*współpraca reklamowa*
Macie czasami takie wrażenie, jakbyście książkę czytali na jednym wdechu? Ja znam, ostatnią przy której mi się to zdarzyło była właśnie ta lektrura. Książka, którą zaczęłam mój mafijny maraton. Kontynuacja, na którą czekałam i historia, która coraz bardziej i mocniej zapisuje się w moim czarnym sercu, a ten tom to moim zdaniem okazał się póki co najlepszym. Od premiery poprzednich części minęło już troszkę czasu, więc musiałam wrócić do wcześniejszych recenzji, czy choćby ostatnich stron w poprzedniej części, by odnaleźć się w sytuacji. To trzeci tom mafijnej serii, serii pełnej emocji, brutalności, akcji i mafijnych porachunków, które tutaj wkraczają na wyższy level. Ja przepadłam.
Miał być ślub, a był zamach, który na nowo wprowadził w życie Zoe chaos. Dziewczyna musi szybko nauczyć się żyć w świecie pełnym sekretów, przemocy, manipulacji i intryg, w dodatku bez ukochanego przy boku. Walczy też z własnym bólem i strachem, z demonami które nawiedzają ją w snach, ale też z determinacją by ochronić to co najważniejsze, syna, którego nosi pod sercem. Zoe stąpa po niepewnym gruncie, co prawda ma sojuszników i pomoc, ale z czasem skrywane tajemnice, niedopowiedzenia i kolejne zwroty w jej życiu, sprawiają, że już sama nie wie komu ufać.
To było wow! Wiecie co pierwsze zrobiłam jak skończyłam czytać? Napisałam do autorki, jak nigdy tego nie robię, to tutaj musiałam, napisałam jej, że tak się nie robi, nie zostawia się czytelnika z taką bombą na koniec, nie podając daty premiery kolejnego tomu. Ta książka to było niemal wszystko to co najlepsze w romansach mafijnych, tylko jej mafii mogło być ciut więcej, ale czepiam się tylko po to, żeby się czepiać. Pierwsze rozdziały troszkę mnie zdezorientowały, ale dosyć szybko załapałam, co było i jak obecnie wygląda sytuacja, a okazała się... no powiedzieć skomplikowana to jak nic nie powiedzieć. Agnieszka (pozwolę sobie na poufałość) przeszła tutaj samą siebie wplątując Zoe jak i czytelników w całą spiralę intryg, kłamstw, sekretów, niedopowiedzeń i niewiadomych. Choć niby z początku wszytko jest klarowne i konkretne to potem to wrażenie znika, wkracza tutaj niepewność, strach, emocje, człowiek zaczyna się zastanawiać co jest prawdą, co iluzją, komu ufać a komu nie, no normalnie człowieka nosi, w środku wszytko chodzi, a głowa pracuje na najwyższych obrotach, napięcie staje się nie do wytrzymania, a potem spada bomba...no i? Pani jak żyć???
Tyle co ja przy tej książce przeżyłam to moje. Kilka mikro zawałów, kilka straconych paznokci, szalejące emocje, a na koniec zapomniałam jak się nazywam. Totalnie wbiło mnie w fotel, burza w mojej głowie nie odpuszczała, obawiałam się, że w ogóle nie zasnę...i co zrobiłam? Włączyłam sobie wattpada (bo wiem, że autorka tam działa), żeby poszukać czy tam przypadkiem czegoś dalej nie ma... i znalazłam! To co tam było wcale mnie nie uspokoiło.... Pomijając to, bo mam się skupić na recenzji tego tomu, ale jak widzicie, jak sobie o nim pomyślę, moje emocje dalej szaleją na jego wspomnienie i mam chaos w głowie.
Autorka sięgnęła tutaj po znane, popularne, ale też nieco oryginalne motywy. Począwszy od fikcyjnego małżeństwa czy rodzinnych waśni, poprzez ciążę, mafijne porachunki, dawne urazy, tajemnice przeszłości, amnezję, zemstę po miłosny trójkąt. A to i tak nie koniec tego, czego możecie się tutaj spodziewać, a spodziewajcie się niespodziewanego, bo Aga zaskakuje nie raz i nie dwa, ale niemal na każdym kroku. W porównaniu z poprzednimi tomami, mam warzenie, że tempo akcji nieco zwolniło, choć powieść i tak jest intensywna, nasycona najróżniejszymi wydarzeniami, emocjami, uczuciami, komplikacjami, no dosłowne wszystkim.
Na uwagę zasługują tutaj też bohaterowie, i to wszyscy, od tych głównych, poprzez te drugoplanowe, na tych epizodycznych kończąc. Każda postać wnosi w fabułę jakąś swoją cegiełkę, każda jest ważna, i co najfajniejsze, każda z nich jest moim zdaniem perfekcyjnie wykreowana. Wszyscy są tak złożeni, tak skomplikowani, tak perfekcyjnie odgrywają swoje role, ja naprawdę chylę czoła, bo to był dla mnie majstersztyk.
Teoretycznie, ale tylko teoretycznie moglibyście przeczytać ten tom, bez znajomości poprzednich, ale po co psuć sobie zabawę, po co spojlerować, a naprawdę warto, bo te książki czytają się same. To jedna i ta sama historia, więc ja zachęcam i polecam by czytać tomy po kolei, to pomoże wam lepiej zrozumieć całą fabułę, dostrzec ważne kwestie, zauważyć problemy, czy lepiej poznać bohaterów i sytuację w jakiej się znaleźli, ale też zobaczyć ich drogę do momentu, w którym są obecnie, a te informacje przypuszczam jeszcze się przydadzą, bo autorka naprawdę ma niekiedy szalone pomysły.
Ja przepadłam, uwielbiam i polecam, ten tom jak i całą serię. Przed nami chyba finałowy tom, ja się nie mogę go doczekać, i podpatruję na wattpada czy tam coś nowego nie wskakuje, żebym mogła w końcu odetchnąć pełną piersią. To intensywny romans mafijny, z intrygami, manipulacjami, z uczuciem zagrożenia i napięciem które dotyka każdej komórki w ciele. To opowieść o bólu, emocjach, stracie, zdradzie, walce ale i nadziei. Lektura pełna zaskakujących zwrotów akcji, przy której nie ma czasu na oddech, na analizę, o nudzie nie wspomnę. Mafijni wyjadacze zapraszam do lektury, zachęcam także tych dopiero zaczynających swoją przygodę z mafią, bo to może być dla was idealna seria.
Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2026-03-21
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 366
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Aleksandra Iwanek
Zoe staje przed trudnym wyborem, gdy Alessio, szef włoskiej mafii, proponuje jej układ: płacenie haraczy za sklep z odzieżą używaną, który niedawno otworzyła...