NIKT NIE URATUJE TWOJEGO ŻYCIA
Niewielu jest autorów, po których powieści sięgam w ciemno, nie wiedząc nawet o czym opowiadają, a widząc jedynie ich nazwisko na okładce, ale Philip Roth zdecydowanie do nich należy. I to od pierwszej jego książki, która trafiła w moje ręce. Najnowsze dzieło autora na polskim rynku, pierwotnie wydana dokładnie pół wieku temu „Kiedy była porządną dziewczyną”, po raz kolejny potwierdza tylko wielkość Rotha i udowadnia, że nawet wśród współczesnych pisarzy istnieją tacy, którzy dorównują klasycznym mistrzom pióra.
Poznajcie Lucy Nelson, najpierw dziecko, potem dziewczynę u progu dorosłości, a wreszcie kobietę, która musi radzić sobie z życiem i mężczyznami. Nigdy nie miała łatwo, kiedy była mała, jej ojciec pił. Życiowy nieudacznik, który winę za swoje ciągłe porażki zrzucał na innych, wiecznie wikłając się w szemrane interesy i wyżywając na rodzinie, w końcu doprowadził ją do ostateczności. Wezwała policję, ale dzięki temu dowiedziała się właściwie tylko jednego – że takie sprawy załatwi się w rodzinie. Co by się nie działo, do czego by nie doszło, nie należy angażować obcych. Lucy nie chciała tego zaakceptować, bo co kiedy nikt nic z tym nie robi? Kiedy nikt nie potrafi nic na to poradzić? Że nikt nie uratuje jej życia przekonała się także wiele razy potem, choćby wtedy, gdy jako kobieta u progu dorosłości zaszła w ciążę i wyszła za człowieka, który, owszem, dużo potrafił mówić i obiecywać, ale nie wiele zrobić. Małżeństwo u jego boku zaczyna rodzić w niej kolejny bunt, który rozszerza się na kolejne dziedziny jej życia…
Nie wiem, co pierwsze przychodzi mi do głowy na myśl o twórczości Rotha: czy to, jak genialnie włada on piórem, czy też może jak mistrzowsko kreuje swoje postacie, ich psychologiczną głębie i prawdziwość. Niewielu jest pisarzy, którzy potrafią to zrobić. I równie niewielu jest takich, którzy potrafią po imieniu nazwać rzeczy, jakie zna każdy, ale nikt nigdy nie był w stanie ubrać ich w słowa. Philipowi Rothowi sztuka ta udaje się za każdym razem. Nieważne czy pisze o patriocie zmuszonym żyć z piętnem posiadania córki terrorystki, starym miłośniku kobiecego piękna, starcu próbującym pogodzić się z własnym przemijaniem czy, jak w tej powieści – jedynej z kobiecą bohaterką w roli głównej – żoną nie mogącą zaakceptować rzeczywistości, w jakiej przyszyło jej żyć i ludzi, którzy ją otaczają.
„Kiedy była porządną dziewczyną” (w tym miejscu wypada pochwalić przekład tytułu, choć oczywiście tłumaczenie całości stoi tu na wysokim poziomie) to piękna i przejmująca opowieść o życiu. Życiu trudnym i pełnym trosk, ale też i wspaniałych chwil, których niestety jest za mało. Napisana żywym, absolutnie zachwycającym językiem, stylem pełnym i wysmakowanym, urzeka od pierwszej strony i nie przestaje do samego końca. Podobnie jest z postaciami. Lucy, nieco uparta, taka prawdziwa, taka kobieca, taka naturalna, zdobywa naszą jeśli nie sympatię, to przynajmniej zrozumienie. Jest tu też Bielas, bohater jakby wyrwany z kart powieści Dostojewskiego, a także postać, która choć była krótko obecna na stronach, najbardziej mnie poruszyła, Ginny – upośledzona kobieta nie potrafiąca zrozumieć, że jest odrębną osobą. Do tego dochodzą absolutnie zniewalające dialogi, które potrafią wywołać takie emocje i zbudować takie napięcie, że czytelnik siedzi jak na szpilkach i ta przedziwna magia, którą mają tylko najlepsze dzieła literackie, bo jedynie one stanowią coś o wiele więcej niż sumę ich poszczególnych składowych.
I chociaż do tej beczki miodu, przydałaby się jakaś przysłowiowa łyżka dziegciu, nie jestem po prostu w stanie znaleźć tutaj nic takiego. A przecież mogłoby być dużo błędów i pisarskich porażek, „Kiedy była porządną dziewczyną” to w końcu trzecia wówczas powieść w dorobku Rotha, a jednak autor stworzył utwór dorównujący jego najlepszym pracom. Ba, dorównujący dokonaniom największych mistrzów. Głębia, wielkość i piękno „Dziewczyny” wylewa się z każdej jej strony, a czytelnik nie chce przestać smakować tego dzieła. Dlatego też polecam bardzo, bardzo gorąco i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści Rotha.
Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/08/31/kiedy-byla-porzadna-dziewczyna-philip-roth/
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2017-08-31
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 392
Tytuł oryginału: When She Was Good
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Cecylia Wojewoda
Dodał/a opinię:
wkp
Nowe, filmowe wydanie przełomowego tekstu autora ,,Kompleksu Portnoya". Powieść została uhonorowana Nagrodą Pulitzera za 1998 rok. Gdy dwudziesty wiek...
Wyobraźmy sobie sytuację, gdy do złudzenia podobny do nas nieznajomy zawłaszcza nasze imię i nazwisko, przypisuje sobie nasz życiorys i jeździ po świecie...