„Przez milion burz” autorstwa Agata Czykierda-Grabowska to historia, która otula jak ciepły koc w chłodny wieczór, a jednocześnie potrafi zaskoczyć nagłym podmuchem wiatru. To opowieść o powrotach – do miejsc, do wspomnień i do uczuć, które nigdy tak naprawdę nie wygasły.
Martyna, po utracie pracy w korporacji, podejmuje decyzję o wyjeździe na wieś, do opuszczonego gospodarstwa dziadków. Ma to być ucieczka, chwila na złapanie oddechu i poukładanie życia na nowo. Rzeczywistość szybko jednak weryfikuje jej wyobrażenia – dom jest w opłakanym stanie, a plany spokojnej renowacji komplikują kolejne niespodziewane zdarzenia. Atak nietoperza, tajemniczy komplet srebrnych sztućców odnaleziony wśród starych rzeczy i próby włamania do domu sprawiają, że wokół Martyny zaczyna gęstnieć atmosfera niepokoju.
Na jej drodze ponownie pojawia się Hubert – lekarz pracujący w lokalnej przychodni i mężczyzna, z którym przed laty łączył ją letni romans. Ich spotkanie budzi wspomnienia, niedopowiedzenia i emocje, które – mimo upływu czasu – wcale nie straciły na sile. Hubert to bohater spokojny, uważny, z pozoru opanowany, ale skrywający własne wątpliwości. Między nim a Martyną wciąż iskrzy, jednak przeszłość i aktualne problemy nie pozwalają im tak po prostu rzucić się sobie w ramiona.
Autorka porusza w tej powieści temat zaczynania od nowa, odwagi w podejmowaniu decyzji, mierzenia się z przeszłością i budowania siebie na gruzach dawnych rozczarowań. To również historia o tym, że życie rzadko jest czarno-białe – czasem trzeba przejść przez milion burz, by odnaleźć własny spokój. W tle pojawia się nutka tajemnicy związanej z rodzinną przeszłością i niepokojącymi wydarzeniami wokół domu dziadków, co dodaje powieści lekkiego, intrygującego napięcia.
Emocje w tej książce są bardzo prawdziwe – nieprzerysowane, bliskie codzienności. Jest tęsknota, zawód, niepewność, ale też ciepło, nadzieja i delikatne, stopniowo odradzające się uczucie. Czytając, czułam wzruszenie i nostalgię, momentami także frustrację wobec niektórych decyzji bohaterów – dokładnie tak, jakby byli kimś mi bliskim. Bardzo podobał mi się klimat małej miejscowości i motyw powrotu do korzeni. To historia, która płynie spokojnie, ale zostawia po sobie ślad.
Gatunkowo to powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym i subtelną nutą tajemnicy. Idealna dla czytelników, którzy lubią historie o drugich szansach, powrotach do rodzinnych stron i uczuciach dojrzalszych, bardziej świadomych. Dla tych, którzy cenią emocjonalną autentyczność i bohaterów z krwi i kości.
„Przez milion burz” to opowieść o tym, że czasem trzeba wszystko stracić, by odnaleźć siebie. Ciepła, poruszająca i pełna nadziei historia, którą czytałam z przyjemnością i którą z serca polecam każdemu, kto wierzy w drugie szanse.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 300
Dodał/a opinię:
Małgorzata Styczeń
Żadne z nich nie wierzy w przeznaczenie, ale to nie znaczy, że przeznaczenie nie wierzy w nich. Karina i Aleksander poznają się przypadkiem w deszczowy...
Kuba od zawsze kochał siostrę swojego najlepszego przyjaciela – niestety, bez wzajemności. Piękna i kompletnie nieświadoma jego uczuć Lena byłą zagadką...