„Siedemnaście lat przyglądania się sprawom pod każdym kątem, spiskowania i rozstawiania figur na szachownicy. Myślisz, że zostawiłaby cokolwiek przypadkowi?”.
Laura Sebastian długo kazała czekać czytelnikom na kontynuację cyklu „Korona z kości”. Zakończenie pierwszej części tak mnie zaskoczyło, zszokowało i wbiło w fotel, że okres oczekiwania na możliwość poznania dalszych losów sióstr stawał się powoli udręką. W końcu jednak II tom trafił w moje ręce.
Przebiegła Cesarzowa Margaraux niepodzielnie i bezwzględnie włada Bessemią. Od dawna jednak marzyła, by być władczynią całego kontynentu Vesterii. Swoje trzy córki wychowała i wyszkoliła tak, by te posłusznie pomogły jej zniszczyć i przyłączyć do królestwa pozostałe krainy. Dawała im nauki w zakresie dyplomacji, języka, kultury, sztuki uwodzenia, czytania z twarzy i gestów, czy posługiwania się truciznami. Wszystko po to, by doprowadzić pozostałe kraje i ich rządzących do ruiny i ułatwić przejęcie nad nimi pełnej kontroli. Do pewnego momentu wszystko szło zgodnie z jej niecnym planem, jednak kiedy w wyniku wyrachowanej manipulacji zginęła jedna z sióstr, dwie pozostałe dziewczyny zorientowały się, że matka jest w stanie dla władzy poświęcić wszystko – łącznie z ich życiem – oraz że zawsze były tylko i wyłącznie pionkami w grze prowadzonej przez Cesarzową. Młode kobiety zdane na siebie, na swoje wyszkolenie, zdolności i instynkty postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Konflikt jest nieunikniony, pytanie tylko, kto wyjdzie z niego zwycięsko? Komu gwiazdy będą bardziej przychylne?
„Potrzeba odwagi, by otworzyć oczy i ich ponownie nie zamknąć, nawet jeśli byłoby to o wiele łatwiejsze”.
W końcu Laura Sebastian po raz kolejny wpuściła nas do świata czterech baśniowych królestw. W drugiej części cyklu skupia się na psychice pozostających przy życiu bohaterów. Wiedzie nas przez meandry zachowań w czasach kryzysu, braku stabilizacji, bezpieczeństwa i odkrywania niewygodnych prawd. Poprzez żałobę po śmierci siostry szczegółowo uwypukla przemianę pozostałych bohaterek. Ich wątpliwości, rozterki, analizy i dylematy. Autorka mistrzowsko kierowała intrygą od pierwszej aż do ostatniej strony. Nie wiedziałam, komu tak naprawdę można zaufać, czyje intencje są najbardziej szczere, a rozszyfrowanie kto w rozgrywce na śmierć i życie będzie górą było trudniejsze niż w niejednym thrillerze. Kreacja zarówno głównych, jak i drugoplanowych bohaterów była wyśmienicie zrealizowana, wywołując u czytelnika szereg emocji, a możliwość dokładnej obserwacji przemian wewnętrznych niektórych z nich sprawiały, że książkę trudno było nawet na moment odłożyć. W tym tomie szczególnie ujęła mnie owa głębia psychologiczna, choć oczywiście nie brakowało i zwrotów akcji i manipulacji, spisków, spekulacji, intryg, wyszukanych kłamstw, szukania sojuszy, zdrad, skrywanych sekretów, wewnętrznych konfliktów, no i oczywiście szczypty magii. Magii delikatnej, subtelnej, ale potężnej, której moc płynęła z samych gwiazd.
„Gwiezdny pył we krwi” to świetna, trzymająca wysoki poziom kontynuacja z mrocznym i dusznym klimatem, skupiająca się na graniu na innych emocjach niż część pierwsza, bo nacisk został położony na złożoność ludzkiej psychiki, nieśmiałych próbach walki z przeciwnościami losu i toksycznych relacjach. Tempo nie było bardzo szybkie, ale z każdym rozdziałem odczuwało się ciężar decyzji, do których podjęcia zostały przymuszone bohaterki. Zakończenie zaś delikatnie sugeruje, że w tomie trzecim nie będzie brania jeńców, a błagania o litość pozostaną bez odzewu.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2025-12-02
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 574
Tytuł oryginału: Stardust In Their Veins
Dodał/a opinię:
Anna Szulist
Moja matka była królową pokoju, ja wiem zbyt dobrze, że pokój nie wystarczy Kaiser zamordował matkę Theodosii, Królową Ognia, gdy...
Porywająca opowieść o trzech księżniczkach i przeznaczeniu, dla którego się urodziły: uwodzeniu, podbojach i koronie Cesarzowa Margaraux miała plany...