Czy można pracować w miejscu, gdzie zło jest codziennością… i jednocześnie nie zatracić samego siebie? A co, jeśli człowiek, który ma je zwalczać, sam od dawna balansuje na jego granicy?
Po „Detektywa w brudnym mieście” Marty Mirowskiej sięgnęłam z ciekawości, bo lubię debiuty, które są szczere, często surowe, ale właśnie przez to prawdziwe. Chciałam zobaczyć, czy autorka poradzi sobie z tak wymagającym gatunkiem, jakim jest kryminał psychologiczny. Czułam, że to może być coś innego niż wszystko, co ostatnio czytałam.
To historia osadzona w świecie, gdzie moralność dawno przestała mieć wyraźne granice. Brudne Miasto nie jest tylko tłem, to jest żyjący, duszny organizm, który przytłacza, wciąga i nie pozwala oddychać. W tym miejscu poznajemy Detektywa – człowieka ostrego jak brzytwa, ale jednocześnie pogubionego, zamkniętego w sobie i uciekającego w alkohol. I nagle w jego uporządkowanym chaosie pojawia się ona – młoda Policjantka, ambitna, zdeterminowana, która nie daje się zepchnąć na bok.
Ich relacja to jeden z najmocniejszych punktów książki. Bo czy da się pracować z kimś, kto nie dopuszcza do siebie nikogo? Czy fascynacja może przerodzić się w coś więcej w tak mrocznym świecie? I co się stanie, gdy emocje zaczną przeszkadzać w śledztwie?
A samo śledztwo… robi się naprawdę ciężkie. Znikające młode dziewczyny, presja czasu i coraz bardziej niepokojące tropy. Każdy kolejny krok zamiast przybliżać do rozwiązania, zdaje się prowadzić jeszcze głębiej w mrok. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy oni w ogóle mają szansę wygrać z tym, co odkrywają? I jaką cenę będą musieli za to zapłacić?
Najbardziej wciągnęły mnie momenty, w których napięcie było niemal namacalne... przesłuchania, odkrywanie kolejnych fragmentów układanki i te chwile, kiedy bohaterowie musieli zmierzyć się nie tylko ze sprawą, ale też sami ze sobą. To nie jest tylko kryminał, lecz historia o ludziach pękniętych od środka.
Podczas czytania towarzyszyło mi napięcie, niepokój, ale też ciekawość i coś na kształt emocjonalnego ciężaru. Czułam ten brud, bezsilność, a jednocześnie ogromną determinację bohaterów. To książka, która momentami przytłacza, ale właśnie dlatego działa tak intensywnie.
Najbardziej spodobało mi się to, jak autorka zbudowała klimat i postaci. Detektyw nie jest „łatwy do polubienia”, ale właśnie przez to jest autentyczny. A Policjantka wnosi do tej historii świeżość i emocjonalną równowagę. Ich dynamika naprawdę robi robotę.
Widać, że to debiut, momentami styl bywa nierówny, a niektóre fragmenty mogłyby być bardziej dopracowane. Ale jednocześnie czuć w tym ogromny potencjał. Marta Mirowska dopiero zaczyna swoją drogę, ale zdecydowanie jest autorką, którą warto obserwować. Chętnie sięgnę po jej kolejną książkę i sprawdzę, jak się rozwinie.
Polecam tę historię wszystkim, którzy lubią odkrywać nowych autorów i nie boją się mrocznych, cięższych klimatów. To debiut, który ma swoje niedoskonałości, ale jednocześnie potrafi wciągnąć i zostawić po sobie ślad.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-04
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 264
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna