Byłam wielką fanką prozy Marii Nurowskiej, ale tej z ubiegłego wieku.
Te powieści miały głęboką, poruszająca treść.
Obecnie pisarka dostosowuje się do współczesnych trendów literackich, a te mnie osobiście akurat nie odpowiadają.
Ostatnio skusiłam się na przeczytanie jej dwu nowych książek i o ile "Wariatka z Komańczy" miała w sobie to coś co charakteryzowało niegdysiejsze pisarstwo Marii Nurowskiej, a przede wszystkim wyrazistą, skomplikowaną psychologicznie bohaterkę, to w tej książce kompletnie czegoś zabrakło. "Miłość rano....." czyli Zofii i Jerzego podczas Powstania Warszawskiego jest potraktowana niezwykle pobieżnie. Pobrali się, był seks, gdzieś tam po upadku Powstania mieszkali, później aresztowanie Jerzego i wyjazd Zofii na Zachód. Nic o tęsknocie, poszukiwaniu.... przecież się ponoć bardzo kochali. Sucha relacja. "...miłość wieczorem", czyli Jerzy i poznana w samolocie Barbara. O jakiej tu może być miłości mowa...czysty pociąg fizyczny, który przeradza się w nowoczesny związek dwojga osób w średnim wieku. Może lepiej ukazana jest w książce męska przyjaźń, na której można polegać nawet w sytuacji ekstremalnej jaką jest wyrwanie w latach 70-tych z niemieckiego więzienia skazanej na karę dwudziestu lat terrorystki.
Fabuła książki w sumie jest wciągająca, interesujący a nawet intrygujący jest wątek dotyczący córki bohatera, ale takie to wszystko ogólnikowe i pozbawione głębi, .....może przez to tempo w jakim pisarka przebiega przez czas, w jakim toczy się akcja książki.
Książkę i owszem czyta się szybko, wątków w niej jest ciekawych sporo, jednak nie wyzwalają one emocji w czytającym ani nie pobudzają do refleksji choćby nad losem tych, którzy przeżyli Warszawskie piekło....
A poza tym nie podoba mi się to, że Maria Nurowska, co również w tej książce wybrzmiewa, nie potrafi się odciąć od swych politycznych antypatii.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2014-06-18
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 240
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Anna Gut
Czterdzieści lat po wojnie Anna Łazarska odkrywa, że nie jest osobą, za którą się uważa. Naprawdę nazywa się Miriam Zarg, jako niemowlę została...
Rok 1864. Klęska powstania styczniowego dla wielu jego uczestników oznacza konfiskatę majątku i wywózkę na Sybir. Za zesłanymi powstańcami...