Okładka książki - Oszast

Oszast


Ocena: 5.33 (15 głosów)

Nie każdy, kto znika w mroku, jest ofiarą.

Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka zniknęły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało.

W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.

Podwójne śledztwo prowadzi coraz głębiej w krainę Oszastu - najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. Tu urywają się wszystkie szlaki. Mówi się o tajemniczych zaginięciach, a według legend beskidzkie ścieżki spływają krwią.

Ktoś ukrywa się w sercu nieprzeniknionego, dzikiego rezerwatu... Ten las od lat strzeże pradawnych zwyczajów i historii, o których ludzie nie chcą pamiętać.

Grzegorz Mirosław - pisarz, miłośnik gór. Każdą wolną chwilę spędza przemierzając beskidzkie szlaki i zgłębiając tradycję i folklor Żywiecczyzny. Autor dwóch powieści kryminalnych: Diablak (2024) i Eutymia (2024). Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci.

Informacje dodatkowe o Oszast:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788384273708
Liczba stron: 352

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

więcej

Kup książkę Oszast

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Oszast - opinie o książce

Avatar użytkownika - Ksiazkolandia
Ksiazkolandia
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 4, Przeczytałem,

Jakiś miesiąc temu bookstagram zalany był nietypowymi unboxingami tej powieści. Z otrzymanych paczek wysypywała się złowrogo ciemna ziemia, zawierająca mech i szyszki. Marketing pierwsza klasa, bo chyba nie było nikogo, kto by nie zainteresował się treścią książki. I słusznie, bo już od pierwszych stron czytelnik wyrzucony jest w sam środek tajemnicy.

Jan Stelmach budzi się cały we krwi, gdzieś na pustej drodze w Beskidach. Nie wie, jak się tam znalazł, nie wie gdzie jest jego żona i malutka córeczka, z którymi jechał na urlop. Odnaleziony na drodze przez miejscowego leśniczego i jednocześnie swojego kuzyna, którego miał przy okazji odwiedzić, nie jest w stanie przypomnieć sobie, co właściwie się stało. Za to policja nie ma wątpliwości. Mężczyzna nie ma alibi, ale „wygodnie” ma lukę w pamięci. Do tego znika jego rodzina, a niedaleko znalezione zostaje ciało obcego mężczyzny. Dla śledczych to sprawa rozwiązana, mimo że mężczyzna naprawdę nie wie, co się wydarzyło. Sam wciąż zadaje sobie pytanie czy jest ofiarą, czy wyparł z pamięci własne czyny.

Fabuła książki przebiega dwutorowo. Z jednej strony obserwujemy śledztwo prowadzone przez policję, z drugiej działania Jana, próbującego złożyć w całość fragmenty wspomnień. Autor doskonale wybrał miejsce akcji, bowiem Oszast to odludny fragment Beskidu Żywieckiego, który jest tu nie tylko tłem, lecz pełnoprawnym bohaterem powieści. Opisy lasu, oddziałują na zmysły. Czuć jaka to surowa i nieprzyjazna okolica. Tu zanika sygnał, szlaki się urywają, a cisza działa na nerwy. W takim miejscu każdy, nawet osoba znająca teren, szybko przestaje czuć się pewnie. A do tego dochodzą lokalne legendy, opowieści o zaginięciach i pradawnych zwyczajach.

Autor powoli buduje atmosferę, w której nie wiadomo, co jest realne, a co już zakrawa na rzeczy obce „szkiełku i oku”.

Świetny thriller, wymykający się wszelkim konwencjom. Poznajcie koniecznie

Link do opinii
Avatar użytkownika - ZaczytanyGlina
ZaczytanyGlina
Przeczytane:2026-05-01, Ocena: 4, Przeczytałem,

Zdezorientowany mężczyzna odzyskuje świadomość na górskiej drodze. Jest sam, nie może odnaleźć swojej żony i córeczki. Za sprawą kuzyna szybko uzyskał pomoc. Wezwano na miejsce służby i szybko wszczęto poszukiwania.

Szybko pojawiają się nowe wątki. W porzuconym samochodzie mężczyzny zostają odnalezione zwłoki, a sam Jan Stelmach – bo tak się nazywa, awansuje w hierarchii z poszkodowanego na podejrzanego o uprowadzenie rodziny i zabójstwo mężczyzny z bagażnika.

Anka, miejscowa policjantka, znająca okolicę i mieszkańców szybko zostaje zaangażowana w śledztwo. Jest zmuszona współpracować z komisarzem Weberem, który od samego początku traktuję młodą adeptkę sztuki policyjnej z góry. Szybko jednak daje się poznać jako zaangażowana i mająca policyjnego nosa kandydatka na dobrego śledczego.

Śledztwo nabiera tempa i tylko kwestia czasu jest rozwiązanie zagadki morderstwa i zaginięcia. Pytanie tylko czy tytułowy oszast pozwoli na ujawnienie tajemnic, które skrywa?

„Oszast” to trzecia powieść autora, którą miałem przyjemność czytać. Tym razem mamy do czynienia z dużo mroczniejszą historią, w której górski las staje się głównym bohaterem. Tu właśnie oszast gra pierwsze skrzypce, nadając historii niepowtarzalny klimat i napięcie, którego nie dałoby się osiągnąć w żadnym innym otoczeniu.

Sama intryga kryminalna jest solidna, choć momentami można odnieść wrażenie, że jest gdzieś na drugim planie. Nie jest to wada, raczej świadomy zabieg autora, któremu zależy na doświadczeniu czytelnika bardziej niż na samej łamigłówce.

Książka ta to idealna pozycja dla miłośników górskich wędrówek i surowych pejzaży. Klimat, tajemnica, tempo i nietuzinkowi bohaterowie. Wszystko tu znajdziecie i jest to idealny przepis na świetną książkę.

Polecam serdecznie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czarksiazek
czarksiazek
Przeczytane:2026-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam,

(...) Oszast, to pełna tajemnic i mroku kraina w Beskidzie Żywieckim. Podczas śledztwa dotyczącego zabójstwa oraz poszukiwań zaginionej kobiety z dzieckiem, otwierają się piekielne wrota jakie to miejsce skrywa od wielu lat. Aspirant Anka, przydzielona do zespołu, na czele którego staje komisarz Weber, musi zmierzyć się również z demonami przeszłości, które budzą się pod wpływem aktualnych wydarzeń...

"Oszast" to lektura obowiązkowa dla fanów gatunku. Zawiera wszystko to, co powinno charakteryzować dobry, mocny kryminał. Poczynając od budowanego stopniowo napięcia, poprzez idealnie dobraną scenerię, charakterne postacie, aż po elementy zaskoczenia, które wbijają czytelnika w fotel. Głębokie ukłony dla autora za tak umiejętnie wykreowaną opowieść, od której nie sposób się oderwać. Tak zachłannie to chyba jeszcze nigdy nie czytałam żadnej książki. Niemalże brakowało mi tchu, tak bardzo nie mogłam doczekać się finału, jednocześnie wyczuwałam, że koniec czytania przyniesie mi pustkę. I tak też się stało. Bo to jedna z tych książek, po odłożeniu których jest nam czegoś brak. Jakby skończyło się to, w czym braliśmy czynny udział i nagle musimy wrócić do rzeczywistości.

Nie widzę w tej książce żadnych minusów. No może po za tym, że się skończyła. Polecam gorąco !! Ogrom emocji i nerwy napięte do granic możliwości gwarantowane.

Link do opinii
„Góry uczą pokory i wysysają energię, a Oszast umiał to robić ze zdwojoną mocą”.

Tytuł książki „Oszast” niewielu osobom zapewne mówi cokolwiek, natomiast Beskid Żywiecki kojarzy niemal każdy. To właśnie tam, wśród gęstych górskich lasów i z dala od uczęszczanych szlaków, znajduje się Oszast – dziki rezerwat przyrody, który staje się scenerią wydarzeń powieści Grzegorza Mirosława.

W tej surowej przestrzeni rozpoczyna się dramat Jana Stelmacha, który odzyskuje przytomność leżąc na pustej drodze, nie pamiętając niczego z ostatnich godzin. Wie tylko, że miał wypadek, a wcześniej jechał z żoną i małą córeczką, a teraz nie ma po nich śladu. Nie rozumie, jak znalazł się daleko od miejsca wypadku i co się właściwie stało. Sytuacja od razu nabiera niepokojącego wymiaru, a milczenie lasu zdaje się tylko pogłębiać poczucie zagrożenia.

W sprawę zostaje wciągnięty miejscowy leśnik Szczepan Banach, kuzyn Stelmacha, który odnajduje go gdy wraca samochodem do domu, jadąc górską ścieżką. Widząc jego stan i słysząc urywane, chaotyczne słowa, wzywa policję z komisariatu w Rajczy. Na miejscu pojawia się aspirant sztabowy Anna Kocoń, a po wstępnych ustaleniach i odkryciu zawartości bagażnika dołączają do niej posterunkowi Nowacki i Florek. Wraz z rozwojem sytuacji sprawa przestaje mieć lokalny charakter, dlatego do śledztwa zostaje włączony komisarz Jarosław Weber z Żywca, a całość nadzoruje prokurator Paulina Wyderny.

Książka wywołuje przysłowiowe ciarki na plecach już w momencie, gdy patrzymy na jej okładkę. Na pierwszy rzut oka widać jedynie pnie drzew, ich zarysy, ale gdy przyjrzymy się dokładniej, wówczas pomiędzy nimi dostrzegamy ukrytą w cieniu twarz, która wywołuje nieprzyjemny dreszcz. Ten sam rodzaj niepokoju towarzyszy od pierwszych stron. Fabuła wciąga tak silnie, że momentami trudno złapać oddech, a kolejne wydarzenia narastają jak ciemność nad gęstym lasem.

Oszast skrywa swoje tajemnice, ale równie ważne są ludzkie historie, które niosą w sobie jeszcze większy ciężar. Każda z postaci ma przeszłość, od której trudno im się odciąć. Sekrety, demony przeszłości, wciąż odzywają się w umysłach bohaterów. Stopniowo zaczynają wychodzić na światło dzienne, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Nie eksplodują nagle, raczej wypływają powoli, jakby ciemność i groza górskiej, beskidzkiej kniei wydobywała na powierzchnię umysłu pamięć traumatycznych przeżyć.

Na pierwszy plan wysuwa się śledztwo, jednak równie istotne stają się relacje między aspirant Anną Kocoń a komisarzem Weberem. Od początku towarzyszy im napięcie – Weber traktuje ją z wyraźną rezerwą i pobłażliwością, jakby jej obecność była jedynie formalnością, a nie realnym wsparciem. Jego chłodny stosunek i dystans budują między nimi wyczuwalną barierę, która z każdym kolejnym spotkaniem tylko się umacnia. Kocoń jednak nie daje się zepchnąć na margines. Z determinacją i spokojną konsekwencją broni swojej pozycji, nie pozwalając, by ktokolwiek odbierał jej sprawczość. W tej relacji narasta ciche napięcie, przypominające pojedynek charakterów rozgrywany bez słów.

„Oszast” to świetny thriller, po którym trudno wrócić do codzienności z poczuciem spokoju. Sięgając po tę powieść obawiałam się, że będzie to horror, ale okazało się, że to historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Uwiarygadnia to wątek sięgający XIX wieku, z czasów cholery i głodu, który rozpoczyna każdy rozdział, odsłaniając coraz więcej z tamtych wydarzeń. W tamten ponury czas, gdy „śmierć stała się codziennym gościem”, granica między dobrem a złem, człowieczeństwem, a wolą przetrwania stawała się wyjątkowo cienka. Ten motyw, początkowo pozornie odległy od współczesnego śledztwa, stopniowo zaczyna splatać się z główną historią, budując dodatkową warstwę napięcia i niepokoju, nadając historii dodatkowej głębi. Atmosfera jest budowana z niezwykłą precyzją, konsekwentnie, ze ściśle zaplanowanym scenariuszem.

Każdy krok w głąb fabuły przypomina wejście w las, w którym nic nie jest oczywiste, a cisza bywa bardziej niepokojąca niż jakikolwiek dźwięk. .Napięcie rośnie z rozdziału na rozdział, a atmosfera tajemnicy staje się coraz bardziej gęsta. Autor rewelacyjnie stworzył klimat miejsca bardzo sugestywnie z poczuciem grozy, czyhającego niebezpieczeństwa i czegoś niewiadomego, kryjącego się za każdym cieniem drzewa. Można odnieść wrażenie, jakbyśmy sami błądzili po lesie, nasłuchując tego, co kryje się w mroku, jakby wszystko wokół nas wirowało i niepokojąco pulsowało swoim życiem.

Finał nie przynosi spokoju ani ulgi, bo gdy wydaje się, że wszystko jest już wyjaśnione, autor dorzuca na koniec epizod, który na nowo budzi obawy i rozsadza pozorne domknięcie. Pozostaje więc wrażenie, że wciąż coś drga pod powierzchnią, że jeszcze nie wszystko zostało odkryte. To wskazuje, że pan Grzegorz Mirosław nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej historii - jakby Oszast wciąż nie odsłonił wszystkich swoich mrocznych tajemnic.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Znak JednymSłowem

Link do opinii

Lubicie klimatyczne historie z lasem w tle?

 

Ja uwielbiam! Ta tajemniczość, bezkres oraz dzikość krajobrazu spowodowały, że zawędrowałam w niebezpieczne tereny rezerwatu "Oszast". Ciągnące się hektarami lasy stworzyły klimat idealnie pasujący do tej tajemniczej powieści. 

 

Historia opisana przez Grzegorza Mirosława brzmiała niczym niekończący się horror, taki, który nigdy nie kończy się dobrze, grzebiąc wszelkie nadzieje...

 

Przyznam, że ta książka "kupiła" mnie już na samym początku, więc jak widać, czytało mi się ją bardzo dobrze. Wędrując wraz z bohaterami przez mroczne szlaki "Oszastu" z minuty na minutę czułam rosnący niepokój oraz strach przed tym, co mogło tam się kryć. Uczucie to potęgowały wspomnienia bohaterki, które wywoływały "ciarki na plecach". 

 

Ciekawym pomysłem było włączenie do fabuły wątku "głodu w Galicji", który dodał historii autentyczności oraz klimatu grozy. Fakt, że takie wydarzenia mogły mieć miejsce, napawał mnie niepokojem – myśl o tym, że ktoś pozbywa się swojego człowieczeństwa w taki sposób – nawet w celu uratowania rodziny jest przerażająca.

 

Bardzo przypadła mi do gustu para śledczych Anna Kocoń i Jarosław Weber – ona- policjantka z szóstym zmysłem i on- śledczy, zdeterminowany, by poznać prawdę, nawet kosztem własnego życia...

 

Występujący w książce wątek amnezji ciekawił mnie niemal od zawsze. Oparcie fabuły na tej przypadłości jest naprawdę ciekawe, ponieważ wtedy odkrywamy tajemnice bohaterów wraz z nimi, zaczynając od tak zwanej "czystej karty", bo żadne z nas nie wie do końca, co się wydarzyło.

 

Nie sposób jest dokładnie określić dynamiki akcji, ponieważ toczyła się ona różnym tempem w zależności od sytuacji. Natomiast zakończenie rodem z najlepszego slashera sprawiło, że jej koniec był naprawdę wybuchowy. 

 

Muszę przyznać, że "Oszast" naprawdę mi się spodobał i na pewno wrócę do książek tego autora, ponieważ była to świetna i bardzo mroczna przygoda 🔥. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytanaiska
zaczytanaiska
Przeczytane:2026-04-12,

„Każdy krok był walką, a każdy oddech – próbą opanowania lęku”

 

Na beskidzkiej drodze, pośrodku lasu stoi zakrwawiony mężczyzna.  Leśnik, który tamtędy przejeżdżał rozpoznaje w nim swojego kuzyna. Jan Stelmach miał do niego przyjechać z rodziną. Mężczyzna kojarzy tylko, że miał wypadek, ale nie wie gdzie jest jego żona i dziecko. Policja odkrywa we wraku pojazdu martwego człowieka.  Co takiego wydarzyło się na drodze i czy Stelmach mówi prawdę?

 

„Oszast” pulsuje dziką przyrodą, starymi legendami i mrocznymi tajemnicami. Góry są nie tylko tłem, ale i bohaterem tej powieści. W leśnych ostępach rezerwatu dzieje się coś dziwnego. Nikt tam nie zapuszcza się z własnej woli, Ci, którzy nie posłuchali starych podań zaginęli.

 

Duszny klimat tej powieści chwyta kolczastymi mackami czytelnika od pierwszych stron. Napięcie buduje się szybko i oblepia swym ciężarem. Coś niepokojącego, sekretnego, niebezpiecznego czai się w mrokach lasu i umyśle bohaterów. Każda strona niesie pytanie, nasuwa podejrzenie,  intryguje i podnosi włoski na karku. Prawdziwe oblicze zbrodni ukryte jest głęboko w ludzkiej pamięci, zabezpieczone przed odkryciem latami przemilczeń.

 

Bohaterowie tej powieści są niejednoznaczni. Nawet gdy wzbudzają naszą sympatię czujemy, że coś ukrywają. Nie jesteśmy pewni ich zachowania ani przeszłości. Bacznie się im  przyglądamy i dogłębnie ich analizujemy.

 

Śledztwo przebiega dwutorowo, prowadzone przez policję oraz leśnika. Tylko czytelnik ma wgląd do obu. Liczne jego zaułki przyprawiają o gwałtowne skoki adrenaliny. Niektóre momenty mrożą krew w żyłach, inne palą żywym ogniem a są też takie, które doprowadzają do mdłości z obrzydzenia.

 

Całkowicie przepadałam w tej powieści.  Szybko wciągnęła mnie ona w nurt wydarzeń, oblepiła strachem, nakarmiła ciekawością, zafascynowała Oszastem.  Powiem jedno: POPROSZĘ O WIĘCEJ.

Link do opinii

Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka przepadły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało. W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.

Na początkowej fazie książki akcja się rozkręca. Czyta się bardzo przyjemnie. Autor podaje nam na początku rodziału jaki to dzień, miejsce i godzina - ułatwia to w odnalezieniu się gdzie jesteśmy w wydarzeniach.

Akcja rozkręca się bardzo dobrze, intrygująco i zachęca czytelnika do dalszego nieprzerwanego czytania. Mamy trochę takiego gburowatego komisarza Werbera z którym Anka musi współpracować, by odkryć co się dzieje i rozwikłać zagadki. Ale nadaje on książce i historii takiej prawdziwości. No ale tego co Szczepan odkrył mnie zdziwiło! To było niespodziewane i zaskakujące! 

Takich zwrotów akcji, nowych informacji to się nie spodziewacie! Ja byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, gdy czytałam. Tego mi chyba brakowało - tej zmienności, a nie przewidywalności, tego czekania co będzie dalej. Czy to co mam w głowie się wydarzy czy raczej muszę obrać nowy kierunek. Ten kierunek przy końcu się już bardzo ustabilizował, ale ciągle pozostawała jedna kwestia do wyjaśnienia.

Obecnie jestem zachwycona książką i historią w niej zawartą. Ciekawi mnie czy ten temat zostanie pociągnięty na kolejną książkę czy pozostanie tylko jedna. Wnioskując po epilogu, można by było dalej to pociągnąć, ale co Autor z tym zrobi? Pozostaje nam poczekać cierpliwie. 

Jeśli poszukujecie historii, która Was dogłębnie zaintryguje, zostawi odciski w głowie, pozwoli pomyśleć o rzeczach, które skrywa natura w niedostępnych i opuszczonych terenach - to ta książka jest dla Was! Nie ma co się wachać. Trzeba wziąć tą pozycję do ręki i się z nią zapoznać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - bookagie
bookagie
Przeczytane:2026-04-03, Ocena: 5, Przeczytałem, kryminał, literatura obyczajowa, 2026,

"Oszast" to książka, która od samego początku wprowadza czytelnika w niesamowity klimat, zmuszając do podążania za przedstawioną historią w głąb gęstego lasu położonego na terytorium Beskidu Żywieckiego. Jak każde tego typu miejsce, Oszast jest owiany legendami, ale to, co skrywa naprawdę, jest dużo gorsze…

Pewnego dnia Szczepan - miejscowy leśniczy, omal nie potrącił idącego środkiem drogi mężczyzny. Był oszołomiony, dodatkowo ranny, co gorsza, po chwili okazało się, że gdzieś zniknęły jego żona i córka. Problem w tym, że nie było żadnych śladów, które świadczyłyby o tym, że jego bliscy w ogóle znajdowali się w samochodzie… Co tak naprawdę wydarzyło się tej nocy?  

W książce pojawia się dość popularny case - młoda, ambitna policjantka, dobrze znająca lokalną społeczność, łatwiej trafiająca do ludzi, oraz komisarz w średnim wieku, doświadczony życiem, nałogowiec, a do tego pozornie nie dający się lubić, ale mający dobre serce, które jednak skrzętnie skrywa pod grubą skorupą pozorów. Nie można tutaj mówić o oryginalności, ale z drugiej strony w ogóle mi to nie przeszkadzało.

Książka podzielona została na rozdziały, a te na części opisujące konkretny dzień, miejsce i godzinę, w której dzieje się akcja. Dzięki temu przenosimy się po osi czasu toczącej się fabuły i na bieżąco możemy śledzić rozwój wydarzeń. To zabieg, który bardzo lubię, zaspokaja moją ciekawość, jednocześnie wymuszając uwagę i zwiększając napięcie w oczekiwaniu na rozwój poszczególnych wątków. Być może w pewnych momentach wprowadza to trochę chaosu, ale w tym przypadku w pozytywny sposób.

Rozdziały poprzedza krótkie nawiązanie do historii z czasów Wielkiego głodu w Galicji, który miał miejsce na terenie dawnego zaboru austriackiego w XIX w. Dopiski są brutalne i przejmujące, poruszają wiele kwestii, łącznie z tymi dotyczącymi straty najbliższych, w tym dzieci. Te fragmenty niesamowicie wnikają w ciało i duszę, są obrazowe, ale językowo cudowne, chociaż pełne bólu, śmierci i strachu o każdą chwilę. Chwytają za serce, uplastyczniając przerażający obraz ówczesnej rzeczywistości. Stanowią wstęp, może w pewnym sensie również wyjaśnienie czynów sprawców, pojawiających się w książce. Czy faktycznie można je usprawiedliwić? Na to pytanie będziecie musieli odpowiedzieć sobie sami.

Mrok towarzyszący relacjom, pobudza wyobraźnię, powodując zniesmaczenie i odrazę nad czynami, ale przede wszystkim nad ich pobudkami. Coś, co miało być wyłącznie ostatecznością w walce z głodem, staje się największym pragnieniem, pożądaniem, które trudno zaspokoić. Bohaterowie tej historii posiadają swoją przeszłość, która kroczy razem z nimi, co krok o sobie przypominając. Wpływa tym samym na przebieg wydarzeń i podejmowane przez nich decyzje. Zdecydowanie w moich oczach, wraz z rozwojem fabuły zyskuje Weber, który wychodzi ze skorupy i pokazuje zupełnie inny obraz siebie.

Akcja pod koniec znacząco przyspiesza, chociaż tempo od początku jest spore. Kiedy tajemnice wychodzą na światło dzienne, a sprawcy są ujawnieni, okazuje się, że gdzieś tam w gęstym lesie dalej czai się coś, czego nikt się nie spodziewał. Coś, co zmusi bohaterów do walki o to, co jest najcenniejsze - o własne życie.

"Oszast" to książka, która zabierze was do miejsca owianego legendami, powtarzanymi z pokolenia na pokolenie. Tajemnicza, niepokojąca aura tego zakątka udzieli się również wam, a historia, którą odkryjecie, będzie znakomitym uzupełnieniem lektury. Ten tytuł polecam wszystkim miłośnikom kryminałów, których akcja rozgrywa się w mrocznych, odizolowanych od świata górskich sceneriach, a zwłaszcza w dzikich i nieprzystępnych rejonach Beskidu Żywieckiego.

Link do opinii

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Grzegorz Mirosław i po raz kolejny mnie zachwycił. Jego najnowsza powieść „Oszast” to wciągający thriller psychologiczny z elementami kryminału i powieści grozy, który trzyma w napięciu od pierwszych stron.

Fabuła opowiada o Janie Stelmachu, który budzi się zakrwawiony na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jego żona i córeczka zniknęły bez śladu, a on sam staje się głównym podejrzanym nie tylko o ich porwanie, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny. Akcja szybko przenosi się w głąb Oszastu – najbardziej odludnego rejonu Beskidu Żywieckiego, miejsca pełnego tajemnic, legendarnych zaginięć i pradawnych zwyczajów. Autor w mistrzowski sposób buduje atmosferę grozy, splatając zagadkę kryminalną z napięciem psychologicznym i lokalnym folklorem.

Bohaterowie są wielowymiarowi i pełni sprzeczności – szczególnie Jan Stelmach, którego poczucie winy, strach i determinacja napędzają akcję. Czytelnik nie tylko śledzi rozwój śledztwa, ale też emocjonalnie angażuje się w losy bohaterów, odczuwając strach, niepewność i napięcie, które narasta wraz z kolejnymi odkryciami.

Powieść „Oszast” to gatunek thriller/kryminał z elementami grozy i literatury psychologicznej. To książka dla tych, którzy lubią dynamiczną akcję, mroczne tajemnice i atmosferę pełną napięcia. Świetnie sprawdzi się dla miłośników powieści sensacyjnych i kryminalnych z lokalnym kolorytem i głębokim tłem psychologicznym.

„Oszast” wciąga bez reszty – to historia o tajemnicach, które kryje dzika przyroda, o ludzkich emocjach, których nie da się kontrolować, i o cienkiej granicy między winą a niewinnością. To tytuł, który polecam szczególnie fanom mrocznych thrillerów i powieści kryminalnych, którzy cenią sobie napięcie, zaskakujące zwroty akcji i realistycznie wykreowanych bohaterów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Agnieszka_Sz
Agnieszka_Sz
Przeczytane:2026-04-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam książkę,

Zaczęło się dość klasycznie: mężczyzna budzi się na poboczu drogi otoczonej gęstym lasem. Jest zakrwawiony i... ma lukę w pamięci. Do tego nigdzie nie ma jego żony i dziecka. I samochodu. Panikuje...

Co się stało? Co on tu robi? Gdzie jest jego rodzina? Co się stało z samochodem?
W jego głowie pojawia się coraz więcej pytań.
A potem wszystko pochłania tytułowy Oszast... miejsce pełne tajemnic sprzed wielu lat...
Kiedy pojawiły się retrospekcje sięgające XIX wieku, poczułam prawdziwy dreszcz. Wielki głód, ludzkie instynkty sprowadzone do najprostszej, najbardziej brutalnej formy...

Powiem Wam, że to było bardzo dobre. Im dalej brnęłam w tę historię, tym więcej niewiadomych się pojawiało. I wciąż tu coś nie grało. Tempo początkowo było spokojne, żeby za chwilę lecieć na łeb na szyję. Druga połowa to był dla mnie czytelniczy sprint. Napięcie wciąż rosło, kolejne elementy układanki wskakiwały na swoje miejsce, a ja nie byłam w stanie odłożyć książki. I znów myślałam sobie ,,jeszcze tylko jeden rozdział", aż tu nagle zastała mnie ostatnia strona i 2. w nocy.

Największe wrażenie zrobił na mnie sam Oszast, który był nie tylko punktem na mapie, ale pełnoprawnym bohaterem tej powieści. Las żył, był nieprzenikniony, momentami wręcz wrogi i tworzył duszny klimat. Czytając, miałam wrażenie, że każde wejście głębiej między drzewa to przekraczanie granicy, zza której niekoniecznie da się wrócić jako ta sama osoba.
W pamięć zapadły mi też fragmenty, w których śledztwo zaczynało zahaczać o lokalne legendy i dawne, niewygodne historie regionu, które były podszyte czymś pierwotnym. Ostrzegam tylko, że są tu momenty, które mogą wywoływać dyskomfort i obrzydzenie.

 

Główny bohater był dla mnie zagadką. Autor bardzo sprytnie podsuwał drobne sygnały, które kazały mi się zastanawiać: a jeśli on naprawdę coś ukrywa? Uwielbiam takie prowadzenie narracji, kiedy nie mogę w pełni zaufać głównemu bohaterowi. Za to para śledczych wzbudzała u mnie sympatię, choć nie od samego początku. Szczególnie polubiłam Ankę Kocoń, której kibicowałam, nawet jeśli podejmowała decyzje balansujące ,,na granicy".


Podobało mi się też, jak autor połączył dwa śledztwa - zaginięcie rodziny i brutalne zabójstwo nieznanego mężczyzny. Początkowo wydawały się one oddzielne, wręcz przypadkowe, ale z każdą kolejną stroną zaczynały się splatać w sposób, który bardzo konsekwentnie budował napięcie.

 

To było moje drugie spotkanie z twórczością autora i zdecydowanie bardziej intensywne niż pierwsze. Lubię, kiedy kryminał daje mi coś więcej niż zagadkę i pozostawia pewien niepokój. Tutaj tak właśnie było. No, może nie do końca było idealnie, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Klimat wynagradzał wszystkie niedociągnięcia. Ode mnie leci polecajka.

Link do opinii
Avatar użytkownika - baska
baska
Przeczytane:2026-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam,
Jeśli lubicie mroczny klimat, tajemnice, góry i legendy, które wplatają się w kryminalną historię, to ,,Oszast" może Was naprawdę wciągnąć.

To kryminał/thriller, który od początku buduje duszną, ciężką atmosferę. Akcja dzieje się w Beskidzie Żywieckim i czuć, że góry są tu czymś więcej.. one widziały już wiele..Jest ciemno, niepokojąco, a las i okolica mają w sobie coś złowieszczego. Według lokalnych legend beskidzkie ścieżki spływają krwią...

Jan Stelmach wraz z żoną i córką wyrusza w podróż na Słowację. Spotkać się mają z kuzynem Szczepanem. Brzmi ja dobry aktywny urlop, w gronie najbliższych, ale...

Problem w tym, że rodzina nigdy nie dociera na miejsce. Następnego dnia rano Szczepan znajduje Jana na środku drogi... zakrwawionego, w szoku, bez śladu po jego najbliższych. I od tej chwili wszystko zaczyna wyglądać coraz gorzej.

Mały komisariat nie ma doświadczenia w tak brutalnych sprawach, dlatego do śledztwa zostaje przydzielony komisarz Weber. Towarzyszy mu miejscowa policjantka Anna Kocoń i tu muszę powiedzieć, że to świetnie skonstruowany duet: Weber jest szorstki, czasem irytujący, Anna bardziej uważna i ,,ludzka". Razem tworzą ciekawy kontrast i naprawdę dobrze się ich obserwuje.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w samochodzie Stelmacha zostaje znalezione ciało obcego mężczyzny... w bagażniku. Kim on jest? Dlaczego tam się znalazł? Czy Stelmach jest ofiarą ? O co tak naprawdę chodzi ?

Z każdym kolejnym rozdziałem napięcie rośnie, a atmosfera robi się coraz cięższa. Autor świetnie buduje niepokój, podszywa fabułę podejrzeniami i oskarżeniami, a do tego splata teraźniejsze śledztwo z wydarzeniami z przeszłości, które wracają jak cień. Każdy z bohaterów ma swoją historię i swoje sekrety.

Ogromny plus za tempo, nie ma tu rozwleczonych opisów, akcja jest dynamiczna, a książka wciąga tak, że trudno ją odłożyć. To jeden z tych kryminałów, gdzie zło początkowo czai się gdzieś daleko... ale szybko zaczyna sączyć się z każdej strony.

 

Link do opinii

" [...] To kraina, w której natura nieustannie igra z wyobraźnią, zaciera granice pomiędzy synem a jawą. [...]"

Biorąc do ręki książkę Grzegorza Mirosława pod tytułem "Oszast" pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to jej creepy okładka. Jest tak straszna, że aż chce się zajrzeć do środka i zobaczyć, jaki potwór się tam ukrywa. Powiem wam tylko tyle, że ukrywa się tam coś przerażającego i zarazem przyciągającego. To coś musicie odkryć sami. Gwarantuję wam, że będzie przerażeni.
"Oszast", jak sam autor napisał, jest pierwszą częścią mrocznej serii thrillerów, osadzonej w Beskidzie Żywieckim. Od siebie dodam, że jest to bardzo emocjonująca historia. Nie da się jej odłożyć na półkę, nim nie pozna się zakończenia, a później pozostaje tęsknota i czekanie na kolejną mrożącą krew w żyłach opowieść.
Grzegorz Mirosław w wyjątkowy sposób przedstawił swoje postacie. Polubiłam aspirant sztabową Annę Kocoń, zwaną potocznie Anką. Mocno jej kibicowałam. W tej historii nie będzie miała lekko. Czy da radę odkryć prawdę na temat między innymi brutalnego morderstwa? Chętnie poznałaby lepiej ją i jej wszystkie demony, które skrywa przed światem.
Na uwagę zasługują również świetne dialogi. Niektóre z nich są bardzo zabawne, a inne wręcz przerażające.
Nigdy nie byłam w Beskidzie Żywieckim, ale dzięki autorowi oczyma wyobraźni tam się przeniosłam. A właściwiej chodziłam, a nawet biegałam po krainie Oszastu. Tam ukrywa się coś bardzo złowieszczego. Da się wyczuć złą aurę tam panującą.
Początek każdego rozdziału zaczyna się  mroczną wstawką między innymi z pierwszej połowy dziewiętnastego wieku. Warto się im przyjrzeć z bliska. Świetna robota. Te teksty wywołały we mnie ciarki. Brawo.
Czy tak jak ja odważycie się poznać pierwszą z wielu historii, którą skrywa niemy, ale nie ślepy Oszast?
Moim zdaniem ten mroczny thriller zasługuje na ekranizację. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - matkawiedzma
matkawiedzma
Przeczytane:2026-04-01, Ocena: 6, Przeczytałem, 2025-2026 PRZECZYTANE,

Przeczytać kilka stron i już wiedzieć.
Że to będzie to. Że człowiek daje się temu porwać bez pytania i... trochę bez odwrotu.

 

To ogromna przyjemność wejść w świat autora, którego wcześniej się nie znało - i od razu poczuć, że jesteś w dobrych rękach. Bez zbędnego przeciągania, bez literackiego zadęcia. Kilka zdań, kilka dobrze postawionych akcentów i już płyniesz. A największą sztuką jest nie tylko wciągnąć czytelnika, ale utrzymać ten poziom do samego końca - i tutaj naprawdę to wszystko się udało.

 

Ta historia ma smak. I to nie taki oczywisty. To wywar długo gotowany - z wyrazistych postaci, gęstej atmosfery i miejsca, które niemal wychodzi z książki i staje obok ciebie.

 

I właśnie - Beskid Żywiecki.
Nie tło. Nie dekoracja.
Pełnoprawny, trochę przerażający bohater.

 

Ujsoły, Glinka, te wszystkie ścieżki, które niby istnieją, ale jakby prowadziły donikąd... Drzewa jak powykręcane sylwetki, kikuty gałęzi jak pazury. Las, który patrzy. Las, który słucha. Las, który wie więcej niż powinien.
I człowiek, który w tym wszystkim jest tylko gościem - i to niekoniecznie mile widzianym.

 

Do tego ta góralska gwara, która co chwilę przebija przez tekst - i zamiast wybijać z rytmu, robi robotę. Buduje klimat, podkręca autentyczność i sprawia, że to wszystko jeszcze bardziej ,,wchodzi".

 

No i bohaterowie...
Anka - jedna z tych postaci, które po prostu się ,,czuje". Bez przesady, bez sztuczności. Spójna, prawdziwa, z przeszłością, która wraca - jak to zwykle bywa - wtedy, kiedy najmniej tego chcesz. Naprawdę szacun za kreację. Bo ja naprawdę rzadko kupuję bohaterki od razu. Zawsze coś mi zgrzyta. A tu? Nic. Null. Zero.

 

A Jarek... czyli Edmund...
No błagam. Najpierw masz ochotę go udusić. Serio. Typowy wypomadowany bubek. Dokładnie ten typ bohatera, którego się nie znosi, a potem... coś zaczyna pękać. I nagle orientujesz się, że gość wcale nie jest taki oczywisty. I że... no dobra, lubisz go. I nawet nie wiesz kiedy.

 

Ich relacja z Anką? Totalnie to kupuję. Chemia jest. I to taka, co nie wali po oczach, tylko działa gdzieś pod skórą.

 

W ,,Oszaście" bardzo ładnie, bardzo płynnie kryminał przenika się z horrorem. I to tak, że nie czujesz granicy między jednym a drugim. Napięcie rośnie powoli, ale konsekwentnie. I kiedy już myślisz, że masz wszystko poukładane...

 

...to przychodzi końcówka.

 

I zostawia cię z tym specyficznym dreszczem. Takim, jaki kiedyś odczuwałam po ostatniej - tej dodatkowej scenie ,,Z archiwum X", która pojawiała się po napisach...

 

To świetna, klimatyczna historia dla tych, którzy lubią, kiedy kryminał ma pazur, a mrok nie jest tylko dekoracją.

 

A jo?
Jo chcom wiyncyj! I pewnikiem pude do tego lasu, i to pryndko. Autorze... bo jo juz gotowo - powiedz ino, kie wracomy?

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Merylu
Merylu
Przeczytane:2026-03-29, Ocena: 6, Przeczytałam,

Debiut i drugą powieść autora przeczytałam z przyjemnością. "Oszast" przeczytałam z większą przyjemnością. Ta powieść jest lepsza od "Diablaka" i "Eutymii". Cieszę się, że autor nadal pozostaje w górach, a że jest to Beskid Żywiecki - cieszy mnie jeszcze bardziej. Bohaterowie nie są tutaj idealni, a to zawsze się podoba, bo ideałów na świecie nie ma. Śledztwo toczy się dwutorowo - oficjalnie (przez policję) i nieoficjalnie (mąż zaginionej, kuzyn męża, ale i częściowo policjantka). Znam nieco historię i w pewnym momencie zorientowałam się, co kryje się za... sprawą. Z niecierpliwością czekałam chwili, kiedy ta prawda wybrzmi na kartach powieści. Ten wątek niektórych może zaskoczyć. Kontynuację przeczytam na pewno. Bo będzie kontynuacja, prawda?

Link do opinii
Inne książki autora
Eutymia
Grzegorz Mirosław0
Okładka ksiązki - Eutymia

Jesień. Pieniny. Szczawnica poza sezonem. W górach ginie mężczyzna. Choć wygląda to na niefortunny wypadek nieostrożnego turysty z Hiszpanii, szybko okazuje...

Diablak
Grzegorz Mirosław0
Okładka ksiązki - Diablak

Zuzanna Szczerbska, młoda miłośniczka turystyki górskiej i tegoroczna maturzystka, znika w tajemniczych okolicznościach podczas pobytu w Beskidzie Żywieckim...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy