go koniecznie przeczytać. Państwo, którego kultura i tradycje interesuje mnie od dawna sprawia, że jestem bardzo ciekawa jak pisarka podeszła do tego tematu. Chcielibyśmy wiedzieć, jaki to kraj. A nie powiem Wam, taka będę 😉, sami sięgnijcie po książkę. A zapewniam Was, że warto.
W tym tomie bowiem, główna bohaterka odnajduje się jako akuszerka w samym Mediolanie, a w dodatku w czasach panowania rodu Sforzów. Ba, jako dama na ich dworze. Czy Wy czujecie już te historyczne klimaty? Do tego musi rozwikłać zagadkę niemowląt. Bo odbiera poród chłopca, a w kołysce znajduje dziewczynkę. Takie cuda to tylko w tej książce. A i spotyka samego Leonardo da Vinci. A jak jeszcze dodamy do tego artefakty, tajemniczą kolię, która przenosi człowieka w czasie, napady, przygody i dworskie intrygi. To otrzymujemy powieść z gatunku tych "nie zastanawiaj się, tylko bierz i czytaj".
Podoba mi się sposób w jaki przedstawiła postać samego mistrza Leonarda da Vinci. Nie tylko jako autora portretu najsłynniejszego uśmiechu na świecie, ale także wynalazcy, wizjonera i konstruktora.
Dodajcie do tego lekki styl, humorystyczny język i mamy w rękach wciągającą lekturę. No doprawy, autorka miała świetny pomysł żeby połączyć te wszystkie rzeczy, wrzucić do jednej książki i oddać czytelnikowi powieść, która mnie wciągnęła od pierwszej strony.
Pierwszy tom cyklu „Mapy czasu”, zatytułowany „Drugie życie Elizy”, pozostawił mnie z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony zachwycił mnie sam pomysł – odważne połączenie historii z elementami sensacyjnymi oraz bohaterka myśląca w zaskakująco współczesny sposób. Z drugiej strony odczuwałam niedosyt: historia urywała się w momencie, gdy dopiero zaczynała nabierać tempa, a potencjał świata i postaci nie został w pełni wykorzystany.
Dlatego po „Córkę Leonarda da Vinci” sięgnęłam z ciekawością, ale i ostrożnością. Liczyłam na rozwinięcie wcześniejszych obietnic – pogłębienie postaci Elizy, bardziej złożoną intrygę i pełniejsze zanurzenie w realiach epoki. Już od pierwszych stron było jednak jasne, że to kontynuacja dojrzalsza, pewniejsza siebie i odważniej operująca emocjami oraz historią.
Akcja powieści przenosi nas do Mediolanu roku 1490 – miasta potężnego, pięknego i przesiąkniętego niepokojem. Eliza trafia na dwór Ludwika Sforzy, miejsce, które autorka opisuje niemal zmysłowo: pachnące kadzidłem i woskiem, pełne półszeptów, spojrzeń znaczących więcej niż słowa oraz strachu ukrytego pod warstwą przepychu. To świat, w którym każdy gest ma znaczenie, a jedno nieostrożne zdanie może kosztować życie.
Bohaterka zanurza się w rzeczywistość pałacowych intryg, kobiecych sojuszy i rywalizacji oraz bezwzględnej męskiej walki o władzę. Przypadkiem – choć w tej powieści nic nie jest do końca przypadkowe – Eliza natrafia na spisek, którego konsekwencje mogą sięgnąć znacznie dalej niż mury mediolańskiego dworu i wpłynąć na bieg historii.
Na tym tle pojawia się Leonardo da Vinci – nie jako pomnikowy geniusz z podręczników, lecz jako człowiek z krwi i kości: uważny obserwator, mistrz niedopowiedzeń, ktoś, kto widzi więcej, niż ujawnia.
„Córka Leonarda da Vinci” to bez wątpienia rasowa powieść przygodowa, której siła tkwi w umiejętnym balansie między gatunkami. Autorka oferuje barwne, dopracowane w detalach tło historyczne, intrygę skonstruowaną niemal jak w dobrym thrillerze, subtelny wątek romantyczny, który nie dominuje fabuły oraz tempo narracji, niepozwalające ani na chwilę stracić zainteresowania.
Szczególnie doceniam sposób, w jaki prowadzona jest postać Elizy. To bohaterka aktywna i myśląca, często balansująca na granicy epok – rozdarta między tym, kim musi być, a tym, kim chciałaby się stać. Jej wewnętrzne napięcie doskonale współgra z atmosferą renesansowego Mediolanu, świata, w którym piękno i okrucieństwo idą ramię w ramię.
Dużym atutem powieści jest również język – plastyczny, momentami bardzo sensualny, a jednocześnie dynamiczny. Dialogi brzmią naturalnie, a opisy nie przytłaczają, lecz konsekwentnie budują klimat i pozwalają czytelnikowi poczuć się częścią przedstawionego świata.
Po lekturze „Córki Leonarda da Vinci” mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest to książka, na którą czekałam po pierwszym tomie. Historia jest bardziej intensywna, dojrzalsza i odważniejsza narracyjnie. Niedosyt, który towarzyszył mi po „Drugim życiu Elizy”, tym razem ustąpił miejsca satysfakcji i autentycznemu zaangażowaniu emocjonalnemu.
Czytałam tę powieść z rosnącym napięciem, mając poczucie zanurzenia w świecie żyjącym własnym rytmem – pięknym, brutalnym i nieprzewidywalnym. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że „jeszcze jeden rozdział” zamieniał się w kilkadziesiąt kolejnych stron. Najbardziej urzekło mnie to, jak naturalnie autorka łączy wielką historię z osobistym doświadczeniem bohaterki. Eliza nie ginie w cieniu Leonarda ani potężnych mężczyzn epoki — przeciwnie, to ona nadaje temu światu sens. Jej obecność sprawia, że renesans przestaje być muzealnym eksponatem, a staje się przestrzenią realnych emocji i trudnych wyborów.
To książka, która nie tylko wciąga fabułą, lecz także pozostawia po sobie refleksję — o roli kobiet w historii, o cenie niezależności oraz o tym, jak cienka bywa granica między geniuszem a samotnością.
Jeśli pierwszy tom był obietnicą, „Córka Leonarda da Vinci” jest jej spełnieniem. I zdecydowanie sprawia, że na kolejną część będę czekać już bez rezerwy – za to z dużą niecierpliwością.
Pewien artefakt, dzięki któremu możliwe jest przemieszczanie się do innej rzeczywistości musi być bardzo dobrze strzeżony przez Elizę, bowiem ktoś na niego czyha i zamierza skraść do własnych planów. Gdyby tak się stało nienarodzone jeszcze dzieci Elizy z XXI wieku byłyby w ogromnym niebezpieczeństwie. Dzięki magicznym mocom kobieta przenosi się do XV wieku, tam ma spotkać altera swojego ojca, który tym razem wcielił się w postać sławnego artysty Leonarda da Vinci.
Przebywając na dworze Ludwika Sforzy, który niedawno objął władzę, kobieta wciela się w postać książęcej dwórki. Dzięki wiedzy swojego dziadka, który przekazał ją Elizie, potrafi ona odbierać porody. Tym razem zostaje sprowadzona do żony króla, ma pomóc przyjść na świat pierworodnemu potomkowi. Jest to ryzykowne zadanie, gdyby coś poszło nie tak, spotkałaby ją dotkliwa kara. Po bardzo trudnym rozwiązaniu rodzi się maleńki chłopczyk, niestety nie oddycha. Jednak po kilku chwilach maleństwo zaczyna kwilić, lecz płeć dziecka się nie zgadza...
Co tu się wydarzyło?
Eliza zostaje wplątana w wir niebezpiecznych wydarzeń, lecz jej dociekliwość sprawia, że ryzykując własnym życiem podejmuje się wyjaśnienia zagadkowej sprawy.
Bardzo przyjemna, piękna historia, w której możemy przenosić się w czasie, poznawać historyczne postacie, jednak przygody bohaterów są fikcją literacką. Autorka zaprasza czytelnika na dwór królewski, gdzie trwa walka o władzę, pojawiają się intrygi, dochodzi do zdarzeń, które mogą zmienić wszystko. Wraz z główną bohaterką podążamy tropem spisku, starając się odkryć wszystkie niewiadome. Fajnie wykreowane postacie i ciekawe wydarzenia, miło spędzony czas. Intrygująca, ciepła opowieść opleciona magicznymi wątkami, starożytnymi artefaktami, tajemnicami, a także uczuciami, nie sposób się nudzić. Powieść doprawiona nutką humoru, wcześniejsza część zdecydowanie bardziej potrafiła rozbawić.
Serdecznie polecam
Mediolan, 1490. Eliza tym razem trafia na dwór Ludwika Sforzy, na którym jeden niewłaściwy krok może kosztować nawet życie. Przemierzając korytarzami, słuchając szeptów dworzan natrafia na spisek, który może zmienić bieg historii...
W międzyczasie Eliza stara się znaleźć sposobność by odkryć przez Leonardem da Vinci, kim jest dla niego. Niestety nie jest to łatwe, bowiem mężczyzna nie pamięta, kim był w innym życiu.
Zakończenie pierwszego tomu Map czasu było naprawdę epickie... Wobec tego nie mogłam doczekać się kolejnej części cyklu, którego akcja dodatkowo miała zostać przeniesiona w czasy Leonarda da Vinci. Przez to byłam szczerze zaintrygowana tym jak autorka poprowadzi fabułę... Wykonanie przerosło moje oczekiwania, bowiem autorka pozwoliła by Eliza znalazła się w samym centrum intryg i spisków, które mogły zakończyć się dla niej w dramatyczny sposób. Przeniosła w czasy brutalnej walki o władzę i politycznych roszad. Tutaj każdy nieuważny krok mógł kosztować ją życie... Dziewczyna miała trudne zadanie... Musiała przeżyć i spróbować przywrócić pamięć swojemu ojcu. Oba te zadania była szalenie trudne.
Córka Leonarda da Vinci to barwna historia pełna zwrotów akcji. To lektura pełna intryg i nieoczekiwanych sojuszy. To lektura, która niesie ze sobą kilka odpowiedzi i rodzi kolejne pytania. Dodatkowo autorka postarał się by jak najdokładniej odmalować obraz czasów, w które została przeniesiona Eliza. A teraz... Teraz autorka po raz kolejny dała nam przedsmak tego, co znajdziemy w kolejnym tomie. I sądzę, że będzie interesujący...
,,Córka Leonarda da Vinci" to drugi tom ,,Map czasu" i jednocześnie bardzo płynna kontynuacja historii Elizy. Bohaterka, znana już z pierwszej części, wyrusza w podróż przez dzieje, która tym razem prowadzi ją do Mediolanu epoki renesansu. To właśnie tam spotyka Leonarda da Vinci, który ma pomóc Elizie rozwikłać tajemnicę zagadkowego naszyjnika i znaleźć drogę powrotną do XXI wieku.
Autorka bardzo sprawnie zarysowuje historyczne tło Mediolanu: dwór, jego zależności, napięcia i polityczne gry tworzą przekonującą scenerię dla wydarzeń. Choć losy bohaterów są w dużej mierze literacką fikcją, klimat epoki został oddany w sposób sugestywny i wciągający. Eliza trafia w sam środek intryg mediolańskiego dworu, nie wiedząc, komu może zaufać, a kto tylko udaje sprzymierzeńca. Każdy krok wymaga ostrożności, a odkrycie kart może okazać się niebezpieczne.
Ciekawym wątkiem jest także ,,wchodzenie" Elizy w życie codzienne - z czasem staje się ona ważną personą na dworze, co daje jej nowe możliwości, ale i naraża na kolejne zagrożenia. Relacja z Leonardem da Vinci rozwija się stopniowo i nie jest oczywista, co tylko podsyca napięcie i ciekawość czytelnika.
Na duży plus zasługuje samo wyjaśnienie mechanizmu podróży w czasie - pomysłowe, oryginalne i momentami naprawdę robiące wrażenie, ale i trudne do ogarnięcia.
Książkę czyta się bardzo dobrze, akcja rozwija się dynamicznie, a zakończenie jasno pokazuje, że to jeszcze nie finał całej historii. Zdecydowanie czekam na trzeci tom.
MAŁE MIASTECZKA WSZYSTKO MAJĄ MAŁE - POZA PAMIĘCIĄ Wandzie przeszło przez myśl, że gdyby nie zwłoki w kałuży krwi, ten dom byłby idealny. Designerska...
Nina Mars - ceniona psychoterapeutka specjalizująca się w kryzysach związków w ciągu jednego dnia traci wszystko. Zdrowie, szczęśliwą rodzinę, karierę...
Przeczytane:2026-03-08,
Po raz kolejny spotykamy Elizę Angielczyk, która żyje w dwóch równoległych światach, choć może żyje to za wiele powiedziane, ponieważ we współczesności leży w szpitalu w śpiączce. Jej drugi świat tym razem to Włochy i czasy wielkiego mistrza Leonarda da Vinci.
Eliza trafia na zamek Sforzów jako dwórka księżnej Izabeli Aragońskiej, a jej misją - która ma pomóc jej ocalić własne dzieci - jest odnalezienie Leonarda. Niestety pośród dworskich intryg i skomplikowanych relacji pomiędzy członkami rodziny Sforza nie jest to wcale taka prosta sprawa. Eliza, pomagając przy narodzinach potomka Ludwika Sforzy, staje się świadkiem spisku, który może wpłynąć na losy całego dworu i kolejnych władców.
Wyjaśnienie tej sprawy wymaga od głównej bohaterki i jej sprzymierzeńców niemałej gimnastyki. Nie obędzie się oczywiście bez wpadek!
Niezwykłe spotkania z historycznymi postaciami, rozmowy przeszłości z przyszłością, wiele trudnych emocji, liczne przygody, piękny XV-wieczny Mediolan, ale i miłość ❤️- wszystko to przedstawione sprawnym i lekkim piórem pozwala przenieść się w zupełnie inną rzeczywistość.
Z całego serca polecam tę lekturę, a także poprzednią część cyklu