W moim świecie, w kraju, w którym żyje, wiele kobiet ma pod górkę. Jestem mi zawsze mocno przykro z tego powodu. A jeszcze bardziej mi przykro, kiedy tak łatwo bagatelizuje się kobiety, które walczą każdego dnia z niepłodnością i tym co się dzieje w ich życiu i ich głowach. Tak, jestem jedną z tych kobiet, którym się nic nie należy, bo nie mają dziecka, bo muszą (chcą) się leczyć i w sumie często nikt nie zapyta jak się mają, czy można je wesprzeć choćby rozmową. Myśl, w której starania o dziecko są aktem na czas, bo są dni płodne. Frustracja po kolejnym miesiącu bez dwóch kresek na teście. Przygotowania, badania i leczenie, które przysłania wszystko inne. To są tak bardzo trudne rzeczy, a tak mało się o nich mówi.
Marię poznajemy kiedy dobiega czterdziestki. Oboje z małżonkiem są dobrze sytuowani, a jednak w ich idealnie perfekcyjnym życiu brakuje tej najważniejszej cząstki – dziecka. I chyba tu należą się ogromne podziękowania Autorce, właśnie za to, że podjęła się tego tematu. Starań o potomka i tego co się dzieje, gdy to przysłania nam cały świat. Jest naprawdę nie wiele Pisarzy, który podejmują się takich zmagań, a przecież wcale nie jest to mniejszy problem jak niepełnosprawność czy biega lub uzależnienia.
Chcę napisać, że ta książka mocno mnie rozbiła. Nasza bohaterka przeżywa tak mocno skrajne emocje w związku z całą sytuacją, że to była właśnie ta iska, która pozwoliła mi się z nią zżyć. Ich życie zrobiło się pustą wydmuszką napełnioną seksem z zegarkiem w dłoni, by mieć w końcu upragnione dziecko. Starania, które od lat nie przynoszą efektu – męczą. Nasi małżonkowie odsuwają się od siebie, a z czasem pojawia się ktoś trzeci. I naprawdę jej się nie dziwię, że poczuła się samotna i sfrustrowana. W końcu, albo się jest razem w czymś, albo wcale i wiem to sama po sobie.
Jestem pod wrażeniem jak pani Paula poprowadziła fabułę. Wplotła zwykłą ludzką codzienność w dźwięki muzyki, z której utworzyła warkocz przeszłości. Wydawało mi się, że gotowy do ścięcia. I w jakimś stopniu tak było, chodź droga przez jaką Autorka poprowadziła Marię i Jakuba, wcale nie była usłana różami, chodź kończy się w piękny i delikatny sposób. Nie raz, nie dwa, nie pięć, ocierałam łzy, czując to samo co nasza bohaterka. Podziwiam ją tak samo jak i siebie sama, że przyszedł dzień i postawiła wszystko na jedną kartę. Mogło się udać lub nie. Los jednak bywa przewrotny i trzyma dla nas niespodziankę na moment, w którym jesteśmy u kresu.
Ta historia to coś więcej jak pusta opowiastka o babeczce, która chciała dziecka i nie ułożyło jej się w małżeństwie. To historia jaka porusza serce i zwraca uwagę na niemy krzyk o pomoc. To powieść, która podbiła moje serce!
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2021-02-17
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 330
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Ovieca
Możesz zmienić fryzurę, ciało i całe życie, ale przed sobą nigdy nie uciekniesz. Od siedemnastu lat Julia skrywa bolesny sekret, który nie pozwala jej...
Tylko przyjaźń pozwoli ci uwierzyć, że wszystko jest możliwe.Na pierwszy rzut oka Anastazję i Jagodę różni tak wiele, że ich przyjaźń może wydawać...