Od dawna fascynują mnie reportaże – przede wszystkim dlatego, że łączą literaturę z rzeczywistością. Cenię je za autentyczność, za możliwość zajrzenia tam, gdzie na co dzień nie mamy dostępu, oraz za to, że często zmuszają do refleksji nad światem, ludźmi i samym sobą. Dobry reportaż nie tylko opowiada historię, ale także uczy empatii i ukazuje mechanizmy rządzące rzeczywistością, o których zwykle się nie mówi. Sięgając po „Prosektorium” Dawida Góry, spodziewałam się książki trudnej, momentami wstrząsającej, ale jednocześnie rzetelnej i odkrywającej kulisy zawodu, który budzi ciekawość, lęk i szacunek zarazem. Te oczekiwania zostały w dużej mierze spełnione.
Reportaż Dawida Góry wprowadza czytelnika do świata, który zaczyna się w chwili, gdy dla innych wszystko się kończy. Kiedy kończy się życie, przychodzą oni – medycy sądowi. Ich zadaniem jest ustalenie przyczyny zgonu i dotarcie do prawdy zapisanej w ludzkim ciele. To dzięki ich pracy okazuje się, że śmierć uznana za „naturalną” bywa w rzeczywistości brutalnym zabójstwem, a domniemane samobójstwo nosi ślady ingerencji osób trzecich.
Autor szczegółowo opisuje przebieg sekcji zwłok: odcinanie fragmentów ciała do badań laboratoryjnych, precyzyjne cięcie mózgu kawałek po kawałku, mierzenie ilości krwi w jamach ciała, zbieranie materiału spod paznokci czy dokumentowanie każdej, nawet najmniejszej rany. Te techniczne opisy nie są jednak celem samym w sobie – służą ukazaniu ogromnej odpowiedzialności i skrupulatności, z jaką medycy sądowi wykonują swoją pracę.
Góra przytacza liczne, często wstrząsające historie z praktyki zawodowej bohaterów książki. Czytelnik dowiaduje się, czyje zwłoki znaleziono w bagażniku spalonego samochodu i dlaczego ofierze odcięto głowę. Poznaje opowieść o pracowniku zakładu pogrzebowego, który przeżył szok, gdy ciało zamknięte w worku nagle zaczęło oddychać. Autor nie unika również tematów emocji i granic psychicznej wytrzymałości – opisuje sprawę, po której doświadczony medyk sądowy nie wytrzymał napięcia i rozpłakał się jak dziecko.
Reportaż porusza także kwestie systemowe: niskie wynagrodzenia biegłych wykonujących sekcje zwłok, niedocenienie tej specjalizacji oraz paradoks polegający na tym, że od ich pracy często zależy los śledztwa i wymiaru sprawiedliwości. Całość dopełniają opowieści o tajemniczych miejscach i przedmiotach, takich jak „najbardziej niezwykła szafa w Polsce”, skrywająca ślady ludzkich tragedii. Prawda o śmierci – jak podkreśla autor – znajduje się za drzwiami prosektorium.
Lektura „Prosektorium” wywarła na mnie ogromne wrażenie. To książka, która nie pozwala pozostać obojętnym – momentami szokuje, momentami smuci, ale także uczy ogromnego szacunku do pracy medyków sądowych. Najbardziej poruszyło mnie to, jak autor przedstawia ich jako ludzi z krwi i kości, a nie chłodne, bezemocjonalne „tryby” w systemie. Za każdym opisem sekcji zwłok kryje się przecież czyjeś życie, czyjaś historia i czyjaś rodzina.
Doceniam również styl Dawida Góry – rzeczowy, ale niepozbawiony empatii. Autor nie epatuje tanią sensacją, choć temat mógłby do tego prowokować. Zamiast tego stara się zrozumieć i wyjaśnić, pokazując zarówno brutalność śmierci, jak i ogromną odpowiedzialność tych, którzy próbują ją zinterpretować. Książka skłoniła mnie do refleksji nad tym, jak mało wiemy o pracy osób stojących „po drugiej stronie” życia oraz jak bardzo są one niedoceniane.
„Prosektorium” to reportaż trudny, ale niezwykle wartościowy. Dla mnie była to lektura wymagająca emocjonalnie, lecz jednocześnie fascynująca i poszerzająca horyzonty. Po jej przeczytaniu jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że reportaż jako gatunek ma ogromną siłę – potrafi opowiedzieć o najciemniejszych aspektach rzeczywistości w sposób mądry, potrzebny i poruszający.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
Wiatr, który niesie obłęd, najczęściej przychodzi niespodziewanie Przez Tatry przelewają się ciężkie białe chmury, nad Giewontem tworzą złowrogi wał...
Pamiętam twarze niemal wszystkich zmarłych, których wyciągnąłem z wody. Ale najgłębiej w umyśle utkwiło mi oblicze samej śmierci. - Przemysław Regulski...