Przed świętami postanowiłam, dla zachowania dobrego humoru, przeczytać powieść Iwony Banach pod tytułem "Alicja w Krainie Trupów". Jest to trzecia część z serii "Geriatryczne biuro śledcze". Czytając tę książkę, zauważyłam, że idealnie zgadzam się z kilkoma zdaniami niektórych postaci. A najbardziej ze stwierdzeniem na temat lubienia świąt...
"Świąt jednak nie lubiła. Były cukierkowo fałszywe. Wszystko świeciło, grało i pachniało, niestety ludzie wciąż byli tacy sami. Bez przerwy się gryźli, obmawiali i oszukiwali, a potem składali sobie życzenia ze sztucznymi "nawzajemami" i hipokryzją na sztandarach. W realu, w internetach, wszędzie."
" Oczywiście ze swoim brakiem zamiłowania do świąt wcale się nie afiszowała, bo bała się reakcji bliźnich, którzy ostatnio nawet w tak osobistych sprawach chcieli zmuszać ludzi do wyznawania takich, a nie innych poglądów. Nawet tych świątecznych."
Przyznam się, że od jakiegoś już czasu ja też zauważam, że teraz święta robią się zbyt cukierkowo fałszywe, że wiele rzeczy robi się na pokaz a nie dla tradycji czy samego świętowania.
Biorąc książkę Iwony Banach w ręce, wiem, że czeka mnie sporo zabawy i nie można się smucić, ale i nudzić w trakcie lektury. Proste, czasem wręcz absurdalne żarty są tak realistyczne, że może wydawać się, iż niektóre wydarzenia mają miejsce gdzieś za rogiem...
Nadchodzą nieubłaganie święta, więc wszyscy w Prasławcu, czy tego chcą, czy też nie w jakiś sposób się do nich przygotowują. Jednak największym zaskoczeniem dla wszystkich jest to, że właśnie w święta ma być ślub... policjantki Purchawy. No tego to nikt się nie spodziewał. W dodatku niemal wszyscy są na tę uroczystość zaproszeni. I chociaż większość w ogóle nie ma ochoty iść na ten ślub, lecz zdają sobie sprawę z tego, że jednak iść muszą, bo są rzeczy, których nie można uniknąć...
Tylko jaki kupić prezent na z tej okazji?
"A prezent to coś, co spędza ludziom inteligentnym sen z oczu, z powiek i poduszek. Jest bardzo ważny, prezent, nie sen, a do tego trzeba jeszcze, żeby był odpowiedni do okazji i upodobań, do statusu panny młodej, niezbyt wymyślny, ale przydatny, elegancki, nieprzesadnie drogi, ale, broń Boże, nie za tani. Ładny i opakowany ze smakiem."
Gdy jednak na miejskim rondzie znaleziono martwego narzeczonego Purchawy, wszyscy mieszkańcy chcą to zobaczyć na własne oczy. Większość myśli, że to sama Purchawa pozbyła się niedoszłego męża, lecz jaki miała w tym cel? Nie wiadomo.
Ada nie wierzy w to, żeby Purchawa chciała pozbyć się narzeczonego, więc oczywiście chce pomóc policjantce, więc razem z cały Biurem Śledczym rozpoczyna prywatne dochodzenie. Co ciekawe, to coraz więcej osób staje się podejrzanymi, a poboczne wątki tej historii robią się coraz bardziej ciekawe.
O co chodziło Purchawie z tym ślubem w święta? Skąd wziął się jej narzeczony? Kto i dlaczego przyczynił się do śmierci niedoszłego męża policjantki? Co dziwnego ukrywa rondo w Prasławcu?
"Prasławiec miał jedno rondo, i to rondo było obiektem nienawiści całej populacji miasteczka, bo było tak dziwnie oznaczone, że ludzie mogli na nie wjechać, ale wyjechać nie umieli, a co bardziej kiepscy kierowcy kończyli torsjami i stłuczką."
Polecam wszystkim, którzy lubią nie tylko kryminalne zagadki, ale też dobrą zabawę i śmiech w czasie lektury.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Myszka77
W wyniku ogromnego zamieszania na Ziemię trafia Xilix - kosmita, który niezbyt zna się na zwyczajach Ziemian, a już z pewnością niewiele wie o Bożym Narodzeniu...
Pełna nadziei, jednocześnie smutna i tragiczna opowieść o poszukiwaniu samej siebie. Choroba paradoksalnie wyzwala siłę do buntu i u cieczki od "normalnego"...