„Kurort” Przemka Kowalewskiego od początku czytałam z wrażeniem, że to książka, która nie pozwala odetchnąć ani na chwilę. To już kolejna część cyklu o Ugne Galancie i od razu czuć, że autor zabiera bohatera w przestrzeń jeszcze mroczniejszą, bardziej zamkniętą i klaustrofobiczną niż wcześniej. W poprzednich tomach Galant poruszał się w świecie PRL-owskich ulic, pełnym podsłuchów, podejrzeń i drobnych intryg, które zawsze mogły okazać się śmiertelnie groźne. Tutaj trafia do zakładu psychiatrycznego – miejsca, które z założenia ma być bezpieczne, a w rzeczywistości staje się pułapką, w której zacierają się granice między leczeniem a okrucieństwem.
Fabuła zaczyna się niewinnie: Ugne podejmuje terapię antyalkoholową, ale szybko okazuje się, że to tylko fasada. W szpitalu pod kierownictwem profesora Szafira kryje się coś więcej – jedno skrzydło, nazwane przez pacjentów „Kurortem”, owiane jest milczeniem i strachem. W miarę jak bohater poznaje zakład, odkrywa, że to, co miało być miejscem leczenia, staje się przestrzenią manipulacji, przemocy i eksperymentów, o których lepiej byłoby nie wiedzieć. Napięcie narasta powoli, ale konsekwentnie, a każdy drobiazg – od skrzypienia podłogi po nerwowe spojrzenie – buduje poczucie, że „Kurort” nie jest zwyczajnym szpitalem, ale czymś w rodzaju laboratorium zła.
W tym wszystkim największe wrażenie zrobiła na mnie postać profesora Szafira. To nie jest groteskowy złoczyńca, którego można łatwo potępić. To człowiek spokojny, opanowany, przekonany o słuszności własnych działań. W imię nauki i postępu prowadzi badania, które de facto są eksperymentami na pacjentach – ludziach bezbronnych, uzależnionych od systemu i pozbawionych prawa głosu. Szafir tłumaczy wszystko językiem nauki i troski, ale im dalej w fabułę, tym bardziej czuć, że to tylko parawan dla czegoś o wiele groźniejszego. To właśnie wątek badań sprawia, że „Kurort” przestaje być tylko thrillerem historycznym, a staje się opowieścią o etyce i jej braku – o tym, jak łatwo można przekroczyć granicę, gdy człowiek uzna, że cel usprawiedliwia środki.
Czytając o Szafirze, miałam wrażenie, że patrzę na literacki obraz historii, którą znamy z XX wieku – momentów, gdy nauka stawała się narzędziem ideologii i opresji. Najbardziej przerażające było dla mnie to, że Szafir nie był szaleńcem – był do bólu racjonalny, zimny, wierzył w swoje racje. To czyniło go bardziej prawdziwym i bardziej niepokojącym, bo przypominało, że największe zło często rodzi się nie w krzyku, ale w ciszy laboratorium, w sterylnych salach i wśród ludzi, którzy wierzą, że robią coś ważnego.
Na tle tego wszystkiego Ugne Galant staje się bohaterem niezwykle ludzkim. W poprzednich częściach widziałam go w ruchu – szukał, tropił, próbował rozwiązywać zagadki. Tutaj zostaje zamknięty w murach szpitala, gdzie nie ma dokąd uciec, gdzie musi zmierzyć się zarówno z systemem, jak i samym sobą. Jego walka z nałogiem i przeszłością w tej pozycji nabiera nowego znaczenia, bo zostaje skonfrontowana z miejscem, które obnaża ludzkie słabości zamiast je leczyć. Galant dojrzewa – mniej w nim brawury, więcej świadomości, że każdy krok może kosztować za dużo.
„Kurort” zrobił na mnie wrażenie nie tylko jako powieść o tajemnicy, ale przede wszystkim jako historia o człowieku uwikłanym w mechanizmy większe od niego. Atmosfera jest tu mistrzowsko zbudowana – duszna, pełna napięcia, podszyta lękiem. Ale to, co zostaje po lekturze najdłużej, to pytania o odpowiedzialność. O to, czy nauka oderwana od etyki w ogóle ma sens. O to, ile jest wart człowiek wobec systemu, który dla własnych celów gotów jest z niego uczynić materiał badawczy. I wreszcie o to, jak każdy z nas zachowałby się na miejscu Galanta – czy miałby odwagę spojrzeć w oczy prawdzie, czy raczej odwróciłby wzrok.
Po skończeniu książki miałam poczucie, że „Kurort” nie jest tylko kolejną częścią cyklu, ale jego kulminacją. Łączy to, co w poprzednich tomach było najważniejsze – historyczny kontekst, thrillerową intrygę, psychologiczne napięcie – i dodaje do tego głębię etyczną, która sprawia, że lektura zostaje w człowieku na długo. To nie jest pozycja, którą można po prostu odłożyć na półkę. Ona wraca – w pytaniach, w obrazach, w poczuciu, że świat w niej przedstawiony wcale nie jest aż tak odległy od naszego.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Ewelina Białogołąbek
Czerwiec 1975 roku. Do Biura Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Milicji Obywatelskiej zgłasza się Irenka, była podopieczna jednego ze szczecińskich...
Grudzień 1976 roku. Porucznik Ugne Galant trafia na terapię antyalkoholową do zakładu psychiatrycznego kierowanego przez cenionego profesora Szafira. Dość...