„Jeszcze długo nie mogłam uspokoić intensywnego bicia serca i rozbieranego wzroku. Oddychałem szybko, niemiarowo. Dziwna bariera w przełyku sprawiała, że świszczałam, zamiast wziąć w płuca tlen pełną piersią”.
Poline zmroziło, gdy w słuchawce swojego telefonu usłyszała jedno zdanie “Silvestre się obudził.” Z jednej strony się cieszyła, ale z drugiej przeszył ją ogromny strach, że prawda wyjdzie na jaw. Nie może sobie przecież pozwolić na utratę syna, który zawładnął całym jej światem.
Czy jest nadzieja, że mąż nic nie pamięta? Uda się zachować wszystko w tajemnicy?
Od zakończenia pierwszego tomu nie mogłam się doczekać kontynuacji. Tym bardziej że teraz poznajemy całą historię z perspektywy Poliny. Osoby niepozornej, która zszokowała chyba wszystkich swoim zachowaniem. Jak najszybciej zabrałam się za czytanie drugiego tomu.
Oczywiście jak to u mnie bywa, gdy książka mnie wciągnie to na całego. Nic innego się nie liczy tylko zaspokojenie ciekawości i poznanie finału historii. W tym przypadku również tak było. Starałam się delektować poznawaniem dalszych losów bohaterów, ale się nie dało. Przeczytałam książkę w jedno popołudnie.
Autorki skonstruowały tak główne postacie, że ciężko mi było wybrać ulubioną osobę. Obydwoje zarówno Polina, jak i Silvestre mają swoje za uszami, lecz przy bliższym poznaniu zyskali moją sympatię. Więc czy ktoś powiedział, że mam się ograniczać tylko do jednego bohatera.
Podoba mi się styl autorek, który w połączeniu razem dał coś, czemu nie można się oprzeć. Lekki i przyjemny sprawia, że chciałoby się więcej takich pozycji, bo czytanie ich to sama przyjemność.
Mam tylko zastrzeżenia co do zakończenia, którego kompletnie się nie spodziewałam. Do ostatniego zdania byłam wręcz przekonana, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Cóż nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z nim pogodzić.
Wydawnictwo: Motyle w nosie
Data wydania: 2025-03-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 0
Dodał/a opinię:
Anitka_170
Silvestre Ojeda - mężczyzna, który ma wszystko i nie zna słowa ,,nie". Do czasu, aż słyszy je od stanowczej, pięknej Poliny Klimowej. Od tej chwili istnieje...