"Oszast" to książka, która od samego początku wprowadza czytelnika w niesamowity klimat, zmuszając do podążania za przedstawioną historią w głąb gęstego lasu położonego na terytorium Beskidu Żywieckiego. Jak każde tego typu miejsce, Oszast jest owiany legendami, ale to, co skrywa naprawdę, jest dużo gorsze…
Pewnego dnia Szczepan - miejscowy leśniczy, omal nie potrącił idącego środkiem drogi mężczyzny. Był oszołomiony, dodatkowo ranny, co gorsza, po chwili okazało się, że gdzieś zniknęły jego żona i córka. Problem w tym, że nie było żadnych śladów, które świadczyłyby o tym, że jego bliscy w ogóle znajdowali się w samochodzie… Co tak naprawdę wydarzyło się tej nocy?
W książce pojawia się dość popularny case - młoda, ambitna policjantka, dobrze znająca lokalną społeczność, łatwiej trafiająca do ludzi, oraz komisarz w średnim wieku, doświadczony życiem, nałogowiec, a do tego pozornie nie dający się lubić, ale mający dobre serce, które jednak skrzętnie skrywa pod grubą skorupą pozorów. Nie można tutaj mówić o oryginalności, ale z drugiej strony w ogóle mi to nie przeszkadzało.
Książka podzielona została na rozdziały, a te na części opisujące konkretny dzień, miejsce i godzinę, w której dzieje się akcja. Dzięki temu przenosimy się po osi czasu toczącej się fabuły i na bieżąco możemy śledzić rozwój wydarzeń. To zabieg, który bardzo lubię, zaspokaja moją ciekawość, jednocześnie wymuszając uwagę i zwiększając napięcie w oczekiwaniu na rozwój poszczególnych wątków. Być może w pewnych momentach wprowadza to trochę chaosu, ale w tym przypadku w pozytywny sposób.
Rozdziały poprzedza krótkie nawiązanie do historii z czasów Wielkiego głodu w Galicji, który miał miejsce na terenie dawnego zaboru austriackiego w XIX w. Dopiski są brutalne i przejmujące, poruszają wiele kwestii, łącznie z tymi dotyczącymi straty najbliższych, w tym dzieci. Te fragmenty niesamowicie wnikają w ciało i duszę, są obrazowe, ale językowo cudowne, chociaż pełne bólu, śmierci i strachu o każdą chwilę. Chwytają za serce, uplastyczniając przerażający obraz ówczesnej rzeczywistości. Stanowią wstęp, może w pewnym sensie również wyjaśnienie czynów sprawców, pojawiających się w książce. Czy faktycznie można je usprawiedliwić? Na to pytanie będziecie musieli odpowiedzieć sobie sami.
Mrok towarzyszący relacjom, pobudza wyobraźnię, powodując zniesmaczenie i odrazę nad czynami, ale przede wszystkim nad ich pobudkami. Coś, co miało być wyłącznie ostatecznością w walce z głodem, staje się największym pragnieniem, pożądaniem, które trudno zaspokoić. Bohaterowie tej historii posiadają swoją przeszłość, która kroczy razem z nimi, co krok o sobie przypominając. Wpływa tym samym na przebieg wydarzeń i podejmowane przez nich decyzje. Zdecydowanie w moich oczach, wraz z rozwojem fabuły zyskuje Weber, który wychodzi ze skorupy i pokazuje zupełnie inny obraz siebie.
Akcja pod koniec znacząco przyspiesza, chociaż tempo od początku jest spore. Kiedy tajemnice wychodzą na światło dzienne, a sprawcy są ujawnieni, okazuje się, że gdzieś tam w gęstym lesie dalej czai się coś, czego nikt się nie spodziewał. Coś, co zmusi bohaterów do walki o to, co jest najcenniejsze - o własne życie.
"Oszast" to książka, która zabierze was do miejsca owianego legendami, powtarzanymi z pokolenia na pokolenie. Tajemnicza, niepokojąca aura tego zakątka udzieli się również wam, a historia, którą odkryjecie, będzie znakomitym uzupełnieniem lektury. Ten tytuł polecam wszystkim miłośnikom kryminałów, których akcja rozgrywa się w mrocznych, odizolowanych od świata górskich sceneriach, a zwłaszcza w dzikich i nieprzystępnych rejonach Beskidu Żywieckiego.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
bookagie
Zuzanna Szczerbska, młoda miłośniczka turystyki górskiej i tegoroczna maturzystka, znika w tajemniczych okolicznościach podczas pobytu w Beskidzie Żywieckim...
Jesień. Pieniny. Szczawnica poza sezonem. W górach ginie mężczyzna. Choć wygląda to na niefortunny wypadek nieostrożnego turysty z Hiszpanii, szybko okazuje...