Recenzja
„Pas Szahida”
Cykl: Cienie w mroku
Autor: Wojciech Kulawski
Wydawnictwo: Alegoria
Gdy przeszłość detonuje teraźniejszość.
Niektóre książki pozwalają czytelnikowi powoli wejść w świat przedstawiony.
„Pas Szahida” Wojciecha Kulawskiego robi dokładnie odwrotnie, uderza z pełną siłą od pierwszych stron, bez ostrzeżenia i bez litości. Chemiczny atak otwierający finał trylogii nie jest jedynie efektownym zabiegiem fabularnym. To wyraźny sygnał: w tym świecie nie ma bezpiecznych stref. Ani dla bohaterów, ani dla czytelnika.
Od samego początku czuć, że nie mamy do czynienia ze „zwykłym” zakończeniem serii. Tu stawka jest znacznie wyższa niż pojedyncza misja czy jeden wróg. „Pas Szahida” to opowieść o konsekwencjach decyzji sprzed dekad, o brudnym dziedzictwie zimnej wojny, o cieniu PRL-u i radzieckich wpływów, które wciąż zatruwają teraźniejszość. Zło w tej historii nie znika, ono ewoluuje, przybiera nowe formy i czeka na odpowiedni moment, by znów uderzyć.
Mateusz Dafner, Tomek Wetliński i bezkompromisowa Nadia Ukwiał wyruszają w podróż, która szybko przestaje przypominać klasyczną operację sensacyjną. To raczej mroczna wędrówka przez warstwy kłamstw, spisków i ukrytych interesów. Każdy kolejny rozdział dokręca napięcie, a autor metodycznie zaciska pętlę na gardle czytelnika. Od Wielkiej Brytanii po kolejne, coraz bardziej niebezpieczne miejsca, każde z nich odsłania nowy fragment układanki, w której fanatyzm, ambicja i żądza władzy są równie groźne jak broń.
Atmosfera powieści jest gęsta jak powietrze przed burzą. Cienie czają się wszędzie: w zaułkach miast, w ludzkich umysłach i w przeszłości, która nie chce umrzeć. Kulawski doskonale wie, jak budować napięcie, nie ma tu zbędnych scen ani pustych dialogów. Wszystko prowadzi do nieuchronnego finału.
Ogromnym atutem „Pasa Szahida” są relacje między bohaterami. Nie są one tylko tłem dla akcji, ale emocjonalnym rdzeniem całej historii. Zaufanie, napięcia, wątpliwości i milcząca lojalność nadają fabule ludzkiej głębi. Gdy zagrożenie przybiera globalny wymiar, a przeciwnicy są gotowi podpalić świat w imię ideologii, to właśnie te więzi stają się jedynym punktem oparcia. Stawka przestaje być wyłącznie polityczna czy militarna, staje się osobista.
Tytułowy Pas Szahida to coś więcej niż element fabularny. To symbol fanatyzmu, destrukcji i konsekwencji, które potrafią zniszczyć nie tylko tych, którzy je uruchamiają, ale także niewinnych ludzi wokół nich. Kulawski nie łagodzi przekazu. Pokazuje świat brutalny, bezlitosny i przerażająco realistyczny, w którym granice moralności zacierają się pod presją strachu i ideologii.
Finał trylogii został zrealizowany z rozmachem godnym mistrza suspensu. Jest intensywny, filmowy i emocjonalnie obciążający. Ale to nie tylko spektakularne wydarzenia robią największe wrażenie. Najmocniej uderza poczucie domknięcia, logicznego, fabularnego i emocjonalnego. Ta historia miała sens od pierwszej do ostatniej strony.
„Pas Szahida” to nie tylko najmocniejsza część cyklu Cienie w mroku. To dowód na to, że thriller może być jednocześnie dynamiczny, inteligentny i poruszający. Zostawia po sobie niepokój, refleksję i literacki głód, taki, którego nie da się łatwo zaspokoić kolejną przypadkową lekturą.
Jeśli lubisz thrillery, które trzymają w napięciu do ostatniej strony, nie boją się trudnych tematów i zostawiają emocjonalny ślad, ten finał zrobi na Tobie ogromne wrażenie.
A jeśli jeszcze nie znasz całej sagi…
Można tylko pozazdrościć. Najlepsze dopiero przed Tobą.
Wydawnictwo: Alegoria
Data wydania: 2025-11-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 576
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek
Dziesięciometrowej średnicy meteoryt uderza w kompleks wypoczynkowy niedaleko meksykańskiego miasta Ciudad Juarez, gdzie na wakacjach przebywa słynny archeolog...
Policjanci warszawskiej dochodzeniówki odnajdują ciało Grzegorza Rosy. Wszystko wskazuje na wypadek aż do momentu, kiedy patolog sądowy odkrywa...