Lazlo i Sarai powracają w kontynuacji przegenialnego ,,Marzyciela". Oboje muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Czekać ich będą nowe przygody i niespodziewane sytuację.
,,Dwie połówki nie czyniły całości, nadal były rozdzielonymi I zakrwawionymi, zupełnie osobnymi częściami: jedna pozostała lojalna wobec rodziny, druga starała się zrozumieć, że ludzie także stali się ofiarami"
,,Muza koszmarów" ma nie tylko przepiękną okładkę, ale również i treść.
To jak autorka pięknie kreuje historie jest niebywałe. Każde słowo jest ważne. Jedno niepozorne zdanie wydawać by się mogło nic nie znaczące później wspaniale dopełnia całości.
Bohaterowie są maksymalnie dopracowani, a wątek Ruzy i Nero podbił moje serce. Każdy z bohaterów jest dopracowany w najmniejszym szczególe. Jedynym małym minusikiem, który trochę mnie mierził (uff, ale trudne słowo) był wątek miłosny. Osobiście uważam, że niektórych scen autorka mogła nam darować. Jednak i tak ten szczegół w niczym nie umniejsza genialności tej historii. I ostatnie słowa rozpalają we mnie iskierkę nadziei, że powrócimy jeszcze do tych niesamowitych bohaterów.
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2019-02-27
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 480
Tytuł oryginału: The Muse of Nightmares
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Dodał/a opinię:
nataliasz221
"Lazlo był jego przyjacielem. Lazlo był boskim pomiotem.
Jedno zaprzeczało drugiemu, bo nikt nie mógł się przyjaźnić z pomiotem. A Lazlo był pomiotem. Zaprzeczanie nie miało sensu. Czyli nie mógł być przyjacielem Ruzy. Wydawało się, że to proste rozumowanie, lecz umysł chłopaka nie potrafił się z nim pogodzić. Zupełnie jakby wyrysowano dwie kolumny i wypisano przy nich imię Lazla, a Ruza musiał jedną z nich zetrzeć."
Dawno, dawno temu anioł i diablica zakochali się w sobie. Nie skończyło się to dobrze. Bo ośmielili się marzyć o świecie bez wojny i rozlewu krwi. Ale...
Na wszystkich kontynentach na drzwiach domów pojawiają się czarne odciski dłoni. Wypalają je skrzydlaci nieznajomi, którzy wkradają się do naszego świata...
"Lazlo poprzysiągł całymi sercami wojnę temu mrocznemu dziecku, lecz nie był wojownikiem i nie potrafił pielęgnować nienawiści. Gdy patrzył, jak odchodzi, drobna i samotna, naszła go pewna refleksja. Może była zdziczała, zepsuta, może i nie miała szans na zbawienie i nie dało się już jej naprawić, lecz jeśli chcieli ocalić i Sarai, i Szloch... po pierwsze musieli uratować ją."
Więcej