„Nim zapadnie wyrok” to moje kolejne spotkanie z twórczością Niny Zawadzkiej — spotkanie, na które czekałam z ogromną ciekawością. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć emocjonalną głębię z historyczną rzetelnością w sposób niezwykle sugestywny. Jej powieści nie są jedynie historiami osadzonymi w przeszłości — to opowieści o ludziach, ich bólu, miłości i wyborach, które nigdy nie są czarno-białe.
Literatura wojenna, zwłaszcza ta oparta na prawdziwych wydarzeniach, zajmuje w moim czytelniczym sercu szczególne miejsce. Interesuje mnie wojna widziana przez pryzmat jednostkowych dramatów i moralnych dylematów, a nie suchych faktów. „Nim zapadnie wyrok” idealnie wpisuje się w ten nurt, oferując historię, która porusza i zmusza do refleksji nad sprawiedliwością, winą i pamięcią.
Akcja powieści rozgrywa się w 1945 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej, podczas procesu norymberskiego. Ignacy Jakubiak, polski dziennikarz, przybywa do Norymbergi jako korespondent relacjonujący sąd nad nazistowskimi zbrodniarzami. Oficjalna rola obserwatora historii kryje jednak osobisty dramat — Ignacy pragnie zemsty na człowieku odpowiedzialnym za śmierć jego żony i dzieci.
Sytuacja komplikuje się, gdy okazuje się, że sprawca tragedii Ignacego został objęty ochroną aliantów jako świadek koronny Amerykanów. W realiach politycznych układów i manipulacji prawda schodzi na dalszy plan, a polskie dowody zbrodni pozostają marginalizowane. Bohater staje przed moralnym dylematem: czy podporządkować się zasadom dziennikarskiej rzetelności, czy też wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.
Wspomnienia Ignacego prowadzą czytelnika do losów dwóch kobiet, które odegrały kluczową rolę w jego życiu i w działalności konspiracyjnej organizacji „Ojczyzna”. Ich odwaga, poświęcenie i wojenne doświadczenia splatają się z wydarzeniami w Norymberdze, ukazując, jak jednostkowe decyzje mogą wpłynąć zarówno na osobisty los, jak i na bieg historii.
„Nim zapadnie wyrok” to jedna z tych książek, które pozostawiają po sobie głęboką ciszę. Prawdziwą, gęstą ciszę — taką, w której po zamknięciu ostatniej strony nie ma się ochoty od razu sięgnąć po kolejną historię, ponieważ emocje wciąż są zbyt świeże, zbyt ciężkie. Ta powieść poruszyła mnie głębiej, niż się spodziewałam. Momentami bolała, innymi razem wywoływała złość i bezradność, ale ani przez chwilę nie pozwoliła mi pozostać obojętną. Wzbudziła również głęboki podziw dla ludzi, którzy mimo strachu i ogromnych strat potrafili zachować moralną odwagę.
Podczas lektury wielokrotnie łapałam się na tym, że myślę o bohaterach jak o prawdziwych ludziach — o ich stratach, wyborach i granicach, które musieli przekroczyć. Najmocniej poruszyły mnie kobiece głosy tej historii: z pozoru ciche, a jednocześnie niezwykle silne. To one sprawiły, że opowieść pozostała we mnie na dłużej, że powracała do mnie myślami jeszcze długo po zakończeniu lektury. Szczególnie doceniam sposób, w jaki Nina Zawadzka ukazała postacie kobiece — nie jako tło dla wielkich wydarzeń historycznych, lecz jako pełnoprawne bohaterki. Ich odwaga, determinacja i wewnętrzna siła mają realny wpływ na bieg fabuły, nadając jej emocjonalnej głębi i autentyczności.
„Nim zapadnie wyrok” to nie jest książka, którą się „po prostu czyta”. To książka, którą się przeżywa — powoli, uważnie, z narastającym ciężarem w sercu. Uświadomiła mi, jak skomplikowane bywa pojęcie sprawiedliwości i jak wysoką cenę potrafi mieć prawda. I jak często wojna nie kończy się wraz z ostatnim wystrzałem, lecz trwa w ludziach przez całe życie.
Ogromnym atutem powieści jest również oparcie fabuły na prawdziwych wydarzeniach. Świadomość, że działalność organizacji „Ojczyzna” rzeczywiście miała wpływ na proces norymberski, nadaje tej historii dodatkowy ciężar i zachęca do dalszego zgłębiania tematu. „Nim zapadnie wyrok” nie jest lekturą łatwą — wymaga emocjonalnego zaangażowania i gotowości na konfrontację z trudnymi pytaniami. Ale to właśnie takie książki zostają w pamięci najdłużej.
„Nim zapadnie wyrok” to powieść, która była dla mnie doświadczeniem wymagającym, ale niezwykle potrzebnym. Zostawiła mnie z emocjami, pytaniami i poczuciem, że obcowałam z opowieścią ważną — taką, która nie chce być zapomniana. To jedna z tych powieści, które czyta się sercem, a nie tylko oczami. I które zostają na długo.
Z pełnym przekonaniem polecam ją miłośnikom literatury wojennej, historii opartych na faktach oraz opowieści stawiających trudne pytania o moralność, pamięć i cenę sprawiedliwości. To literatura ambitna, poruszająca i prawdziwa — taka, która nie tylko opowiada historię, lecz zmusza do zatrzymania się i spojrzenia w głąb siebie.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-09-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
PIĘKNA POWIEŚĆ Z DWUDZIESTOLECIEM MIĘDZYWOJENNYM W TLE. Sara Marago, piękna, pozornie szczęśliwa, odnosząca sukcesy aktorka, w rzeczywistości żyje w...
NIEZAPOMNIANA OPOWIEŚĆ O PRZETRWANIU, KONSPIRACJI, BOHATERSTWIE I POŚWIĘCENIU LUDZI, KTÓRZY ZOSTALI UZNANI ZA ZDRAJCÓW. W 1938 roku Bruno Wojciechowski...