ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗚𝗱𝘇𝗶𝗲 𝘇𝗻𝗶𝗸𝗻ęł𝘆 𝗢𝗹𝘀𝘇𝗮𝗻𝘆? – 𝗼 𝗻𝗼𝘄𝗲𝗷 𝗼𝗱𝘀ł𝗼𝗻𝗶𝗲 𝘀𝗲𝗿𝗶𝗶
Czasem najbardziej bolesne w lekturze okazuje się to, że książka, na którą czekało się z utęsknieniem, zupełnie nie spełnia oczekiwań. Tak było w przypadku 𝑃𝑜𝑟𝑐𝑒𝑙𝑎𝑛𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑎 Agnieszki Litorowicz-Segiert. Dwie poprzednie części 𝑂𝑙𝑠𝑧𝑎𝑛𝑦. 𝐷𝑟𝑜𝑔𝑎 𝑑𝑜 𝑑𝑜𝑚𝑢 i 𝐾𝑎𝑚𝑖𝑒𝑛𝑛𝑒 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒, były dla mnie prawdziwą ucztą literacką, pełną klimatu, emocji i bohaterów, których losy wciągnęły mnie bez reszty. Julia od pierwszych stron wzbudzała moją sympatię i ciekawość, a jej droga w poprzednich tomach na długo pozostała w moim sercu. Tymczasem 𝑃𝑜𝑟𝑐𝑒𝑙𝑎𝑛𝑜𝑤𝑒 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒 jawi mi się jak zupełnie inna opowieść. Autorka zachowała miejsca, imiona i nazwiska, ale duch Olszan zniknął. Julia stała się postacią, której trudno mi współczuć, a klimat powieści jest do bólu współczesny, z wyraźną poprawnością polityczną. Tam, gdzie wcześniej czułam atmosferę małej miejscowości i subtelne tajemnice rodzinne, teraz pojawiła się historia przypominająca luźną interpretację filmu „Niemoralna propozycja”, tylko że stawką nie są pieniądze, a dobre imię męża. To rozczarowanie boli tym bardziej, bo spodziewałam się magii poprzednich części. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że tę część napisała ta sama autorka.
W pierwszej części Julia, w drugiej Kalina poszukiwały swoich korzeni. Nadszedł czas na Wiktora. Wiktor kandyduje na burmistrza, a jego kandydatura nie wszystkim się podoba. Ktoś wyciąga na światło dzienne przeszłość jego dziadka, której on sam nie zna. Jest tym faktem zdenerwowany i zamiast szukać wsparcia w Julii coraz bardziej się od niej oddala, a Julia zaś ma do niego pretensje, że nie interesuje się jej postępami w pracy naukowej. Czy rozwiązaniem stanie się tajemnicze porcelanowe serce, które przed laty trafiło do babci Wiktora od zagadkowego darczyńcy? Julia, obdarzona niezwykłą intuicją, postanawia w nim szukać rozwiązania tajemnicy z przeszłości męża.
Uroczy gadżet wzbudza w Julii niepokój, tymczasem obecność obcego mężczyzny, który oferuje bezinteresowną pomoc w rozwikłaniu zagadki porcelanowego cacka, nie budzi w niej żadnych wątpliwości.
Julia otrzymuje niepokojące smsy od stalkera. Człowiek ten musi być bardzo blisko, bo wie o niej niemal wszystko, a ona nie mówi o tym mężowi ani nie zgłasza sprawy na policję. Wokół niej i Wiktora dzieje się coraz więcej dziwnych i niepokojących zdarzeń. Czy to efekt politycznych ambicji Wiktora, czy prześladowca kieruje się zupełnie innymi motywami? Pomimo realnego zagrożenia Julia daje się pochłonąć fascynacji innym mężczyzną, zupełnie wyłączając rozsądek i nie zastanawiając się, czy jego uczucia są szczere, czy tylko misternie uknutą grą. Wydaje się, że ktoś oplótł jej życie pajęczyną intryg, a ona stała się czyjąś ofiarą. W końcu decyduje się zawiadomić policję, choć w tajemnicy przed mężem. Czy postąpiła słusznie, podejmując takie ryzyko?
Dziwiła mnie niefrasobliwość Julii, kobiety obdarzonej niezwykłą intuicją, która tak łatwo dała się zmanipulować i założyć sobie klapki na oczy, choć zachowania Rudolfa powinny wzbudzić w niej niepokój. Jakby całkowicie straciła rozsądek. Ta godna pożałowania fascynacja obcym mężczyzną odebrała jej rozum na tyle, że nie dostrzegała oczywistych faktów, choć były tuż pod jej nosem. Porcelanowe serce wzbudzało w niej lęk, natomiast pojawienie się obcego człowieka znikąd nie wywoływało żadnej reakcji.
Ta historia mogłaby być ciekawa i wywoływać dreszczyk emocji. Miała ku temu świetne przesłanki: tajemnice z przeszłości, sekrety, tajemniczego prześladowcę, stalkera i Julię, która wpadła w sieć intryg. No właśnie, Julia. Wspaniała bohaterka, która skradła moje serce w poprzednich częściach, zachowuje się w sposób nie do przyjęcia. Poprzednio bardzo mi imponowała, bo wydawała się silna i zdeterminowana, a tym razem uległa wpływom innych, co bardzo mnie irytowało. Nie mogę dać upustu mojemu rozgoryczeniu, bo musiałabym zdradzić zbyt wiele z fabuły, a tego zrobić nie mogę. Poza tym niektóre postacie pojawiają się nagle, kierowane absurdalnymi motywacjami, by potem zniknąć, nie ponosząc żadnych konsekwencji swojego postępowania. Na dokładkę dochodzi ta poprawność polityczna. Nie potrafiłam zrozumieć, skąd w tej części Olszan się wzięła i po co. To mnie tak niemile zaskoczyło, że aż zęby mi cierpły.
Pomimo, że ta część 𝑂𝑙𝑠𝑧𝑎𝑛 jest bardziej dynamiczna i pokazuje złożoność ludzkich uczuć, jednak po dwóch doskonałych wcześniejszych tomach pozostawiła we mnie nie tylko niedosyt, ale i lekkie rozczarowanie. Gdybym nie widziała nazwiska autorki na okładce, śmiało mogłabym stwierdzić, że książkę napisał ktoś zupełnie inny, o odmiennym światopoglądzie. Koncepcja dwóch poprzednich części bardziej mi odpowiadała. Czułam się w Olszanach tak dobrze, jak wśród przyjaciół, których pokochałam całym sercem. Tym razem autorka postawiła na mroczniejszą stronę Olszan. Czy mi się podobało? Niestety, nie. Dramat, w jaki Julia wplątywała się na własne życzenie, nie przypadł mi do gustu. Niestety, całość wygląda tak, jakby autorka postanowiła przemienić powieść w thriller zamiast pozostawić ciepłą, otulającą historię o Olszanach i ich mieszkańcach, co w efekcie zupełnie nie wyszło jej na dobre i pozostawiło poczucie zawodu.
Co prawda wciąż są Olszany i znane postaci, ale ich zachowania zmieniły się tak diametralnie, że trudno było mi w to uwierzyć. Wolałabym, żeby ta historia zakończyła się na drugim tomie, tak aby w pamięci zapisała się jako prawdziwa uczta literacka. Owszem, ukazywanie ludzkich słabości jest zasadne, ale czy ktoś, kto prawdziwie kocha i dla tej miłości zmienił całe swoje życie, nagle ulega fascynacji kimś innym tylko po to, by potwierdzić własną atrakcyjność? Bo tamten słucha, a mąż nie? Brak szczerej rozmowy w związku, który wcześniej miałam okazję dobrze poznać, teraz wydaje się całkowicie nie do przyjęcia. Kochający się ludzie tak nie postępują. Ktoś, kto prawdziwie kocha i ma obok siebie oddanego partnera, nie zachowuje się w taki sposób jak Julia.
W tej części autorka zupełnie odbiegła od mojego postrzegania świata, choć wcześniej wydawało mi się, że nadajemy na tych samych falach. Jakby tę historię napisał ktoś inny. Wzdychałam, przewracałam oczami, niemal zgrzytałam zębami. Jak to możliwe i dlaczego? To nie były te same Olszany, nie ci sami ludzie, nie to samo grono przyjaciół, które otaczało Julię w pierwszej części. Wspaniali, serdeczni, niezastąpieni. Niby miejsce to samo, te same imiona, a wszystko jakieś obce. Szczególnie Julia. Rozczarowująca, nieszczera, uwikłana w sieć własnych kłamstw, stała się postacią, którą trudno zrozumieć. A przyjaciółka, która dobrze znała ich oboje i ostrzegała Julię, by nie skrzywdziła Wiktora, teraz nagle stała się tak wyrozumiała i jej nie potępia? Lawina słów przyćmiewa wszystko, a zmiana w sposobie myślenia autorki jest zaskakująca. Byłabym w stanie przyjąć zjawiska paranormalne, nawet realizm magiczny, ale nagromadzenie nielogicznych decyzji i nieprawdopodobnych sytuacji nie znalazło u mnie zrozumienia
Może dopiero ostatni rozdział nieco złagodził mój odbiór powieści, ale niestety nie miał już wpływu na całość, która została pozbawiona klimatu, jaki tak urzekł mnie w poprzednich częściach. Doczytałam książkę do końca, licząc, że coś się odmieni, że pojawi się choć cień dawnego ciepła i uroku. Niestety, zakończenie tylko pogłębiło moje rozczarowanie. Czyżby miał być ciąg dalszy? Ja podziękuję. Wolę wspominać poprzednie części i emocje, które mi wtedy towarzyszyły, niż męczyć się przy kolejnych historiach pozbawionych autentyczności i sensu. Na koniec siedziałam z jedną myślą w głowie: co się w tej książce wydarzyło? Co to w ogóle było?
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2025-10-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 480
Język oryginału: Polski
Dodał/a opinię:
Halina Więcek
Alina przyjeżdża do Szczecinka, żeby odwiedzić przyjaciółkę Edytę, która podczas rejsu żaglówką wpadła do wody i teraz leży pogrążona w śpiączce. Kiedy...
O miłość warto walczyć. Do samego końca. W pierwszej części Julia podjęła największe życiowe wyzwanie i ryzyko - zdecydowała się zamieszkać w Olszanach...