O wsi spokojna, wsi wesoła…nic bardziej mylnego. Wieś rządzi się swoimi prawami, tu jeden absurd goni następny, a tamten z pewnością przypadkiem zaplątał się w czarnym humorze i na sto procent opętał go diaboł. Wszak diaboł może być w różnych postaciach, może na przykład wcielić się w bezmordego kota, który w dodatku jest różowy i świeci w ciemnościach! A co najlepiej zrobić z diabłem? Ubić go chochlą, aż odechce mu się wychodzić z czeluści piekielnych! Jak w takich warunkach odnajdą się mieszczuchy? Uciekną gdzie pieprz rośnie czy zakochają się w tej błogiej sielance?
Ta książka mnie rozbroiła na łopatki. Dawno się tak nie uśmiałam, często niemal do łez. Taki natłok błyskotliwych dialogów, że aż byłam w bezgranicznym szoku. Większość książek, które mam okazję czytać mają strukturę monologów wewnętrznych, tudzież standardowej narracji. Natomiast „Klątwa utopców” to niemal same dialogi poprzetykane narracją i monologami! W tej książce nic nie jest oczywiste i zdecydowanie nikt nie jest niewinny! Niebanalne sytuacje, mrożące krew w żyłach noce w upiornym domu i sąsiedzi, którzy chętnie poderżnęliby gardło za bimber. Czyż życie może być ciekawsze?! Jak można nie chcieć mieszkać właśnie tam, w Utopcach! To nielogiczne!
Iwona Banach to tłumaczka i nauczycielka, uzależniona od książek i szydełkowania. Napisała już trzy książki, wszystkie wydane w serii „Babie lato”, wydawnictwa Nasza Księgarnia – inne pozycje z tej serii także zasługują na uznanie – to naprawdę dobra i wartościowa literatura kobieca. Biorąc pod uwagę mój odbiór „Klątwy utopców”, jestem pewna, że sięgnę po nie w niedługim czasie.
Więcej na martazagrajek.wix.com/mzagrajek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2015-09-23
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
Marta Zagrajek
Kiedy więc na samym początku dziewczyna wlazła niechcący w krzaki malin, a zaraz potem w krowią kupę, uznał, że chyba się w nim zakochała, skoro chodzi z głową w chmurach, zamiast patrzeć pod nogi. Kiedy potknęła się o wystający z ziemi korzeń, a chwilę potem wpadła na pień pochylonej sosny, stwierdził, że nie chyba, ale na pewno, i to szaleńczo. Ucieszył się jeszcze bardziej, kiedy jakimś cudem prawie wpadła do rowu melioracyjnego. Dopiero poślizg na spróchniałym, porośniętym opieńkami pniaku trochę go otrzeźwił. Owszem, dobrze, niech go kocha! To miłe, przyjemne i fantastyczne, ale niech zostanie przy życiu!
Mieszkańcy miasteczka Lebiegi szczycą się wysokim poczucie moralności. Nic więc dziwnego, że kiedy w miejscu teatru, którego zwykły repertuar nieustannie...
Na terenie utworzonego przez pewną pasjonatkę kryminałów Prywatnego Parku Zbrodni, dochodzi do morderstwa. Tymczasem nieopodal odbywa się zlot blogerek...
Jeżeli za to się tutaj zabija, to rzeczywiście urocza ta wioseczka! - mruknęła z przekąsem Dagmara. - Jeden drugiego w łyżce wody by utopił!
Więcej