Koralina, nie Karolina
Co jeśli dodać do "Małego księcia" szczyptę grozy? Dostaniemy horror dla dzieci, czyli "Koraline". Krótki, przy słuchaniu tylko około 2 razy dłuższy niż film (3:41 vs. 1:40), a może nawet bardziej wypełniony treścią.
Pod względem fabuły film i książka nie różnią się bardziej niż większość wiernych adaptacji. Nawet sceny często są przeniesione jeden do jednego. Jednak film oferuje nowego bohatera, żeby łatwiej ugruntować perspektywę Koraliny. Z drugiej strony tekst ma dużo więcej Gaimanowych komentarzy, czy tych w stylu "Małego księcia", co umożliwia rozbudowana narracja książki.
Jeśli ktoś lubi Gaimana, może być to ciekawy dodatek do bardziej skoncentrowanego przekazu filmu. Książka może także wytłumaczyć pewne niezrozumiałe kwestie, które w filmie pojawiają się bez kontekstu.
Na przykład pojawia się w niej informacja, że z głębokiej studni nawet w dzień widać gwiazdy. Film zostawia to same sobie, ale książka dodaje kontekst, że podobno jest tak w przypadku szybów górniczych. Daję to przestrzeń do namysłu, czemu tak jest – na dno nie dochodzi światło Słońca, które ukrywa gwiazdy.
Takie dodatki i komentarze dodają głębi historii Koraliny, więcej do przemyślenia i ułatwiają zrozumienie historii. Jednak czasem jak wyżej – narrator nie zdradza wszystkiego i daje przestrzeń, by domyślić się co nieco.
Sam film skupia się na docenieniu siebie i innych wokół siebie. Czy to tych najbliższych, czy to tych dalszych ludzi i tego, że świat nie musi być idealny. Książka ma podobny przekaz, ale wpasowuje się tu bardziej w schemat dojrzewania Koraliny – książka kończy się końcem lata i akceptacją szkoły. W końcu w niej nie ma czego się bać.
Jeśli chodzi o bohaterów w "Koralinie" to wydaje się, że główna bohaterka jest nieco młodsza. Takie przynajmniej mam wrażenie. Przez to jej postrzeganie świata jest bardziej dziecięce i do ostatnich stron nie poznaje imienia i nazwiska cyrkowca. Wtedy oczywiście żałuje swojej niewiedzy, bo jest ono zwyczajniej śmieszne. Tyle straconych okazji, by je wypowiedzieć.
W dodatku jej relacja z ojcem jest pogłębiona. W książce mamy retrospekcję i inne małe sceny, które w interesujący sposób uzupełniają ich relacje, a także dają na to więcej miejsca na końcu. Stanowi to ciekawy kontrast dla wcześniejszych zgrzytów i buduje widoczny konflikt po przedstawieniu pokus. Film zmienia tu nieco kolejność i nie wydaje się budować tak dobrze relacji z rodzicami. Raczej stara się budować konflikt i dodać do niego nieco akcji.
Trzeba jednak przyznać, że ostatecznie tempo książki wydało mi się wolne i "Koralina" zaczęła mi się dłużyć. Być może decyzje w filmie o przyśpieszeniu nie były najgorsze? Ostatecznie podczas słuchania byłem zmęczony albo może po prostu Gaiman nie jest dla mnie? Po 3 pozycjach – "Mitologii Nordyckiej", "Amerykańskich bogach" i właśnie omawianej, naprawdę podobała mi się tylko pierwsza.
Nie można zarzucić wspomnianym książkom braku przemyślenia, intelektualnej swady lub ciekawych zabiegów, co oferuje stymulację intelektualną. Mimo tych zalet jego książki może mnie nie nudzą, ale męczą. Od czasu do czasu akcja w niezrozumiały sposób się komplikuje, ale może to kwestia tego, że wszystkie przyswajałem w formie audio. Może w widzianym tekście ten odbiór byłby inny.
Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić "Koraline" tylko kilku grupom ludzi: fanom Gaimana; fanom filmu, jako dodatek do niego; a ostatecznie tym, którzy nie lubią oglądać filmów i wolą przeczytać. Możliwe, że "Koralina" zasługuje na cieplejsze słowa, ale nie dostanie ich ode mnie.
Audiobook przesłuchany dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
Data wydania: 2017-11-22
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Czyta:
Tytuł oryginału: Coraline
Dodał/a opinię:
adamsloj
No, no, wygląda na to, że wszystko jest w deseczkę. Cud, miód, malina i szklanka wina.
Kolejny tom bestsellerowej sagi fantastyczno-obyczajowej o Władcy Snów Sandmanie. Album składa się z kilku krótkich historii, opowiadanych przez ludzi...
"Ocean na końcu drogi" to książka o pamięci, magii i przetrwaniu, o potędze opowieści i mroku skrytym w każdym z nas, dzieło niezrównanej wyobraźni Neila...
Gdzieś w swym wnętrzu Koralina czuła narastającą falę płaczu. Zdołała ją zatrzymać, nim ta się wydostała. Odetchnęła głęboko, wypuszczając wolno powietrze.
Więcej