Nie każdy, kto znika w mroku, jest ofiarą.
Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka zniknęły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało.
W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.
Podwójne śledztwo prowadzi coraz głębiej w krainę Oszastu - najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. Tu urywają się wszystkie szlaki. Mówi się o tajemniczych zaginięciach, a według legend beskidzkie ścieżki spływają krwią.
Ktoś ukrywa się w sercu nieprzeniknionego, dzikiego rezerwatu... Ten las od lat strzeże pradawnych zwyczajów i historii, o których ludzie nie chcą pamiętać.
Grzegorz Mirosław - pisarz, miłośnik gór. Każdą wolną chwilę spędza przemierzając beskidzkie szlaki i zgłębiając tradycję i folklor Żywiecczyzny. Autor dwóch powieści kryminalnych: Diablak (2024) i Eutymia (2024). Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Debiut i drugą powieść autora przeczytałam z przyjemnością. "Oszast" przeczytałam z większą przyjemnością. Ta powieść jest lepsza od "Diablaka" i "Eutymii". Cieszę się, że autor nadal pozostaje w górach, a że jest to Beskid Żywiecki - cieszy mnie jeszcze bardziej. Bohaterowie nie są tutaj idealni, a to zawsze się podoba, bo ideałów na świecie nie ma. Śledztwo toczy się dwutorowo - oficjalnie (przez policję) i nieoficjalnie (mąż zaginionej, kuzyn męża, ale i częściowo policjantka). Znam nieco historię i w pewnym momencie zorientowałam się, co kryje się za... sprawą. Z niecierpliwością czekałam chwili, kiedy ta prawda wybrzmi na kartach powieści. Ten wątek niektórych może zaskoczyć. Kontynuację przeczytam na pewno. Bo będzie kontynuacja, prawda?
Czy masz w sobie odwagę wejść do lasu, z którego nikt nie wraca taki sam jak wcześniej?
Sięgnęłam po ,,Oszast" Grzegorza Mirosława z myślą, że dostanę solidny kryminał. Taki, który wciągnie, zaskoczy i zostawi mnie z lekkim dreszczem. Nie spodziewałam się jednak, że to będzie coś znacznie bardziej niepokojącego - historia, która powoli, niemal niezauważalnie, zacznie oplatać mnie jak gałęzie w gęstym, beskidzkim lesie i momentami nie będę mogła złapać tchu.
Już sam początek budzi mocniejsze emocje - Jan Stelmach budzi się zakrwawiony, zdezorientowany, bez żony i dziecka. I w tym jednym momencie wszystko przestaje mieć sens. Bo jak zaufać człowiekowi, który sam nie potrafi wyjaśnić, co się wydarzyło?
I tu zaczyna się gra, którą autor prowadzi mistrzowsko. Bo ,,Oszast" nie opiera się tylko na pytaniu ,,kto?". Tu dużo ważniejsze jest ,,co tak naprawdę się wydarzyło... i dlaczego?". I muszę przyznać, że dawno nie miałam tak silnego poczucia, że każda kolejna strona może wywrócić wszystko do góry nogami.
Jednak pomimo świetnej narracji to największą robotę robi tutaj klimat. Ten gesty, milczący las, który nie jest tłem - jest prawdziwym bohaterem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę, gdzie miejsce byłoby aż tak żywe. Las jest tutaj dziki, nieprzewidywalny, obojętny na ludzkie dramaty. Czytając, miałam wrażenie, że wchodzę do niego razem z bohaterami. Słyszałam trzask gałęzi, czułam wilgoć powietrza i ten dziwny, pierwotny lęk, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. I właśnie ten lęk został ze mną najdłużej.
Warto zaznaczyć, że ,,Oszast" balansuje gdzieś na granicy kryminału i czegoś znacznie bardziej mrocznego. Legendy, historie z przeszłości, galicyjski głód i zaraza - wszystko to powoli zaczyna układać się w obraz, który jest... niewygodny. Taki, którego nie chcesz do końca zobaczyć, ale jednocześnie nie możesz odwrócić wzroku.
Czy bohaterowie są schematyczni? Trochę tak. Mamy znany duet: twardy, zamknięty w sobie policjant i lokalna funkcjonariuszka, która zna teren lepiej niż ktokolwiek inny. Ale w tej historii to naprawdę nie ma większego znaczenia. Bo tu nie chodzi o nich. Tu chodzi o to, co ich otacza. I o to, co czai się głębiej.
Podobało mi się też tempo akcji - początkowo spokojne, wręcz zwodnicze, a potem nagle przyspieszające tak, że trudno złapać oddech. I kiedy myślisz, że już wiesz, dokąd to wszystko zmierza... autor robi krok w bok, a my zostajemy z myślą: ,,okej, tego się nie spodziewałam".
Zakończenie? Nie dam Ci tu żadnych spoilerów, ale powiem tylko tyle - zostawia ślad. I to taki, do którego wraca się myślami jeszcze długo po zamknięciu książki.
Ocena: 8/10 - ,,Oszast" to nie jest tylko historia o zaginięciu. To opowieść o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy zostaje wrzucony w miejsce, gdzie cywilizacja przestaje mieć znaczenie. Gdzie rządzą inne zasady - starsze, brutalniejsze. W miejsce gdzie nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić.
Autor obiecuje nam śledztwo w mrocznej i niebezpiecznej krainie i tej obietnicy dotrzymuje. Tytułowy Oszast sam w sobie staje się bohaterem powieści. Nie miałabym odwagi wedrzeć się do takiego terenu sama, a bohaterowie niejednokrotnie to czynią. Z czasem zaczęłam współczuć przeżyć nawet najbardziej antypatycznej postaci Webera.
Książka wciąga, chciałam ją czytać w każdej wolnej chwili i niczego nie pomijać. Zaczynamy z wysokiego C, a potem jest jeszcze straszniej. Styl jest wyjątkowo lekki i autentyczny, nie ma żadnych zgrzytów, które wyrywałyby czytelnika z lektury. Podobało mi się, polecam z czystym sumieniem.
(Współpraca barterowa z wydawnictwem)
Jeszcze pamiętam debiut autora, który zresztą bardzo mi się podobał. Jednak teraz jest #oszast i co mamy tutaj?
Zacznę od pomysłu na promocję. Gratuluję Wydawnictwu genialnego pomysłu, otrzymać powieść w paczce pełnej wilgotnej ziemi powoduje, że już przy otwieraniu przesyłki ma się dreszcze.??? Ogromne brawa, nie zapomnę tego ?
Jednak niezależnie od promocji, pozostaje wciąż to co w tym wszystkim najważniejsze, czyli sama powieść.
#grzegorzmirosław zabiera czytelnika w podróż do beskidzkich lasów, w jego najodleglejsze i najbardziej odludne rejony. Oszast to nie tylko kraina, to również jeden z bohaterów powieści.
Co może się stać gdy ma drodze spotykamy zakrwawionego mężczyznę, który twierdzi, że była z nim żona i dziecko. Jednak zamiast nich, we wraku samochodu, zamknięte w bagażniku są zwłoki...
Mrauuuu.....
Mrocznie, klimatycznie, tajemniczo....
Jakże to było dobre, jak wciągające i angażujące. Nieoczywiste i przerażające, choć pozbawione drastycznych opisów. Natomiast tak trafnie i plastycznie podkreślone co trzeba, że niepokorna wyobraźnia musiała być mocno ciągnięta na właściwe tory. W końcu dreszcz niepokoju był oczekiwany ale przerażenie już tak trochę mniej.
Jestem na ogromne tak i mówię #wartojakpieron #czytac
Jesień. Pieniny. Szczawnica poza sezonem. W górach ginie mężczyzna. Choć wygląda to na niefortunny wypadek nieostrożnego turysty z Hiszpanii, szybko okazuje...
Zuzanna Szczerbska, młoda miłośniczka turystyki górskiej i tegoroczna maturzystka, znika w tajemniczych okolicznościach podczas pobytu w Beskidzie Żywieckim...
Przeczytane:2026-04-02, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Posiadam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
(czytaj dalej)