„Człowiek nie żyje po to, by umrzeć, ale umiera, by zacząć w pełni żyć (…)”.
Zawsze spadają na cztery łapy, służą czarownicom, a nawet – jeśli przebiegną nam drogę – przynoszą pecha. Koty to indywidualiści, którzy od wieków fascynują ludzi.
Jedenaścioro autorek i autorów stworzyło utwory inspirowane mruczkami. Jedni przedstawiają je jako urocze kiciusie, inni – jako powabne i zmysłowe stworzenia, a jeszcze inni dostrzegają w nich coś demonicznego.
To antologia, w której koty – czasem w centrum, czasem jedynie w tle – stają się pretekstem do opowiedzenia historii o ludzkich sercach: o tęsknocie, samotności, dawnych ranach, ale i o delikatnych promieniach nadziei.
Z jednej strony popieram taki pomysł: wiele różnych spojrzeń, stylów i emocji, kontrasty między humorem a mrokiem. Dzięki temu każda opowieść to skok w inny klimat. Z drugiej – ta różnorodność sprawia, że antologia miejscami wydaje się nierówna: jedno opowiadanie mnie porywa, inne nuży. Tak było i tym razem.
Szczególnie zapadło mi w pamięć opowiadanie, z którego pochodzi cytat przytoczony na początku (kto ciekaw – niech sam sięgnie po książkę). To mój numer jeden. Ale także opowiadanie otwierające zbiór zasługuje na uwagę – kot nie jest tu jedynie ozdobą, lecz symbolem, strażnikiem, uczestnikiem ludzkiego dramatu.
Nie obyło się jednak bez rozczarowań. Jedno z opowiadań, w którym „Kot” to po prostu nazwisko bohatera, nie do końca pasowało mi do reszty – choć samo w sobie nie było złe. Nie wszystkie teksty mnie wciągnęły; czasem tempo się gubiło, a ja musiałam się zatrzymać i zastanowić, co właściwie przed chwilą przeczytałam.
Dzięki tym historiom czytelnik zaczyna dostrzegać, jak skomplikowane bywają nasze relacje – z innymi i z samym sobą. Jak kot: raz przychodzi, raz znika, raz mruczy, raz syczy.
Największe przesłanie książki widzę w tym, że nawet w cieniu samotności i bólu można odnaleźć momenty, które coś w nas zmieniają – spojrzenie, gest, milczenie.
To nie jest książka „na raz”. Warto wracać do poszczególnych opowiadań, zatrzymać się nad słowem czy zdaniem. To nie są teksty, które można „połknąć” w pośpiechu – trzeba dać im oddech.
Polubiłam tę antologię za intencję i za te momenty, które mnie naprawdę poruszyły. Nie jest idealna – ma swoje nierówności, czasem historia urywa się w pół słowa – ale czuć, że autorzy dali w niej coś z siebie: swoje koty, swoje cienie, swoje tęsknoty.
Na szczególne uznanie zasługuje też staranne wydanie: twarda oprawa, piękna faktura okładki, ilustracje idealnie dopasowane do tekstu. To detale, które pokazują, że wydawnictwo podchodzi do książki z szacunkiem – i do autorów, i do czytelników.
Jeśli lubisz koty i lubisz teksty, które trzeba czasem „pogłaskać” w myślach, by naprawdę je poczuć – sięgnij po ten zbiór. Nie gwarantuję, że wszystko Ci się spodoba, ale gwarantuję, że zostaną po nim ślady. Zadrapania, które będą swędzieć jeszcze długo po zamknięciu książki. Polecam.
[współpraca @WydawnictwoMięta]
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2025-02-19
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 395
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
BOOKSARE_MYPASSI