Daphne du Maurier należy do grona moich ulubionych autorek. Kocham duszne klimaty jej powieści skrywające tajemnice, mrok starych posiadłości i ludzkich serc. Kiedy więc dowiedziałam się, że wychodzi biografia „Na zawsze Manderley” autorstwa Tatiany de Rosnay (której „Klucz Sary” kiedyś totalnie mnie zachwycił),wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Od pierwszych stron ujęła mnie forma, w jakiej Tatiana de Rosnay, zresztą podobnie jak ja ogromna fanka Daphne, uchyliła przed nami drzwi do świata pisarki. Częściowo oprowadzając nas po miejscach związanych z pisarką w pierwszej osobie, a częściowo fabularyzując jej życie, sprawiła, że czyta się jej historię jak najlepszą powieść. Oczywiście to, jak nieszablonową i wyjątkową była kobietą, ma jeszcze większe znaczenie.
Poznajemy jej dzieciństwo w bogatym domu w Londynie, dorastanie w szkole dla dziewcząt we Francji i jej miłość do Kornwalii. Odkrywamy niesamowite pokłady jej wyobraźni i skrytego w jej sercu chłopca, którym zawsze chciała być, Erica Avona. Doceniamy, że nie stłamsił jej cień słynnego ojca-aktora, z którym miała skomplikowaną relację, oscylującą między faworyzującą miłością a wręcz przytłaczającymi oczekiwaniami i kontrolą.
Bardzo zaimponowała mi jej odwaga i szczerość wobec siebie nie tylko w wyrażaniu własnych uczuć w tworzonych powieściach, ale i w życiu. Zawsze powtarzała, że jeśli nie może pisać szczerze, to nie warto pisać w ogóle, i tak samo podchodziła do swoich życiowych zauroczeń, również tych zakazanych.
Najbardziej uderzyło mnie w jej biografii to, jak ogromnym jarzmem stał się dla niej sukces „Rebeki”. Do końca życia walczyła, by nie przypinano jej łatki autorki romansów, bo pisała mroczne i psychologiczne historie, ale i tak cały świat patrzył na nią przez pryzmat tego jednego dzieła. Daphne z tej książki to kobieta-żywioł, żeglująca z rozwianym włosem na jachcie, oddająca się swoim namiętnościom i niesamowicie dojrzała jak na swój wiek pisarka. Ale zarazem żona, matka i w końcu osoba niezwykle samotna.
Zaraz po skończeniu jej biografii sięgnęłam po „Rodzinę Delaneyów”, jej najbardziej osobistą książkę, i z fascynacją odkrywałam podobieństwa pomiędzy bohaterami, fabułą i życiem autorki. Odbiór tej powieści stał się tym samym dużo głębszy, a przedstawiona historia przybrała formę spowiedzi i w pewnym sensie rozliczenia.
Nawet jeśli nie znacie powieści autorki, to gwarantuję, że ta biografia, wzbogacona o zdjęcia, drzewo genealogiczne, a nawet sekretny słowniczek sióstr du Maurier, Was pochłonie. Ze mną już na zawsze zostanie obraz silnej, niejednoznacznej artystki, wyprzedzającej swoje czasy, a jednocześnie wiecznej dziewczyny o sercu chłopaka.
Daphne du Maurier nie lubiła występować publicznie. Uważała, że „pisarzy powinno się czytać, ale nigdy oglądać ani słuchać”. Ja jednak lubię poznać autora, spotkać się z nim, jeśli jest taka możliwość, i zajrzeć za kulisy powstawania jego powieści. To wszystko sprawia, że odbieram je dużo głębiej i bardziej osobiście. Do powieści autorki z przyjemnością wrócę z nową wiedzą o niej samej i o tym, co inspirowało ją do ich napisania.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 512
Tytuł oryginału: Manderley Forever
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Miała na imię Sara. Kiedy 10-letnia Sara została brutalnie wyrwana ze snu i zabrana wraz ze swymi rodzicami, myślała, że uda jej się szybko wrócić...
Życie i świat Tamary Łempickiej. Postać Tamary Łempickiej i jej malarstwo od dawna żywo interesowały autorkę. Ta książka jest barwną podróżą do prywatnego...