Agnieszka Stelmaszyk po raz szósty powraca ze swoją kultową serią Kroniki Archeo, przenosimy się z Australii prosto na chłodny Bornholm. “Zaginiony klucz do Asgardu” od samego początku porywa nas w wir wydarzeń i z każdą chwilą robi się ciekawiej, od śledztwa w sprawie zamachu na królową, po przerażający skok z klifu, prosto w kipiel morską. A wszystko jest z otoczką mitów nordyckich i wikingów.
Jestem wielką fanką mitów nordyckich i zawsze z przyjemnością sięgam po książki, które choć trochę lizną ich temat. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po ten tom, a lektura zajęła mi naprawdę mało czasu, bo nie mogłam się od niej oderwać nawet na chwilę. Jak wiecie, sporo można się dzięki tej serii nauczyć i nawet najwięksi hejterzy historii, znajdą coś, co mogą polubić.
Naprawdę cenię sobie tę serię za dynamikę, nie możemy się przy niej nudzić i za każdym razem autorka potrafi nas wciągnąć w ciekawą historię. Czy był to najlepszy tom? Zdecydowanie nie, były o wiele lepsze i chyba więcej oczekiwałam od niego, ponieważ autorka szybko odeszła od tematu Asgardu czy mitów nordyckich. Liczyłam właśnie na ten temat i został on potraktowany po macoszemu, jednak nie można odmówić faktu, że książka była ciekawa. Czekam na kolejne tomy, ponieważ to wznowienie pięknie się prezentuje na półce. Dziękuję bardzo wydawnictwu Wilga za możliwość poznania tej historii.
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 272
Dodał/a opinię:
NataliaDrazek88
Seria Kto mnie przytuli oczaruje wszystkich przyjaciół zwierząt. Psiaki i kotki, o których opowiadamy, mieszkały kiedyś w schronisku dla zwierząt - w...
Tym razem nie trzeba wyjeżdżać daleko, by uwikłać się w zagadki i niebezpieczne intrygi. Według legendy, na zamkach w Malborku i Gniewie został ukryty...