Dzień po Mikołajkach wydarzyło się coś, co wywołało uśmiech na twarzy wielu czytelniczek (i czytelników!). Autor oficjalnie ogłosił, że pod pseudonimem Roma J. Fiszer ukrywa się mężczyzna, pan Jacek Wojtkowiak. Dla mnie nie było w tym nic nowego, bo ponad rok temu miałam przyjemność rozmawiać z nim telefonicznie. Tajemnicę zachowałam do samego końca, czekając, aż sam o tym powie światu. I powiedział. A zaskoczenie… było ogromne. Jedno mogę napisać z całą pewnością, pan Jacek jest tak sympatyczny, otwarty i rozmowny, że jego książki są idealnym odbiciem jego osobowości są pełne ciepła, emocji i ludzkiej życzliwości.
Po tę książkę sięgnęłam nie tylko dlatego, że lubię jego styl pisania i chcę przeczytać każdą jego napisaną książkę. Potrzebowałam też oddechu od codzienności, zapachu śniegu, kuchni pełnej smaków i atmosfery świąt, które budzą emocje nawet u największych sceptyków. A „Miłość na Gwiazdkę” mi to obiecała. To coś więcej niż romans, coś więcej niż świąteczna przypowieść. Obiecała uczucia, relacje i przemianę.
Główna bohaterka, Pola, jest tuż po rozstaniu, po latach pracy, po wielkich planach, które rozsypały się w jednej chwili. Ucieka na daczę, w rodzinne miejsce, żeby pomyśleć co dalej. I powiem szczerze w tej decyzji było mi do niej bardzo blisko. Zdarza się, że człowiek potrzebuje ciszy, drzew i śniegu, żeby odetchnąć i zapomnieć.
Na drodze śnieżyca, samochód wpada w poślizg, wjeżdża do lasu i nagle pojawia się… Gabriel. Mężczyzna z blizną, który wyciąga ją z tarapatów jak współczesny rycerz. Nie jest jednak żadnym księciem na białym koniu, tylko zwyczajnym człowiekiem. I może właśnie dlatego ta historia tak do mnie przemówiła.
Pomiędzy nimi zaczyna się tworzyć coś bardzo delikatnego. Nie ma tu taniej, szybkiej miłości, nie ma lukru ani sztucznego dramatyzowania. Jest codzienność, kuchnia, święta, rozmowy, śmiech i gotowanie. A gotują tak, że ja momentami czułam zapach potraw i miałam ochotę wejść do tej kuchni obok nich.
Najbardziej podobało mi się to, jak oboje się uzupełniają. Pola z jej energią i pomysłem, żeby zorganizować wigilię dla rodziny. Gabriel ze swoją spokojną, trochę tajemniczą naturą. I właśnie ta jego skrytość budzi ciekawość. Co on ukrywa? Co nosi w środku? Czy to tylko pomoc, czy coś więcej?
To nie jest cukierkowy romans. Tu miłość budzi się po cichu, krok po kroku. Nie ma fajerwerków jest prawdziwość.
To, co mnie najbardziej urzekło, to niespieszność tej historii.
Akcja toczy się dokładnie tak, jak toczą się przygotowania do świąt: powoli, ale intensywnie. Są rozmowy, są żarty, są ciche napięcia. Są zapachy, które czuje się niemal fizycznie – kapusta, świeże pieczywo, barszcz, pierogi… Święta zaczynają się dużo wcześniej niż w kalendarzu.
Najciekawsze dla mnie momenty, to samochód zaklinowany w śnieżycy i pierwsze potkanie głównych bohaterów w lesie, bo to prawie jak scena z filmu, gdzie bohaterka nie wie, czy bardziej boi się ciemności, czy tego, co czeka ją dalej. Albo klimatyczne gotowanie razem w kuchni, te chwile tworzą między nimi więź, której nikt nie planował. Magiczna Wigilia w leśnym domku, niby zwyczajna, a jednocześnie zupełnie niezwykła. Tajemnicze sekrety Gabriela, które nadają głębi całej opowieści.
Autor w tej książce nie słodzi. A może słodzi, ale mądrze, subtelnie, z wyczuciem. Są emocje, są rozczarowania, jest nadzieja. Jest śmiech, który rozgrzewa. Jest smutek, który momentami ściska gardło. I jest las… ogromny, zasypany śniegiem, spokojny jak oddech.
A finał? Zaskakujący, ciepły, wzruszający. Taki, jakiego potrzebowałam.
Najbardziej w tej książce podobała mi się atmosfera i autentyczność. To, że autor pokazał, jak dwoje obcych ludzi może nagle znaleźć w sobie coś ważnego. Nie w deserowych słówkach, nie w fajerwerkach, ale w prostocie gestów, w byciu obok. I oczywiście kuchnia. Przepisy, zapachy, poczucie, że ta wigilia będzie jedyna w swoim rodzaju.
„Miłość na Gwiazdkę” polecam każdemu, kto chce zatrzymać się, choć na chwilę.
Kto marzy, by odetchnąć zimnym, pachnącym lasem powietrzem.
Kto wierzy w to, że magia świąt istnieje nie w prezentach, ale w ludziach. To opowieść o tym, że czasem trzeba się zgubić, by znaleźć siebie. A jeszcze czasem… znaleźć kogoś, kto stanie obok i powie: „zostań”.
To lektura pełna ciepła, światła i dobrych emocji.
Idealna na zimowy wieczór, przy kubku gorącej herbaty.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-11-19
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Elwirę i Krzysztofa połączyła tragiczna historia miłości ich pradziadków, która narodziła się na pokładzie transatlantyku ,,Batory" podczas drugiej wojny...
Czasem wymarzone gwiazdki spadają z nieba. Warto się nimi dzielić, bo darowane szczęście wraca z nawiązką. Opowieść o trzech kobietach, które...