Olga Rudnicka po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią łączenia humoru z wątkiem kryminalnym. Jej powieść „Jedną nogą w grobie” to pełna ironii, nieco groteskowa historia o zniknięciu męża, które z pozoru wygląda na dramat, lecz szybko przeradza się w pełną absurdów i nieoczekiwanych zwrotów akcji komedię pomyłek. Autorka z typową dla siebie lekkością bawi się schematami kryminału, tworząc opowieść, w której trup może i nie pada co rozdział, ale za to śmiech czytelnika jest gwarantowany.
Główną bohaterką jest Małgośka – kobieta, która, jak sama przyznaje, zniknięciem męża specjalnie się nie przejmuje. Wiesław nie po raz pierwszy znika na dłużej, a dopóki na koncie pojawiają się przelewy, Małgośka może cieszyć się wolnością i spokojem. Jej beztroska postawa wobec małżeńskiej „tragedii” już na początku zdradza, że Rudnicka nie zamierza pisać klasycznego thrillera. To raczej inteligentna satyra na związki, relacje i ludzką obojętność wobec tego, co naprawdę ważne.
Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy pojawia się telefon z żądaniem okupu, a pod drzwiami bohaterki ląduje pudełko z... odciętym palcem. Zamiast paniki – zaskakująca obojętność i ironia. Małgośka długo nie potrafi zdecydować, czy sprawę należy zgłosić policji, czy może lepiej udawać, że nic się nie stało. Ten absurdalny spokój bohaterki to jedna z największych zalet książki. Rudnicka potrafi z ogromnym wyczuciem balansować między czarnym humorem a lekką kryminalną intrygą.
Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób buduje narrację – dynamiczną, pełną błyskotliwych dialogów i sarkastycznych komentarzy. Język jest lekki, żywy i potoczny, dzięki czemu historia nabiera wiarygodności i autentyczności. Rudnicka świetnie portretuje ludzkie przywary, szczególnie hipokryzję i egoizm, nie popadając przy tym w moralizatorstwo. Każda postać – od głównej bohaterki po postaci drugoplanowe – ma wyrazisty charakter i odrobinę komizmu, co sprawia, że nawet mroczniejsze elementy fabuły nabierają humorystycznego wymiaru.
Pod powierzchnią żartów kryje się jednak subtelna refleksja o relacjach i samotności. Małgośka to postać tragikomiczna – niby niezależna, pewna siebie, ale też emocjonalnie zagubiona. Jej obojętność wobec losu męża może być odbierana jako dowód siły, ale też jako oznaka pustki w relacji, w której uczucia dawno wygasły. Rudnicka zadaje więc pytanie: co naprawdę znaczy „żyć razem”, jeśli zniknięcie partnera nie robi na nas większego wrażenia?
„Jedną nogą w grobie” to powieść, która udowadnia, że kryminał nie musi być mroczny, by trzymać w napięciu. Olga Rudnicka bawi się konwencją, zaskakuje, ale przede wszystkim – rozśmiesza do łez. Jej bohaterowie są nieprzewidywalni, sytuacje absurdalne, a finał – jak zawsze u Rudnickiej – przynosi satysfakcję i lekkie zaskoczenie.
Podsumowując, to książka idealna dla czytelników, którzy lubią inteligentny humor, lekki styl i intrygę bez przesadnego dramatyzmu. „Jedną nogą w grobie” to świetna propozycja na poprawę nastroju – kryminał z przymrużeniem oka, który przypomina, że nawet w najbardziej mrocznych sytuacjach można znaleźć odrobinę śmiechu.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2025-10-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 312
Dodał/a opinię:
Beata Zielonka
Od najmłodszych lat Tekli towarzyszy pech. Nie wiadomo, czy to klątwa, czy też fatalne zrządzenie losu, ale nieszczęście dopada też każdego, kto się z...
Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety - pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje...