Sięgnęłam po „Dziewczynę na klifie” dopiero teraz, gdy poczułam lekki przesyt opowieściami kryminalnymi i zabójczymi zagadkami.
Muszę przyznać, że od pierwszego zdania bardzo przypadła mi do gustu narracja Riley. Historia mnie zaciekawiła i wciągnęła, mimo że początkowo wydawała się bardzo banalna.
Soczysta, pełna sekretów rodzinnych, emocji wzruszająca historia! Napisana pięknym językiem, bohaterowie tacy wyraziści, że raz się na nich zżymałam, raz z nimi płakałam a innym razem ich podziwiałam za wytrwałość w dążeniu do celu, za talent, za dumę i umiejętność podejmowania trudnych decyzji. Książka nie była mdła, choć momentami niestety przegadana. Wielkim dziełem też nie jest, ale czyta się z przyjemnością.
„Dziewczyna na klifie” to powieść o tęsknocie, potędze miłości i wybaczania, poszukiwaniu siły, by żyć w zgodzie ze swoim sumieniem oraz o poszukiwaniu własnych korzeni. Skłania do refleksji, szczególnie postać małej Aurory wzbudza szacunek i podziw za podejście do życia i do drugiego człowieka. „Stara dusza” jak mówiła o niej Kathleen.
Nie jestem wierną fanką książek obyczajowych. Jak mam wybór to zawsze padnie on na coś z trupkiem, w różnym stopniu kompletności i rozkładu oraz mroczną zagadką w tle, ale ta książka mi się podobała i jako przerywnik gatunkowy mogę ją spokojnie polecić.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2013-07-31
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
Anna Szulist
Na wieść o śmierci bajecznie bogatego i otoczonego aurą tajemniczości ojca, Maia D'Aplièse i jej pięć sióstr, wszystkie adoptowane przez...
Niepublikowana dotąd powieść Lucindy Riley. To szczególna pozycja, którą autorka udowodniła, że potrafi wykraczać poza ramy powieści obyczajowej, i zrobiła...