Nie wiem czy można zaliczyć to do plusów, ale książka jest fantastyczna. Dlaczego miałoby to być coś złego? Ponieważ morskie klimaty są mi zupełnie obce. To jest moja pierwsza książka o piratach i zatonęłam w niej całkowicie. Czy spodoba się osobom, które jedzenie na morzu mają we krwi? Nie mam zielonego pojęcia.
W książce nie ma chwili na odpoczynek, co chwilę coś się dzieje, a co najlepsze, z każdą kartką jest więcej akcji. Postacie są tak barwnie opisane, że nie sposób ich sobie nie wyobrazić. Każdy z bohaterów jest wyjątkowy. Jedenmówibardzoszybko, drugi ma kontakt ze swoimi przodkami, kolejny macki na plecach itd. Każdy znajdzie coś dla siebie, jak to mawiają: każda potwora znajdzie swojego amatora. Ja np. wbrew pozorom, swe serce oddałam nie kapitanowi, a Grzmotowi, który urządzał sobie pogawędki… ze sobą. Co jeszcze jest wyjątkowego w „Morzach Wszetecznych”? Anioły, gobliny, demony, szamani, cała masa różnych istot (które dodają kolorytu całej opowieści), humor, przekleństwa i różnorodność miejsc, w których rozgrywa się książka. Czy to wszystko? A gdzie tam! Walki na morzu i lądzie są tak ekscytujące, że nie raz łapałam się na tym, że wstrzymuję oddech! To wszystko połączone w jedną całość jest cudnym zwieńczeniem niesamowicie ciekawej historii.
Ogromnym plusem są przepiękne ilustracje, które można odkryć na kartkach książki jak i ciekawa okładka. Nie mogę się doczekać kontynuacji przygód kapitana Rolanda i jego trzódki. Mam nadzieję, że tom drugi wyjdzie bardzo szybko! Na przykład jutro? Byłabym wniebowzięta.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2013-10-02
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
Kolejna misja na horyzoncie! Stefek, zajęty zaganianiem Iwo do pracy nad projektem grupowym, przez przypadek natrafia na wieść o tym, że las, w którym...
W pięknym Szepczącym Lesie mieszka sympatyczny wiking Tappi. Ma wielu przyjaciół, równie magicznych jak on. Jest renifer Chichotek i kruk Paplak, myśliwy...