"James" Percivala Everetta to bardzo wciągająca opowieść o czasach niewolnictwa czyli fragment niechlubnej historii Ameryki przed wojną secesyjną zwaną Północ-Południe.
Auto nawiązuje do znanej powieści Marka Twaina, chociaż nie jest jej dokładnym odzwierciedleniem. „Przygody Hucka Finna” i "Przygody Tomka Sawyera" czytałam wielokrotnie a nawet niejako "zaraziłam" miłością do książek Marka Twaina swoje dzieci. Teraz z ogromną przyjemnością po raz kolejny wirtualnie wędrowałam z bohaterami szlakiem Missisipi...
Jim ma żonę Sadie i córkę Lizzie, pewnie byłby szczęśliwym, gdyby nie byli niewolnikami... Chociaż Jim jest ceniony przez swoich właścicieli, to jednak nie może czuć się bezpiecznie, musi być czujny, żeby przetrwać wraz z rodziną w niewoli. Jim potrafi czytać i pisać, choć nie przyznaje się do tego, bo nie wie jak zareagowaliby jego państwo na taką niespodziewaną informację. Ponadto Jim potrafi poprawnie się wysławiać, lecz specjalnie udaje głupszego niż jest, bo tak jest po prostu bezpieczniej.
"Widziałem przed sobą książki. Czytałem je potajemnie, ale tym razem, w malignie, mogłem czytać bez obawy, że ktoś mnie nakryje. Za każdym razem, gdy się tam zakradałem, zastanawiałem się, co biali zrobiliby z niewolnikiem, który nauczył się czytać."
Gdy Jim przypadkiem dowiaduje się, że ma być sprzedany, postanawia uciec. Nie chce stracić kontaktu z rodziną, ale wie, że jeżeli zostanie sprzedany, to być może nigdy nie spotka już żony i córki. Ucieczka daje pewną nadzieję na wyzwolenie w przyszłości również swoich bliskich. Zawsze to lepszy wybór. Czy jednak na pewno?
Swoim zamiarem nie dzieli się z nikim, nawet z żoną. Nie wie kiedy będzie sprzedany, więc chce od razu dostać się na pobliską Wyspę Jacksona, by tam opracować sensowniejszy plan. Chociaż próba ucieczki za dnia wydawała mu się głupotą, lecz nie zamierzał czekać ani chwili, żeby go nikt nie zaskoczył. Spokojnie i powolnym krokiem oddalił się z terenu swoich właścicieli. Nie mógł biec, bo niewolnikowi nie wolno było biegać, no chyba że akurat by uciekał.
Los jak zwykle bywa pokrętny i nieprzewidywalny, w czasie swojej ucieczki Jim spotyka białego chłopca, który również ucieka, ale od swojego ojca. Huck zna Jima i chce razem z nim uciec jak najdalej od przemocy, której doświadcza od swojego taty. Jim nie chce zabierać ze sobą chłopca, w dodatku białego, ale w tej chwili nie ma wyboru. Gdy szukający obu zbiegów niemal docierają do Wyspy, uciekinierzy zmuszeni są wyruszyć zdradliwą rzeką Missisipi i poszukać bezpiecznego azylu.
"Missisipi płynie szybciej, niż się wydaje. Z tego powodu budzi strach. Człowiek kręci się po rozgałęzieniach i rozlewiskach i zaczyna myśleć, że jest łagodna, a potem zapuszcza się w jej głąb i to już zupełnie inna historia."
W czasie tej ucieczki nie tylko przeżywają rozmaite przygody, ale poznają też wielu ludzi. I czarnych i białych. I dobrych i złych. I takich, co chcą im pomóc, ale też takich, którzy chcieliby ich wykorzystać. Podczas tej niezwykłej podróży obaj uciekinierzy poznają się wzajemnie i coraz bardziej się zbliżają do siebie.
Chociaż książkę czyta się jak przygodową opowieść, to jednak zmusza ona do refleksji i daje wiele do myślenia. Życie w tamtym czasie z pewnością nie było łatwe dla osób tak zwanych "kolorowych", chociaż i obecnie też nie jest zbyt różowo. Niewolnictwo jest okrutne i trudno zrozumieć to, jak człowiek może być tak nieludzki dla innego człowieka.
Przecież wszyscy jesteśmy równi, a przynajmniej tak być powinno i to bez względu na kolor skóry, język czy obyczaje
Polecam tę książkę, bo warto przemyśleć niektóre postępowania, nieważne czy swoje, czy bliskich.
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać pl. i Wydawnictwa „Marginesy”
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-04-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: James
Dodał/a opinię:
Myszka77
Podobnie jak Monteskiusz, uważam, że wszyscy jesteśmy równi, bez względu na kolor skóry, język czy obyczaje.
Nominowana do Nagrody Bookera mocna satyra na temat zemsty i sprawiedliwości rasowej w Ameryce Kiedy w prowincjonalnym miasteczku Money na południu Stanów...
Próba ucieczki za dnia może i była głupotą, ale nie wiedziałem, kiedy po mnie przyjdą. Nie biegłem. Niewolnikowi nie wolno biegać, chyba że akurat ucieka.
Więcej