Czytając „Kryształowe Motyle”, miałam w głowie setki pytań, na część z nich znalazłam odpowiedź, na pozostałe chyba nie ma jednej jednoznacznej. Historia trzech kobiet, które, choć zupełnie różne, łączy ból po stracie dziecka. Ból niewyobrażalny, wręcz namacalny, tragedia, która dotyka całą rodzinę. Jak dalej żyć, kiedy umiera ci serce?
Bohaterki Anna, Elżbieta i Izabela codziennie mierzą się od nowa z tym samym wyzwaniem — przetrwać kolejny dzień, nie oszaleć, układać życie „po". Każda z nich ma zajęcie, musi rano wstać, dopilnować swoich spraw, ale w tej codzienności nadal z tyłu głowy myśli krążą wokół straty. Każda mijana kobieta z wózkiem, każda z dzieckiem, które jest w wieku podobnym do tego straconego, przywołuje te same uczucia — pustkę, po kimś, kto był i to był całkiem niedawno, a teraz...?
Katarzyna Misiołek poza uczuciami matek skupia się również na innych członkach rodziny — ojcu, który może inaczej przeżywać żałobę, ale nie znaczy, że jej nie przeżywa, rodzeństwie, babciach, dziadkach. Wraz ze śmiercią dziecka oni również stracili cześć siebie. Autorka ukazuje relacje rodzinne, które taka tragedia potrafi wzmocnić lub zupełnie rozsypać, zamiast wsparcia otrzymujemy oskarżenia, zamiast zrozumienia wieczne „ogarnij się, już tyle czasu minęło".
„Kryształowe Motyle” to książka, o której długo nie da się zapomnieć. I to zakończenie, szokujące, ale jednak prawdziwe. Dlaczego? Sprawdźcie, naprawdę warto. Książka urzeka okładką, a treść pozostawia w głowie i sercu wiele kwestii, które musimy sobie przemyśleć.
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2019-03-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 288
Dodał/a opinię:
red_sonia
Osiem lat pod dachem psychopaty to piekło, z którym porwana przez niezrównoważonego mężczyznę Monika musi się zmierzyć zupełnie sama. Gdzieś ktoś jej szuka...
Kiedy do położonego w Słonecznym Stanie miasteczka Tarpon Springs przylatuje trójka dorosłych dzieci Tony'ego Kubiaka, wychowanego w Detroit Amerykanina...