*współpraca reklamowa*
Kolejna przygoda Naturobocika, z którym tym razem udajemy się na wyprawę do Australii. Kolejne przygody, kolejne wyzwania, nowe gatunki zwierząt i problemy, które trzeba rozwiązać. Poprzedni tom stał się ulubionym mojej córki, ten zaś póki co jest moim ulubionym.
Edgar wybiera się na wakacje do Australii, spędza je wylegując się na słońcu na wielkim wycieczkowcu w pobliżu Wielkiej Rafy Koralowej, a gdzie ten chciwy dzieciak, to tam i Chytrobot, który jak zawsze spełnia wszystkie jego zachcianki, w szczególności tą, by go jeszcze bardziej wzbogacić. Naturobocik również został wysłany do Australii, zadanie może się okazać dla niego zbyt trudne, ale mały robocik się nie poddaje, próbuje zrozumieć problemy rafy i spróbować im zapobiec.
Wielka Rafa Koralowa, to jedno z moich marzeń, żeby zobaczyć ją na żywo, ale póki co mogę sobie tylko o niej poczytać, a ta lektura dała mi namiastkę przygody. Oczywiście jak to w tych książeczkach bywa, pojawia się problem i Naturobocik wyrusza na misję ratowania przyrody. Najpierw poznajemy problem, który okazuje się całkiem spory, patrzymy co dzieje się z rafą koralową i szukamy przyczyny znikania jej kolorów. Natomiast później gdy już wiemy o co chodzi, mały robot zaczyna po swojemu, czyli najprostszymi sposobami, działać i pomagać. Ten problem może jednak przerosnąć naszego małego bohatera, dlatego też pojawiają się tutaj wskazówki jak możemy mu pomóc, bo ochrona koralowców wciąż trwa, i trwać będzie, nawet pomimo końca książeczki.
Ta książka przenosi nas na kolejny kontynent (tutaj podobnie jak i w poprzedniej części, na mapce nie ma oznaczonych, wcześniejszych misji robocika, a szkoda). Dzieci jak i dorośli mogą z niej się wiele dowiedzieć, zwykły laik będzie z pewnością zaskoczony, a nawet ktoś zainteresowany tematem, może zwróci uwagę na jakieś szczegóły, które mogły mu umknąć. W każdym razie poznajemy tutaj klimat Australii, a w szczególności ten w okolicach Wielkiej Rafy Koralowej. Dzieci poznają nowe gatunki zwierząt, no i jak ktoś lubi rybkę Nemo, tutaj też może spotkać taką rybkę. Tym razem uwaga skupia się na organizmach wodnych, co też ucieszyło moją córkę, bo dawno nie miała historii o takich stworzeniach.
Książka jak zawsze pełna ilustracji, które przybliżyły klimat, pozwoliły dziecku lepiej poznać, zobaczyć czy wyobrazić sobie poszczególne stworzenia, by na końcu móc je porównać z ich realnym wizerunkiem, i jeszcze dowiedzieć się o nich kilku nowych ciekawostek. Przygoda Naturobocika była ciekawa, zabrała nas w głębiny, pozwoliła dostrzec najważniejsze zależności, zobaczyć jakąś część rafy i zrozumieć jej wartość dla oceanów jak i dla świata. Mnie jak zawsze urzekła prostota działań i pomysłów małego robota, który sam jeden stawia czoła najtrudniejszym dla świata problemom.
Lektura bardzo wartościowa, oprócz wszelkich informacji przyrodniczych, dzieci poznają nowe, także te naukowe słowa, mogą dostrzec dotąd nieznane sobie zjawiska, które zostają tutaj fajnie wyjaśnione, tak że ten mały czytelnik będzie w stanie to dobrze zrozumieć. To kopalnia informacji i potrzebnej wiedzy, ale też zachęta do zmiany nawyków, czy do podjęcia najprostszych działań by wspomóc misję robota, a to dzieci z pewnością będą chciały zrobić. Mi ten tom podobał się najbardziej, tak jakoś najbardziej przemówił do mojej wyobraźni. Oczywiście polecam całą serię o Naturobociku, to fantastyczna przygoda nie tylko dla najmłodszych. My czekamy na kolejne przygody robocika z niecierpliwością.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 48
Dodał/a opinię:
Aleksandra Iwanek
Pompikowi jest smutno, że kończy się ciepłe lato, za to Porada nie może się doczekać pięknej jesieni. Polinka woli zabawy w śniegu, a Pomruk czeka na odrodzenie...
UWAGA! Natura w opałach! Ludzie zabijają piękne, wielkie zwierzęta tylko po to, by handlować ich zębami i kośćmi. Laura, Maja i Franek nie mają wątpliwości...