„Miłość z najwyższej półki” to niezwykle udany debiut literacki Beaty Szalewskiej. Jest to spokojna i wyważona powieść obyczajowa z nutką romantyzmu.
Główna bohaterka Matylda dobiega trzydziestki. Jej życie jest dość monotonne i przewidywalne, praca dom, od czasu do czasu spotkanie z koleżankami połączone z dyskusją o książkach. Matylda do tej pory nie miała szczęścia w miłości i marzy o tym jedynym ale na jej drodze drodze pojawiają się sami niewłaściwi mężczyźni. Zaborcza mama chce kontrolować jej życie towarzyskie i nawet próbuje ją na siłę swatać. Pewnego dnia jednak w bibliotece, w której pracuje poznaje interesującego człowieka. Jest nieco starszym od niej pisarzem. Jest szarmancki i elokwentny a Matylda od razu mu wpada w oko. Jędrzej stara się być w pobliżu, okazuje zainteresowanie ale się nie narzuca. Czy Matylda zauważy, że ten wymarzony mężczyzna jest na wyciągnięcie ręki?
„Miłość z najwyższej półki” to opowieść bardzo nastrojowa, lekka i klimatyczna. Czuć tu atmosferę trójmiejskich kafejek, biblioteki, klubów czytelniczych. Wokól unosi się aromat herbaty i kawy, słychać nawet mruczenie kota. Bohaterowie nie są sztuczni. Każdy z nich wnosi coś ciekawego do fabuły. Nawet kot Miniek zajmuje tu szczególne miejsce. Książka wciąga już od pierwszych stron, otula spokojem i romantyzmem niczym puszysta chmurka. Nie ma tu zbytniej słodyczy, wszystko jest ukazane realnie. Bardzo przyjemnie spędziłam czas czytając o perypetiach Matyldy. Polecam tę niezwykle kobiecą powieść. Ucieszyłabym się gdyby autorka miała w planie napisanie o kontynuacji bo zżyłam się z jej bohaterką
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-01-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 382
Dodał/a opinię:
zabookowana78