Jak wiadomo, prawdziwymi potworami w czasie apokalipsy są zombie, a kryzys potrafi wyciągnąć z ludzi (i dotychczasowych potworów) człowieczeństwo. A nie, to chyba zawsze było odwrotnie. Jednak to tu w tym przewrotnym komiksie, ktoś może mówić egoistycznie, by potem dokonać czegoś heroicznego. Na dodatek mimo wysokich stawek i apokalipsy komiks potrafi utrzymać dość luźny ton.
Jednak nie to zapowiadało się po pierwszym tomie „DCeased”, który starał się być podniosły, cool i przy okazji budować ten alternatywny apokaliptyczny świat. Te zabiegi jednak bardzo go rozmydliły i utrudniły utrzymanie stawki. Dlatego też bałem się sięgać po kolejne tomy, ale podobno miało być lepiej.
I trzeba przyznać, że jest. Historia okazuje się dużo bardziej przyziemna i tryska humorem. Ten ostatni można go znaleźć w zwykłej prezentacji postaci – Bane zostaje podpisany w jednym miejscu jako "mięśniak", ale trzyma książkę. Już sam wygląd napakowanego faceta z malutką książką byłby komiczny, ale Tom Taylor dokłada do tego kolejne warstwy humoru.
W ten sam sposób wybija się Creeper, który niczym Spider-Man ma odzywkę na każdą niebezpieczną sytuację. W dodatku poznajemy go, gdy przejawia najbardziej stereotypowe zachowanie ADHD:

Creeper oddaje się metaforze
Jednak mimo tego różnego typu humoru postacie najbardziej błyszczą w relacjach. Nie każda postać ma szanse zabłysnąć lub nawet pojawiać się bardzo często, ale budowanie relacji jest tu kluczowe. Cheetah zachowuje się w stosunku do innych jak kot lub z japońskiego tsundere. Albo mamy Slade'a, który w pewnym momencie prezentuje się jako ojciec specyficznie ostrzegający „zrób coś mojej córce”:

Slade Wilson i Jason Todd
Największą wadą jest tu jednak to, że albo coś się wie o komiksach przez lekturę, osmozę lub z innych źródeł, albo niektórych interakcji się nie zrozumie. Ja sam pewnie trochę nie zrozumiałem z szerszego kontekstu, ale np. Deadschoot pojawia się naprawdę bardzo rzadko, ale jego zachowanie można wytłumaczyć tym, że ma córkę (w niektórych wersjach). Ma jakieś obycie z dziećmi. Z drugiej strony samo „DCEased. Nieumarli w świecie DC” nie jest konieczne do przeczytania „Niezniszczalnych”, ale dodaje nieco kontekstu.
A jak powiedział Mark Waid w podcaście „Ideas don't bleed”, komiksy czyta się dla postaci i ich relacji. Wielki zły, którego się obije, zostanie zapomniany, ale interakcje nie. I dokładnie tym są tu zombie, tłem dla przyjemnych relacji. W końcu ludzie są homo politicus, ludźmi społecznymi, to ludzie są tym, co ich interesuje.
W dodatku komiks ma bardzo przyjemną klamrę narracyjną, której zdradzenie byłoby spoilerem. Jednak jeśli ktoś chce pozytywną żyćkową historię w czasach apokalipsy z odrobiną superbohaterszczyzny, albo przynajmniej część elementów mu nie przeszkadza, to nie powinien się zawieść. W końcu wszystko zostaje w rodzinie, tu batrodzina:

Portret batrodziny w Posiadłości Wayne'ów
Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2021-02-10
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 144
Tytuł oryginału: DCeased: Unkillables (Dceased: the Unkillables) Hardcover
Dodał/a opinię:
adamsloj
Seria Poznaję świat zawiera cztery różnorodne książeczki specjalnie zaprojektowane dla małych rączek. Ma zaokrąglone rogi i sztywne kartonowe strony...
Seria Akademia malucha zawiera ćwiczenia stworzone przy współpracy z pedagogiem dziecięcym. Poprzez zabawę dziecko rozwija umiejętności niezbędne...