„Phantasma” od pierwszych stron roztacza wokół siebie duszny, gotycki klimat. Historia Ophelii i Genevieve zaczyna się od nagłej śmierci matki i momentalnie rzuca nas w wir dramatycznych wydarzeń. Ophelia zostaje wrzucona w wir niebezpiecznej rozgrywki, aby ocalić swoją siostrę. Gra toczy się na wielu poziomach inspirowanych piekłem, a jej przebieg obfituje w pokusy, złowrogie postacie i próbę walki z własnymi słabościami.
Najmocniejszym punktem powieści jest świat przedstawiony i intensywna, nieco mroczna atmosfera. Miejsce akcji (Nowy Orlean), obecność demonów, zjaw i duchów, to wszystko buduje klimat balansujący między gotycką grozą a zmysłową fascynacją. Diabelski Dwór, Phantasma jako gra, dziewięć poziomów inspirowanych piekielnymi kręgami, intrygi, tajemnice, elegancja pomieszana z grozą. Jest naprawdę bardzo sugestywnie. Każdy kolejny etap gry jest nie tyle wyzwaniem fizycznym, co próbą dla psychiki. Sama gra nie opiera się wyłącznie na sprycie czy magii, ogromną rolę odgrywają emocje i wewnętrzne demony. Ten koncept, mimo że nieco przypomina inne książki z motywem rywalizacji, szalenie mi się podoba. Bo tu nie chodzi tylko o to, kto wygra, ale o to, czy i jak każdemu z uczestników uda się przetrwać i czy taki uczestnik będzie jeszcze sobą po zakończeniu rozgrywki.
Ophelia to złożona postać, która balansuje między siłą a bezsilnością. Jej obsesyjne myśli i wewnętrzny Cienisty Głos są ciekawym zabiegiem, pokazują, że nawet obdarzona potężną mocą bohaterka nie jest wolna od lęków i autodestrukcyjnych impulsów. To czyni ją bardziej ludzką, chociaż momentami można mieć poczucie, że jej decyzje wynikają bardziej z impulsu, a nie z przemyślenia danej sytuacji. Trochę szkoda, że więź między siostrami, która w teorii jest osią fabularną, bywa przedstawiana powierzchownie, jakby ich relacja miała być jedynie punktem wyjścia do wprowadzenia Ophelii do gry. Wątek romantyczny jest intensywny i nacechowany er0tyką. Chemia między Ophelią i Blackwellem pojawia się szybko i nie daje chwili na oddech. To nie jest subtelne budowanie napięcia, tylko raczej szybki skok na głęboką wodę, pełną pożądania, ale też sarkazmu i niedomówień. Blackwell ma w sobie coś z klasycznego antybohatera, jest mroczny, arogancki, ale przy tym niesamowicie pociągający i przyciągający. Chociaż ich relacja jest przewidywalna, to jednak daje przyjemną odskocznię od brutalności gry. Sama fabuła rozwija się sprawnie, chociaż w pewnym momencie struktura zaczyna się powtarzać. Kolejne poziomy Phantasmy wprowadzają nowe wyzwania, ale sposób ich rozgrywania nie zawsze zaskakuje. Finał jest potwierdzeniem tego, dokąd ta historia zmierzała od dłuższego czasu, nie zaskakuje jakoś specjalnie. Mimo to jestem usatysfakcjonowana. Zakończenie jest spójne z resztą powieści i nie brakuje mu emocji.
„Phantasma” nie zrewolucjonizowała mojego spojrzenia na romantasy, ale dała mi dokładnie to, czego oczekiwałam: mrok, pokusy, napięcie i szczyptę tragizmu. Ma w sobie coś z teatralnej grozy i emocjonalnego rollercoastera. Można poczuć, że bierze się udział w osobliwej, niebezpiecznej grze, gdzie stawką jest nie tylko życie, ale i serce. Mimo, że książka nie jest idealna, ma w sobie to coś i ogromnie mi się podobała. Dlatego niecierpliwie wyczekuję kontynuacji i oczywiście gorąco Wam tę opowieść polecam 🥀🖤
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-05-21
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: Phantasma
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Dodał/a opinię:
maitiri_books
Los nie wybiera słabych. Los wybiera gotowych. W Illustros rządzą magia i niebezpieczeństwo, a Calliope Rosewood od samego początku była skazana na wędrowanie...