W Brudnym Mieście jesteś tylko marionetką…
W pewnym brudnym, dusznym mieście, gdzie niecne występki są stałym elementem codzienności mieszkańców, służbę pełni Detektyw – znany z bezkompromisowości, błyskotliwego umysłu i… kompletnego braku zdolności do współpracy.
Przez lata wzniósł wokół siebie mur z cynizmu i alkoholu, co skutecznie odstrasza każdego, kto próbował się do niego zbliżyć. Do czasu.
Młoda Policjantka właśnie spełnia swoje marzenie – została przydzielona do pracy u boku legendarnego Detektywa. Zafascynowana jego mroczną aurą, nie daje się spłoszyć chłodem i arogancją. Im mocniej on stara się ją odepchnąć, tym głębiej ona wnika w jego świat – zawodowo i uczuciowo.
Gdy jednak w mieście zaczynają znikać młode dziewczyny, oboje muszą chwilowo odstawić emocje na bok i uciszyć rządzące nimi demony. Śledztwo sprawia, że coraz bardziej wikłają się w sieć przemocy oraz tajemnic, które mogą odebrać im nie tylko karierę… ale także życie.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-04
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 264
„Detektyw w Brudnym Mieście” to debiut Marta Mirowskiej, który wpadł w moje ręce. Lubię czytać debiuty, więc nie namyślałam się zbyt długo, żeby sięgnąć po tę książkę i poznać nową autorkę, zwłaszcza że to rodzima twórczyni. Nie zawsze każdy debiut okazuje się bestsellerem, więc nie oczekuję od razu samych ochów i achów nad fabułą. Tym bardziej, że ostatnio nowości książkowe pojawiają się w tak wielkich ilościach, że nie ma nawet odrobiny możliwości poznać je wszystkie. Tak naprawdę po książki sięgamy losowo, chyba że to kolejna część jakiejś serii. Do przeczytania tej książki skusiła mnie oczywiście okładka, jak również intrygujący tytuł. Brudne Miasto kojarzy się od razu z czymś złym, nieczystym, więc tym bardziej chce się sprawdzić to, co się w nim dzieje...
Fabuła książki umiejscowiona jest prawdopodobnie w czasach PRL-u, gdyż pamiętam dawne komisariaty, gdzie niemal w każdym pomieszczeniu można było zawiesić przysłowiową siekierę, bo było w nich tak gęsto od papierosowego dymu. Dobrze, że te czasy już minęły.
Marta Mirowska zastosowała również ciekawą metodę nazwania głównych postaci występujących w książce. Nie mają nazwisk czy nawet imion, ale autorka nazwała ich zgodnie z wykonywanym zajęciem, czyli Detektyw, Szef, Młoda Policjantka, Piękna Aktoreczka, Sportowiec, Pani Sprzątaczka, Kolega Policjant, Pani Prasowaczka czy Pani Patolog. Wprowadza to nieco chaosu, lecz można do tego przywyknąć.
W Brudnym Mieście nie dzieje się zbyt dobrze, zaginęło kilka młodych dziewcząt, które tuż przed tym ubrane były w identyczny sposób. Wskazuje to na działanie tej samej osoby lub grupy. Detektyw, który ma prowadzić w tej sprawie śledztwo jest znany z tego, że wszystkie prowadzone przez niego sprawy kończą się sukcesem. Oczywiście, że mimo błyskotliwego umysłu i dobrej marki, jaką stworzył nie jest pozbawiony wad. Jest cyniczny i nie lubi współpracowników, nawet wręcz sam odsuwa się od wszystkich. W dodatku w jednym z mieszkań zostały zamordowane dwie osoby, młody chłopak i jego ciotka.
Detektyw zazwyczaj pracuje sam, lecz teraz Szef przydziela mu Młodą Policjantkę, która ma być jego partnerem w dochodzeniu. Detektyw nie jest zachwycony tym pomysłem, a nawet więcej, jest wściekły z tego powodu. Natomiast Młoda Policjantka myśli wręcz odwrotnie, ona jest zachwycona możliwością pracy pod okiem słynnego Detektywa.
" Nie pozwoli tej Młodej zaprzepaścić tego, co osiągnął. Pracował ciężko na swoją pozycję i mimo że jego kariera alkoholowa nie pozwoli już mu nic więcej osiągnąć, to nie mógł pozwolić, żeby ktokolwiek zakłócił jego wbrew pozorom spokojne i poukładane życie."
"Przeniosła się na ten posterunek, bo liczy na karierę. Tutaj trafiają się najtrudniejsze i najgłośniejsze sprawy, na których można szybko się wybić albo stracić."
Mimo perfidnego zachowania Detektywa, Młoda Policjantka nadal jest zafascynowana nie tylko metodami jego pracy, ale tez jego osobą. Za wszelką cenę stara się jak najlepiej pracować, chce żeby ją zauważył, żeby stała się mu nie tylko potrzebna, lecz wręcz niezbędna do pracy.
Jak potoczy się śledztwo? Kto stoi za podwójnym zabójstwem? Kto i dlaczego porywa młode dziewczyny? Jak ułoży się współpraca tej tak różnej dwójki policjantów?
Co dziwnego dzieje się w Brudnym Mieście? Jakie tajemnice ukrywają jego mieszkańcy?
Może nie jest to typowy kryminał, lecz zaskakująco wciągająca. Może zbyt wiele w niej scen erotycznych, które niezbyt dobrze łączą się z kryminalną zagadką, lecz jak na debiut, to może nie jest aż tak źle. Duszna atmosfera Brudnego Miasta, oraz tajemnice i zależności międzyludzkie tworzą niemal pajęczynę, z której trudno się wyrwać.
Niedopowiedzenia sprawiają, że historia wydaje się bardziej tajemnicza.
Sami przeczytajcie i oceńcie. Ja myślę, że warto poznać tę książkę.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Debiut literacki młodej autorki Marty Mirowskiej. Książka sklasyfikowana jako kryminał, sensacja, thriller, ale ja nie zaliczyłabym jej do żadnej z tej kategorii. Jeśli już, to jest to komedia kryminalna z wieloma zastrzeżeniami. Akcja opisanej historii nie wiadomo kiedy się dzieje, podejrzewam, że nie współcześnie, skoro w pomieszczeniach jest ciemno od dymu. Bohaterowie nie mają imion, ani nazwisk. Jest Detektyw, Młoda Policjantka, Piękna Aktoreczka, Sportowiec, Sąsiadka, Szef, Prasowaczka. Jest Patolog, chociaż to kobieta, więc raczej powinna być Patolożka. Początkowo to nazewnictwo irytowało mnie, potem przyzwyczaiłam się. Główna akcja skupia się wokół Detektywa i Młodej Policjantki. On cyniczny, grubiański, ale błyskotliwy i skuteczny. Ona ambitna i przebojowa. ,,Detektyw był przystojny nawet mimo wieloletniego uzależnienia od alkoholu. Do tego seksowny i niezmiernie inteligentny. Silny pod każdym względem." ,,Jakie było jej szczęście, kiedy dowiedziała się, że będzie z nim pracować. Euforia, ekscytacja i podniecenie to mało powiedziane. Marzenia się spełniały i wiedziała, że zrobi wszystko, żeby mu zaimponować." Para ta mimo wcześniejszych animozji, zaczyna się dogadywać zawodowo i prywatnie. Udaje się im wspólnie znaleźć sprawcę morderstwa i sprytnie wyciągnąć przyznanie się. Styl pisarski autorki jest prosty, zdania krótkie. Ze względu na wulgaryzmy, morderstwa i sceny erotyczne, książka skierowana jest raczej do dorosłego czytelnika. I raczej do czytelnika mało wybrednego, takiego, któremu nie będą przeszkadzać absurdy w tej powieści. Bohaterowie nijacy, dziwne metody śledcze, podejrzana wyciągnięta z kapelusza. Zakończenie otwarte, bez ostatecznego rozstrzygnięcia. W jednym z wywiadów autorka zwierzyła się, że powstaje druga część ,,Detektywa w Brudnym Mieście". Być może znajdzie chętnych do kupienia i przeczytania. Ja do nich nie zaliczam się. Marta Mirowska jest młodą kobietą, można się spodziewać, że kiedyś powstanie powieść bardziej wartościowa. Na uwagę zasługuje ciekawa okładka, przedstawiająca zapijaczonego, nieogolonego Detektywa na tle popękanej szyby w oknie i butelki na parapecie.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Przeczytane:2026-03-21, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Czy można pracować w miejscu, gdzie zło jest codziennością… i jednocześnie nie zatracić samego siebie? A co, jeśli człowiek, który ma je zwalczać, sam od dawna balansuje na jego granicy?
Po „Detektywa w brudnym mieście” Marty Mirowskiej sięgnęłam z ciekawości, bo lubię debiuty, które są szczere, często surowe, ale właśnie przez to prawdziwe. Chciałam zobaczyć, czy autorka poradzi sobie z tak wymagającym gatunkiem, jakim jest kryminał psychologiczny. Czułam, że to może być coś innego niż wszystko, co ostatnio czytałam.
To historia osadzona w świecie, gdzie moralność dawno przestała mieć wyraźne granice. Brudne Miasto nie jest tylko tłem, to jest żyjący, duszny organizm, który przytłacza, wciąga i nie pozwala oddychać. W tym miejscu poznajemy Detektywa – człowieka ostrego jak brzytwa, ale jednocześnie pogubionego, zamkniętego w sobie i uciekającego w alkohol. I nagle w jego uporządkowanym chaosie pojawia się ona – młoda Policjantka, ambitna, zdeterminowana, która nie daje się zepchnąć na bok.
Ich relacja to jeden z najmocniejszych punktów książki. Bo czy da się pracować z kimś, kto nie dopuszcza do siebie nikogo? Czy fascynacja może przerodzić się w coś więcej w tak mrocznym świecie? I co się stanie, gdy emocje zaczną przeszkadzać w śledztwie?
A samo śledztwo… robi się naprawdę ciężkie. Znikające młode dziewczyny, presja czasu i coraz bardziej niepokojące tropy. Każdy kolejny krok zamiast przybliżać do rozwiązania, zdaje się prowadzić jeszcze głębiej w mrok. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy oni w ogóle mają szansę wygrać z tym, co odkrywają? I jaką cenę będą musieli za to zapłacić?
Najbardziej wciągnęły mnie momenty, w których napięcie było niemal namacalne... przesłuchania, odkrywanie kolejnych fragmentów układanki i te chwile, kiedy bohaterowie musieli zmierzyć się nie tylko ze sprawą, ale też sami ze sobą. To nie jest tylko kryminał, lecz historia o ludziach pękniętych od środka.
Podczas czytania towarzyszyło mi napięcie, niepokój, ale też ciekawość i coś na kształt emocjonalnego ciężaru. Czułam ten brud, bezsilność, a jednocześnie ogromną determinację bohaterów. To książka, która momentami przytłacza, ale właśnie dlatego działa tak intensywnie.
Najbardziej spodobało mi się to, jak autorka zbudowała klimat i postaci. Detektyw nie jest „łatwy do polubienia”, ale właśnie przez to jest autentyczny. A Policjantka wnosi do tej historii świeżość i emocjonalną równowagę. Ich dynamika naprawdę robi robotę.
Widać, że to debiut, momentami styl bywa nierówny, a niektóre fragmenty mogłyby być bardziej dopracowane. Ale jednocześnie czuć w tym ogromny potencjał. Marta Mirowska dopiero zaczyna swoją drogę, ale zdecydowanie jest autorką, którą warto obserwować. Chętnie sięgnę po jej kolejną książkę i sprawdzę, jak się rozwinie.
Polecam tę historię wszystkim, którzy lubią odkrywać nowych autorów i nie boją się mrocznych, cięższych klimatów. To debiut, który ma swoje niedoskonałości, ale jednocześnie potrafi wciągnąć i zostawić po sobie ślad.