Starość nie musi być w kolorach szarości oraz pod znakiem codziennej nudnej rutyny. Wiele osób w podeszłym wieku zapisuje się do różnych kół, chodzi na uniwersytet trzeciego wieku, czy stara się aktywnie spędzać wolny czas. Ubierają się oni modnie, kolorowo i prowadzą życie towarzyskie korzystając przy tym z różnych restauracji i kawiarni. W ten sposób ich egzystencja daje motywację do tego, by się nie poddawać i czerpać z życia ile się da.
Zarys fabuły
W książce spotykamy Paulinę, która niedawno się rozstała i prowadzi nudne, samotne życie poświęcając się pracy w fundacji. Pewnego razu zgodziła się wyjść na imprezę ze znajomymi, gdzie puściły jej hamulce i pod wpływem dużego upojenia alkoholowego zdemolowała sklep z markową odzieżą. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywała, więc tym bardziej groźba kary w postaci więzienia spędzała jej sen z powiek. Szczęśliwie jej szef stanął po jej stronie i przy pomocy dobrego prawnika udało się zakończyć sprawę z wyrokiem nakazującym wypłatę odszkodowania oraz wykonania prac społecznych w określonym czasie. Paulina miała możliwość odbycia ich we własnej pracy adoptując na czas świąt Bożego Narodzenia panią Marię. Musiała się z nią spotykać, pomagać jej i ogólnie spędzać z nią dużo czasu, choć nie przepadała za osobami starszymi myśląc, że do niczego się nie nadają i tylko marudzą. W międzyczasie poznajemy historię sprzed lat dotyczącą dwójki zakochanych: Zofii i Franciszka. Wspaniałe życie tych dwojga ludzi przerwała sprzeczka, po której kobieta nie potrafiła przebaczyć mężczyźnie, a to spowodowało rozpad związku i szereg innych wydarzeń, których naocznym świadkiem była Zośka. Jak przebiegnie spędzony czas z panią Marią? Czy kobiety się polubią? Kogo Maria kochała w przeszłości? Jak potoczy się życie Zośki i w jaki sposób pomoże ona rodzinie Franciszka? Co mają ze sobą wspólnego obie historie i jak się to wszystko zakończy? O tym w książce „Kolęda na cztery ręce” autorstwa Nataszy Sochy.
Nowoczesna starość
Autorka za sprawą Marii ukazała obraz nowoczesnej staruszki, która starała ubierać się kolorowo i niekiedy młodzieżowo, jednocześnie twierdząc, że nie można być na coś za starym oczywiście w granicach dobrego smaku. Nie bała się zrobić tatuażu oraz pozwalała sobie na drobne uciechy w postaci naleśników z czekoladą, degustacji win, czy szalonych zakupów. Dzięki tym i innym zachowaniom przywróciła radość w życiu Pauliny, która zrozumiała, że to dotyczy każdego z nas. Otóż zakładając stare ubrania w ponurych kolorach, odmawiając sobie przyjemności z różnych błahych powodów, popadając w codzienną rutynę sprawiamy sobie krzywdę, gdyż podczas kumulacji tych czynników już niewiele dzieli nas od depresji. Wtedy wystarczy jedno negatywne wydarzenie, które pociągnie nas na dno, jak chociażby rozstanie z kimś bliskim, jak to było w przypadku Pauliny. Nie powinniśmy się na każdym kroku dołować i zasłaniać się wiekiem jako barierą w założeniu chociażby jaskrawych ubrań. Życie jest jedno i od nas zależy, czy się radośnie potoczy.
Adopcja seniorów
Ciekawym rozwiązaniem odnośnie samotnych seniorów wykazała się fundacja, w której pracowała Paulina, bowiem zajmowali się łączeniem osób starszych chętnych do zabaw oraz sprawowania opieki nad dziećmi z rodzinami pozbawionymi tej możliwości. Wedle dostępnych informacji takie działania są stosowane w innych krajach i to z pozytywnym skutkiem. Wiele jest rodzin, gdzie starsze pokolenia już odeszły i brakuje pomocy w opiece nad dziećmi i z drugiej strony samotna starość też jest coraz częstsza, a taka adopcja może te ostatnie sprawne lata znacznie ubarwić i stworzyć rodzinę już do samego końca. W naszym kraju poważnym problemem we wprowadzeniu czegoś takiego są podziały polityczne i religijne. Trudno jest znaleźć osoby, które nie narzucałyby swojego światopoglądu drugiej stronie, toteż rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie zakazu poruszana tych tematów w zawartej umowie lub kojarzenie ludzi o tych samych przekonaniach.
Wybaczenie
Kolejnym ważnym przesłaniem jest to, że powinniśmy potrafić wybaczyć drugiej osobie zwłaszcza, jeśli jej przewinienie nie było, aż tak bardzo złe. Czasem przez nasz upór opierający się na dumie możemy zaprzepaścić szansę na wspaniały związek, jak to miało miejsce w przypadku Zośki, a Paulina miała jeszcze szansę, by to naprawić. Obrażanie się o zwykłą błahostkę dobre jest na chwilę, a nie na dłuższy czas, gdyż w końcu jesteśmy dorośli i powinniśmy umieć rozmawiać o tym, co nas zabolało i potrafić rozwiązywać nasze problemy w danej relacji. Niestety często emocje biorą górę nad myślami i tracimy szczęście bezpowrotnie.
Podsumowanie
Książkę czytało mi się z dużym zainteresowaniem, a zakończenie było bardzo emocjonujące. W tym przypadku otrzymujemy doskonałą powieść obyczajową obfitującą w życiowe morały. Na końcu znajdziemy kilka świątecznych rad, które moim zdaniem warto stosować również podczas innych sytuacji pasujących do danego punktu, jak chociażby sugestia, by nie przesadzać ze sprzątaniem przed daną uroczystością. Okładka przedstawiająca bombki na czerwonym tle mylnie wprowadziła mnie w błąd, gdyż myślałem, że klimat świąteczny z tej pozycji będzie się wręcz wylewał, a tak naprawdę zaczął delikatnie pojawiać się mniej więcej od połowy książki. Zdecydowanie bardziej pasowałaby już szarlotka z delikatnym świątecznym akcentem, która często pojawia się w treści i odegrała dosyć istotną rolę. Gorąco polecam tę wspaniałą życiową historię wszystkim tym, którzy zatracili się w szarej codzienności nie znajdując przy tym powodów do radości, a także czytelnikom, którzy nie chcą komuś wybaczyć, bowiem może ta lektura pomoże zrozumieć, co mogą oni utracić bezpowrotnie.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2022-11-09
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 264
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
GrzechuCzyta
Sonia i Mati nie znają się. Spotykają się przypadkowo na moście. Oboje w tym samym czasie postanowili odebrać sobie życie. Najpierw muszą jednak ustalić...
A co, jeśli każdy z nas ma więcej niż jednego anioła stróża? Janek prowadzi małą restaurację, w której od dawna brakuje gości. Pewnego dnia pojawia się...