Klątwa utopców

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2015-09-23
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788310129307
Liczba stron: 400

Ocena: 5 (14 głosów)

Nowa powieść laureatki konkursu literackiego Wydawnictwa ,,Nasza Księgarnia"!

Dagmara musi zająć się dziadkiem przez kilka dni. Nic prostszego? Nie w tym przypadku! Starszy pan zafunduje jej wakacje w zrujnowanym szpitalu psychiatrycznym na Roztoczu. Ludzie są tu mili i spokojni, szkoda tylko, że akurat ktoś postanowił wymordować pół wioski. No cóż, są miejsca, gdzie nawet najbłahsze urazy starannie się pielęgnuje, by z czasem wyrosły na porządne spory sąsiedzkie, i Utopce to jedno z tych uroczych miejsc. Warto je odwiedzić! Tutaj można się zakochać... na zabój!

Ta książka  to ostrzeżenie! Nieodpowiedzialne zachowanie może spowodować katastrofę w ruchu lądowym i kłopoty matrymonialne, nieboszczyk w płynie nie wpływa dobrze na cerę, a konkursy esemesowe mogą być przyczyną śmiertelnego zatrucia...

Lubię się śmiać i rozśmieszać ludzi, dlatego robię, co mogę, żeby dać czytelnikom trochę zabawy. Nie znoszę też podłości i chamstwa, więc czasami mam ochotę kogoś zamordować. Siadam wtedy do komputera i opisuję zbrodnie, dzięki czemu unikam niemiłych konsekwencji prawnych i kłopotów z plamami krwi na ubraniach. Łączę przyjemne z pożytecznym i przy okazji dbam o swoje zdrowie psychiczne. Już od dawna nikt nie słyszał mojego maniakalnego śmiechu o czwartej nad ranem. No, chyba że chodzi o zeszłą sobotę, ale wtedy pisałam...

Iwona Banach

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Klątwa utopców

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Klątwa utopców

Avatar użytkownika - pokrecona
pokrecona
Przeczytane:2017-01-18, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, wyzwanie 2017r,
To jest moje drugie spotkanie z tą pisarką i jestem w totalnym szoku po raz kolejny. Wcześniej, przy książce "Chwast", autorka rozwaliła moje serce, a tym razem mój brzuch - od śmiechu miałam zakwasy. Nie byłam świadoma, na co się porywam. Jak mogę określić tę książkę? Wystarczy jedno słowo - rewelacyjna! "Klątwa utopców" to potężna dawka humoru. Książka, od której nie można się oderwać. Trzyma czytelnika w mocnym uścisku ciekawości oraz sprawia, że uśmiech nie schodzi z twarzy od pierwszej aż do ostatniej strony.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Verri
Verri
Przeczytane:2016-11-01, Ocena: 4, Przeczytałem, 12 książek 2016,
Zachęcona wieloma pozytywnymi i wysokimi ocenami sięgnęłam po książkę "Klątwa utopców". Miałam się śmiać ponoć "jak norka" i bawić po pachy" niestety- nic takiego się nie przytrafiło, z wyjątkiem lekkiego czasami, ale to bardzo czasami uśmiechu..Niektóre postaci wywoływały pewne rozbawienie, ale częściej była to bardziej irytacja.. Po przeczytaniu już prawie połowy książki pomyślałam, że może teraz się zacznie ten humor i tak trwając w tej nadziei dobrnęłam jakoś do końca. Niestety nie przekonało mnie poczucie humoru autorki, a sama fabuła wydała mi się aż za mocno absurdalna i pogmatwana a niektóre wątki zupełnie bezcelowe.. Podsumowując, nie jest to książka zła, ale i nie jest to też książka bardzo dobra jak dla mnie. Solidna 4 ode mnie, ale z ciekawości sięgnę kiedyś po inny gatunek literacki tej pisarki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ania87
ania87
Przeczytane:2016-03-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek w 2016,
Dawno nie czytałam tak dobrej polskiej książki. Uśmiałam się przy niej do łez. Zwłaszcza z postaci nazwanej przez główną bohaterkę Dagmarę " Różową Pindzią" Na prawdę lekko napisana i bardzo przyjemnie się ją czyta, a zagadka jest tak zawiła,że ciężko się było domyślić zakończenia. Serdecznie polecam.
Link do opinii
Jedna z najlepszych polskich powieści obyczajowych, z którymi miałam ostatnio do czynienia. Niezwykle barwny język z ciekawą, zabawną historią, a całość osadzona na moim ukochanym Roztoczu. Dla mnie - rewelacja. Dawno nie śmiałam się do łez przy książce :) Pełna recenzja: http://dlalejdis.pl/artykuly/klatwa_utopcow_recenzja
Link do opinii
Avatar użytkownika - kavayee
kavayee
Przeczytane:2015-10-11, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

O wsi spokojna, wsi wesoła…nic bardziej mylnego. Wieś rządzi się swoimi prawami, tu jeden absurd goni następny, a tamten z pewnością przypadkiem zaplątał się w czarnym humorze i na sto procent opętał go diaboł. Wszak diaboł może być w różnych postaciach, może na przykład wcielić się w bezmordego kota, który w dodatku jest różowy i świeci w ciemnościach! A co najlepiej zrobić z diabłem? Ubić go chochlą, aż odechce mu się wychodzić z czeluści piekielnych! Jak w takich warunkach odnajdą się mieszczuchy? Uciekną gdzie pieprz rośnie czy zakochają się w tej błogiej sielance?

 

Ta książka mnie rozbroiła na łopatki. Dawno się tak nie uśmiałam, często niemal do łez. Taki natłok błyskotliwych dialogów, że aż byłam w bezgranicznym szoku. Większość książek, które mam okazję czytać mają strukturę monologów wewnętrznych, tudzież standardowej narracji. Natomiast „Klątwa utopców” to niemal same dialogi poprzetykane narracją i monologami! W tej książce nic nie jest oczywiste i zdecydowanie nikt nie jest niewinny! Niebanalne sytuacje, mrożące krew w żyłach noce w upiornym domu i sąsiedzi, którzy chętnie poderżnęliby gardło za bimber. Czyż życie może być ciekawsze?! Jak można nie chcieć mieszkać właśnie tam, w Utopcach! To nielogiczne!


Iwona Banach to tłumaczka i nauczycielka, uzależniona od książek i szydełkowania. Napisała już trzy książki, wszystkie wydane w serii „Babie lato”, wydawnictwa Nasza Księgarnia – inne pozycje z tej serii także zasługują na uznanie – to naprawdę dobra i wartościowa literatura kobieca. Biorąc pod uwagę mój odbiór „Klątwy utopców”, jestem pewna, że sięgnę po nie w niedługim czasie.
Więcej na martazagrajek.wix.com/mzagrajek

Link do opinii
Avatar użytkownika - Aga25
Aga25
Przeczytane:2015-10-03, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku, Mam,
Świetna przezabawna książka polskiej autorki. Szczerze polecam fanom kryminału z czarnym humorem, wiejskim klimatom i tego niepowtarzalnego "czegoś". Doskonała na umilenie długich jesiennych i zimowych wieczorów!
Link do opinii
Avatar użytkownika - jezyna122
jezyna122
Przeczytane:2015-10-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2015,

Mało jest takich książek, które fantastycznie wkomponowują się w szare jesienne wieczory. ,,Klątwa utopców" to jedna z tych, która mało, że idealnie wpasuje się we wszelkie szarugi co też skutecznie poprawi aurę niekoniecznie zewnętrzną ale na pewno pogodę ducha czytającego. Dagmara marzy o wakacyjnych szalonych wypadach po mieście z przyjaciółką Kingą, niestety mama całkowicie burzy jej plany. Dziewczyny muszą jechać do Generała, dziadka Dagi, który tak skutecznie odstrasza wszystkie gospodynie, że żadna nie chce się zgodzić na pracę u niego w domu. Znalezienie nowej graniczy z cudem, trudno więc dziwić się Dagmarze, że humor ma nieszczególny i pomstuje na dziadka za zmarnowanie jej wakacji. Nie ma pojęcia, że wyrusza na przygodę swojego życia, która nie tylko otworzy oczy na jej obecny związek, lecz dostarczy zupełnie nietypowych i wręcz drastycznych zdarzeń. Drzwi pomalowane ketchupem i wiadomości od mafii to jest nic w porównaniu do wydarzeń jakie nastąpią w malowniczym Roztoczu. Dagmara pomstując na dziadka za jego skomplikowany i trudny charakter, nie przypuszcza, że zostanie opleciona siecią intryg, które co prawda wydają się całkowicie nierealne, to jednak są jak najbardziej prawdziwe. Trup będzie ścielił się gęsto, stare animozje i obawy odżyją i będą szukać ,,zadośćuczynienia". 
Autorka swoją historię umieściła w świetnej, intrygującej scenerii, przedstawiając równocześnie galerię ogromnie wyrazistych postaci, poczynając od charyzmatycznego Generała, a na różowej Angelice kończąc. Przez całą powieść wodzi czytelnika skutecznie za nos, nie jeden raz wypuszczając go w przysłowiowe pole i pokazując figę. 
A wszystko napisane zostało lekko, z ogromnym poczuciem humoru i wielką dozą prześmiewczości. Niełatwa to sztuka napisać powieść, którą czytając mało, że mamy wypieki na twarzy i wydajemy z siebie niekontrolowany chichot, co nasza dedukcja zostaje skutecznie uśpiona i odnosi całkowitą porażkę. Fantastyczna intryga to na pewno największy atut tej powieści, w której nieprzyjaciele okazują się nimi nie być, spadek może stać się pewnego rodzaju klątwą a konkurs sms może doprowadzić do zatrucia. Autorka udowadnia, że miłość można spotkać wszędzie i że ogromnie ważne jest to, co czujemy, a nie to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Iwony Banach i na pewno sięgnę po jej wcześniejsze tytuły, ponieważ relaks przy jej powieści był wart wszelkich pieniędzy. Gorąco polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2015-09-19, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2015,
,,Lubię się śmiać i rozśmieszać ludzi, dlatego robię, co mogę, żeby dać czytelnikom trochę zabawy. Nie znoszę też podłości i chamstwa, więc czasami mam ochotę kogoś zamordować. Siadam wtedy do komputera i opisuję zbrodnie, dzięki czemu unikam niemiłych konsekwencji prawnych i kłopotów z plamami krwi na ubraniach. Łączę przyjemne z pożytecznym i przy okazji dbam o swoje zdrowie psychiczne. Już od dawna nikt nie słyszał mojego maniakalnego śmiechu o czwartej nad ranem. No, chyba że chodzi o zeszłą sobotę, ale wtedy pisałam..." - tak o sobie pisze autorka ,,Klątwy utopców", Iwona Banach, laureatka konkursu literackiego Wydawnictwa Nasza Księgarnia, tłumaczka, nauczycielka, mama dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki, pożeraczka książek, szydełkoholiczka, kreatywna kucharka i straszna bałaganiara w jednym. Tak barwna osobowość nie może stworzyć książki nudnej. Po prostu nie może! I dobrze, że nie może, bowiem dzięki temu w jej najnowszej powieści dużo się dzieje - akcja galopuje, że ciężko złapać chwilę oddechu, a plejada barwnych bohaterów ludzko-zwierzęcych może przyprawić o palpitację serca tudzież gromkie wybuchy śmiechu. Ale po kolei... Niejaki Tytus Morawski w Zamościu zostawił u notariusza testament. Wiedział, że niedługo umrze, ale dzięki temu... jako pierwszy odnajdzie ukochaną swego życia, a jego konkurent Ksawery w końcu dostanie za swoje. Tytus żałował tylko jednego, iż cała frajda go ominie, choć może... niekoniecznie. Dagmara Rogalska, prawie 27-letnia panna, musi zmienić wakacyjne plany z narzeczonym Filipem i wyjechać na wieś do Słodkowa, by przez kilka dni zaopiekować się dziadkiem Ksawerym i znaleźć mu gosposię. Młodej kobiecie w ogóle się to nie podoba, bo Generał, jak powszechnie nazywany jest stateczny pan Ksawery, z jednej strony odstraszył wszystkie gospodynie, a z drugiej sam nie będzie sprzątał i gotował, bo to są babskie zajęcia. Do mamy Dagmary ciągle wydzwania sąsiadka dziadka, pani Stasia, zwana potworem z Loch Wyżnica. Daga nie ma wyjścia. Jedzie i zabiera ze sobą przyjaciółkę Kingę. Na miejscu dowiaduje się, że musi z Dziadkiem jechać do Suśca na Roztocze, gdyż przyjaciel dziadka w swoim dziwnym testamencie wymienił ją jako spadkobierczynię. I na tym wiadomości się kończą. I tak oto życie zmusza do weryfikowania planów. Zastraszanie w nieortograficzny sposób przez mafię w środku nocy powoduje, iż wkrótce po zniknięcie dziadka, pani Stasi i Kingi Daga z Filipem, jego kumplem Michałem i Andżeliką vel Różową Pindzią ruszają w kierunku Suśca, a po SMS-ie od Kingi do Utopiec. Oczywiście z przygodami. Utopce okazały się maleńką wioską o niewysokich, położonych blisko siebie domkach, z niewielkim ceglanym kościółkiem, gospodą i sklepem. (s. 63) Jednakże Dagmarze i jej kompanii nie dane było zamieszkać w pensjonacie czy innym przytulnym miejscu, tylko w zrujnowanym szpitalu psychiatrycznym, w którym nocami straszy. Okazuje się, że bohaterowie naprawdę trafili do psychiatryka. Istne wariatkowo! Tu nie istniały takie pojęcia jak prywatność czy wolność słowa, panowała wszechobecna nuda, a jedyną rozrywkę stanowiła plotka, a każda sensacja, od ciąży po morderstwo, wydawała się długo wyczekiwanym cudem. (s. 177) Tu błahe urazy długo się pielęgnuje i o nich pamięta, przechodzą z pokolenia na pokolenie. W dodatku we wsi powiadają, że znów u nich dzieje się coś strasznego. Ponoć wylazły utopce - wodne, niezabijalne demony - i będą mordować ludzi. I rzeczywiście ktoś morduje ludzi. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Aspirant Kotek ma pełne ręce roboty, a życie Dagmary jest zagrożone. Jedni chcą ją zabić, inni wygonić ze wsi, a jeszcze inni... poślubić! ,,Klątwa utopców" to zaskakująca książka pod każdym względem. Niebanalny pomysł na fabułę i jej znakomite zrealizowanie zaowocowały powstaniem nieprzeciętnej powieści z rodzaju rozrywkowych. Trudno jednoznacznie określić gatunek powieści, bo jest komizm, kryminał, przygody i pozornie zwykłe życie na wsi, a przy tym miłość zaczyna kwitnąć tu i tam i nie wiadomo, kogo strzała Amora trafi i z której strony przyleci. Komedia kryminalna, kryminał obyczajowy, komedia pomyłek, a może obyczajówka z domieszką kryminału, romansu i komedii? Jedno jest pewne - dużo się dzieje, akcja jest poplątana i pełna zwrotów, ciągle coś się dzieje i rzadko można złapać oddech, lecz autorka doskonale zawiązała intrygę, a potem ją stopniowo rozplątywała. Tym razem gordyjski węzeł nie został przecięty, a rozwiązany. Mimo błędnych splotów, znaczy się tropów, sytuacja stopniowo się wyjaśnia, aż do całkowitego jej rozwiązania. Ma w tym udział gospodyni Kusiakowa i Różowa Pindzia o intelekcie majonezu. Okazuje się, że one potrafią myśleć! Bohaterowie to zacne grono. Wszyscy razem i każde z osobna, choć niektórzy ukrywają prawdziwe swe oblicze. To Dagmara jest główną bohaterką, wokół której dużo się dzieje, jednak jak na prawie 27-letnią kobietę wydawała mi się nieco roztrzepana i młodsza. Ale i ona ma charakterek, bo trzeba było użyć podstępu, aby zmienić jej plany wakacyjne. Nawet dziadek Generał czasami tracił przy niej rezon. Lecz dla mnie pierwsze skrzypce grała przedstawicielka odrębnej gałęzi lokalnego folkloru, Kusiakowa: Wielka jak piec, sapiąca jak lokomotywa i zgrabna jak ciężarówka na podwójnym zakręcie. (s. 169) Dodać jeszcze należy, że miała ręce wielkie jak bochny chleba, a jednym cycem zabiłaby mężczyznę. Kobieta jest bardzo przesądna, ciągle straszy utopcami, opowiada krwawe bajki oraz wtyka nos w nie swoje sprawy. Twierdzi, że zdrowo gotuje, ale to pojęcie względne. Miałam okazję spróbować (na szczęście w wyobraźni) jaj Gustlika w sosie krzanowym, zupy jabłkowej na boczusiu wędzonym czy wiśniówki na kościach na słodko. A do tego Kusiakowa bardzo swojsko zaciąga gwarom... Szczególnie bohaterowie wiejscy z Utopiec zasługują na specjalną uwagę czytelnika. Ich folklorystyczna barwność z zabobonami i gwarą zdecydowanie wyróżnia ich na tle bohaterów miejskich, choć i ci są dobrze i wyraziście nakreśleni. Spośród tych to Różowa Pindzia i Smerf Maruda najbardziej przykuwają uwagę. Ale ważni są też bohaterowie zwierzęcy. Generał ma dwa psy - dog niemiecki Precel lubi siadać ludziom na kolana, lizać i zaplątywać sobie łapy; wielki mieszaniec Bestia to kudłaty psi złodziej i cwaniak w jednym. Oprócz nich występuje byk Muciek, potrafiący wywołać we wsi niezły popłoch. A i owady też dadzą się we znaki co poniektórym. Powieść czyta się szybko i trudno się od niej oderwać. Krótkie i plastyczne opisy oraz lekkie, swobodne pióro autorki mają w tym swój udział. Nie wiem, co mnie najbardziej ubawiło w tej powieści. Niekiedy absurdalne pomysły na rozwój akcji (ślub albo protokół, farbowanie bluzki buraczkami, zbiornik z płynnym nieboszczykiem), kreacja bohaterów, folklor Roztocza w całej rozciągłości z zabobonami i gwarą na czele, naturalny język powieści, często nieco rubaszny i swojski okraszony francuszczyzną, zabawne i błyskotliwe dialogi oraz stanie na straży moralności przez starsze przedstawicielki płci pięknej. Wszystko to sprawia, że najnowsza powieść Iwony Banach bawi czytelnika, wywołując uśmiech na twarzy i/lub salwy śmiechu, kwestia indywidualnego poczucia humoru. Ale oprócz śmiechu są i chwile grozy, niedowierzania, w oczach może się pojawić także mały obłęd, w końcu jesteśmy w dawnym psychiatryku, a dzikie piesy latające po polu to norma. Zabrakło mi tylko opisu podróży i pierwszych dni pobytu Generała z dwoma kobietami w ruinach. Ale widocznie tylko wokół Dagmary dużo się działo. ,,Klątwa utopców" to zabawna powieść o urokliwej wsi Utopce nad rzeką Tanew gdzieś na Roztoczu z plejadą indywidualnych bohaterów dostarczy czytelnikowi niezapomnianych wrażeń i pozwoli uwierzyć, że jednak utopce istnieją. A przed wyjazdem na wakacje na wieś, radzę się wpierw upewnić, czy nie ma tam czasem budynku po byłym szpitalu psychiatrycznym... Powieść polecam. Świetna rozrywka akurat na jesienne wieczory!
Link do opinii

Zwariowana, lekka komedia, trochę romantyczna, troche obyczajowa, trochę kryminalna.

Polecam.

Link do opinii

Od dziadka Dagmary zwanego Generałem ucieka kolejna gospodyni. Dziewczyna nie ma innego wyjścia i zamiast podróży przedślubnej ze swoim narzeczonym Filipem, musi znaleźć inną osobę, która zajmie się jej dziadkiem. Nie spodziewa się jednak jakie atrakcje szykuje dla niej mężczyzna. Spędzenie kilku dni w zrujnowanym szpitalu psychiatrycznym jest wspaniałą atrakcją, prawda? A to dopiero początek przygód Dagmary.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Shi4
Shi4
Przeczytane:2018-01-08, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 (70) książki 2018, Miałam, Obyczajowe,

Z opisu książka wyglądałą interesujaco. Po przeczytaniu mniej ciekawie. Wprawdzie humor obiecywany na okłądce pojawia się, sprawa kryminalna też niby jest, jednak wszystko opisane w sposób infantylny. Czytając miałąm wrazenie, że powieść jest dla zdecydowanie nastoletniego czytelnika.

Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2017-06-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Chcesz mieć dawkę dobrego humoru - sięgnij po tę książkę. W zagmatwanej intrydze, można się czasem pogubić, ale Kusiakowa, Ziębowa, Walczakowa i Muchowa oraz ich dialogi są rewelacyjne. Po raz kolejny nie zawiodłam się sięgając po książkę z serii Babie lato
Link do opinii
Avatar użytkownika - CicheBaBum
CicheBaBum
Przeczytane:2017-02-04, Ocena: 3, Przeczytałam,
Inne książki autora
Morderstwo na śniadanie
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Morderstwo na śniadanie

Kolejna część zabójczo zabawnej Serii z papugą. Papuga Pinda przestała przeklinać - teraz szczeka. Początkowo wszyscy przyjmują ten fakt z ulgą, wkrótce...

Chwast
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Chwast

Pełna nadziei, jednocześnie smutna i tragiczna opowieść o poszukiwaniu samej siebie. Choroba paradoksalnie wyzwala siłę do buntu i u cieczki od "normalnego"...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Kiedy więc na samym początku dziewczyna wlazła niechcący w krzaki malin, a zaraz potem w krowią kupę, uznał, że chyba się w nim zakochała, skoro chodzi z głową w chmurach, zamiast patrzeć pod nogi. Kiedy potknęła się o wystający z ziemi korzeń, a chwilę potem wpadła na pień pochylonej sosny, stwierdził, że nie chyba, ale na pewno, i to szaleńczo. Ucieszył się jeszcze bardziej, kiedy jakimś cudem prawie wpadła do rowu melioracyjnego. Dopiero poślizg na spróchniałym, porośniętym opieńkami pniaku trochę go otrzeźwił. Owszem, dobrze, niech go kocha! To miłe, przyjemne i fantastyczne, ale niech zostanie przy życiu! 


Więcej

Jeżeli za to się tutaj zabija, to rzeczywiście urocza ta wioseczka! - mruknęła z przekąsem Dagmara. - Jeden drugiego w łyżce wody by utopił!


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Recenzje miesiąca
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy