Są thrillery, które czyta się dla zagadki. Są takie, które wciągają tempem. I są wreszcie takie, które zostają pod skórą – niepokoją, drażnią, nie pozwalają zasnąć. Łowca należy do tej trzeciej kategorii.
Już pierwsze strony są jak cios. W podmiejskim lesie zostaje odnalezione ciało czteroletniej dziewczynki. Cisza drzew kontrastuje z niewyobrażalnym okrucieństwem. To nie jest scena, którą można przeczytać obojętnie – to moment, w którym czytelnik traci grunt pod nogami. A potem jest tylko trudniej. Giną kolejne dzieci. Społeczność zamyka się w sobie. Rodzice zaczynają patrzeć na siebie podejrzliwie. Strach wpełza do domów, do sypialni, do dziecięcych pokoi.
Najmocniejszym elementem tej powieści jest atmosfera – gęsta, lepka, dusząca. Autorka nie epatuje przemocą dla samego efektu. Brutalność jest tu narzędziem, które ma pokazać skalę zepsucia i bezradność wobec zła. Media podsycają panikę, policja błądzi po omacku, a morderca wciąż wydaje się o krok przed wszystkimi. To frustrujące – i właśnie dlatego tak prawdziwe. W Łowcy instytucje nie są wszechmocne. Są zagubione, zmęczone i pod presją. A czytelnik czuje tę presję razem z nimi.
W tej powieści ogromne wrażenie robi nie tyle samo śledztwo, ile portret głównego bohatera – zabójcy. To postać skonstruowana w sposób chłodny, konsekwentny i przerażająco wiarygodny. Nie poznajemy go jako „potwora” od pierwszej strony. Wręcz przeciwnie – autorka pozwala nam zobaczyć proces. Jego dzieciństwo, naznaczone brakiem ciepła, wypaczoną relacją z opiekunami i narastającym poczuciem odrzucenia, staje się fundamentem późniejszego zła. To nie jest tanie usprawiedliwienie. To raczej próba pokazania, jak rodzi się psychopatia – jak krok po kroku zanika empatia, jak potrzeba kontroli zaczyna dominować nad wszystkim innym.
Jako dorosły jest opanowany, inteligentny i metodyczny. Nie działa w afekcie. Każdy ruch planuje. Każdy szczegół ma znaczenie. Najbardziej przerażające jest jednak to, że w jego własnej narracji wszystko wydaje się logiczne. Ofiary nie są dla niego dziećmi z imionami, rodzinami i marzeniami. Są „kąskami” – obiektami, które mają zaspokoić jego potrzebę władzy i dominacji. To odczłowieczenie jest kluczowe. Ono pozwala mu funkcjonować bez wyrzutów sumienia.
Autorka bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika przez jego myśli. Niektóre fragmenty z jego perspektywy są wręcz lodowate – pozbawione emocji, wyprane z współczucia. A jednocześnie momentami widać w nim echo skrzywdzonego dziecka. I to właśnie ten kontrast budzi największy niepokój. Bo pokazuje, że zło nie zawsze ma zdeformowaną twarz. Czasem jest zwyczajne, niemal przezroczyste. To bohater, którego się nie lubi, nie współczuje mu – ale którego nie sposób zignorować. Po lekturze zostaje w głowie. Jego chłód, jego obsesja kontroli, jego sposób myślenia. I pytanie, które pojawia się mimowolnie: ilu takich ludzi mija się codziennie na ulicy, nie mając pojęcia, co kryje się pod spokojną powierzchnią?
Jednocześnie Łowca to także opowieść o rodzicach – o strachu, który odbiera oddech. O matkach, które nie śpią nocami. O ojcach, którzy sprawdzają zamki po kilka razy. O społeczności, która zamiast się zjednoczyć, zaczyna się rozpadać pod ciężarem podejrzeń. To thriller, ale też studium zbiorowej paniki.
Finał? Nie chcę zdradzać szczegółów, ale powiem jedno – kiedy prawda wychodzi na jaw, nie przynosi ulgi. Raczej gorzką refleksję. Bo nawet jeśli sprawca zostaje zdemaskowany, blizny pozostają. I świadomość, że podobne historie mogą wydarzyć się wszędzie.
Łowca to książka trudna emocjonalnie. Czytałam ją z napięciem, czasem z poczuciem buntu, czasem z niedowierzaniem. Były momenty, gdy musiałam odłożyć ją na chwilę, by złapać oddech. A jednocześnie nie potrafiłam przestać czytać. To właśnie paradoks dobrego thrillera – boli, ale wciąga.
Jeśli szukasz historii lekkiej i odprężającej – to nie ten adres. Ale jeśli chcesz poczuć dreszcz prawdziwego, psychologicznego niepokoju i zajrzeć w mroczne zakamarki ludzkiego umysłu, Łowca spełni te oczekiwania. To książka, która nie pozwala spać spokojnie. I długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-12-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 342
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Małgosia Brzeska
Czy można umrzeć z miłości?\r\nOna umarła. Zraniona, oszukana. Kiedy poinformował ją o swoim odejściu. Wydawało się, że wszystko co istotne już się skończyło...
W pajęczynie sztuki, miłości, szczęścia oraz zdrady. Szyszka (oficjalnie: Urszula) miała w życiu zdecydowanie więcej pecha niż szczęścia. Zawsze jednak...