🌿 „𝓟𝓻𝔃𝔂𝓶𝓲𝓮𝓻𝔃𝓮 𝓦𝓻ó𝓫𝓵𝓲” 𝓓𝓮𝓿𝓷𝓮𝔂 𝓟𝓮𝓻𝓻𝔂🌿
Historia, w której wrogowie stają się kochankami, potwory grasują po przeklętym królestwie, a zapomniana księżniczka znajduje w sobie siłę, by zerwać koronę i stać się wojowniczką, którą nigdy nie miała być.
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
Pierwsze co przykuwa uwagę do tej książki napisanej przez Devney Perry to, to obłędne wydanie z barwionymi brzegami, które naprawdę cieszy oko. 😍 Bardzo lubię takie wydania! Dopracowane w każdym calu😍
🌿 W królestwie Quentisie żyje księżniczka Odessa Cross, dziewczyna, która całe życie była w cieniu swojej siostry. Niedoceniana i pomijana, marzy o wolności i miłości, która będzie należeć tylko do niej. Gdy do królestwa przybywają Turanie, by zabrać jej siostrę, Odessa nie spodziewa się, że wraz z nimi pojawi się ktoś, kto odmieni jej los. Wśród przybyszów jest Obrońca, legendarny wojownik, owiany sławą i obdarzony mocą, jakiej nie posiada żaden żyjący człowiek. Ich spotkanie budzi magię tak starą i potężną, że wydaje się niemożliwa do zerwania. Jednak nawet najgłębsze przeznaczenie może okazać się kruche w obliczu lojalności wobec rodziny, obowiązków wobec królestwa i pragnienia spełnienia oczekiwań innych. 🌿
Już od samego początku, czułam, że świat wymyślony przez Devney mnie zachwyci
i pochłonie bez reszty. Autorka przedstawiła nam krainę - Calandre, w której potwory czają się w cieniu, a mrok skrywa tajemnice starsze niż pamięć ludzi. Nie wszystkie jednak mają kły i pazury, niektóre noszą ludzką twarz. Fabuła rozwija się płynnie i w spokojnym tempie, a kolejne wydarzenia stopniowo układają się w spójną całość. To klasyczne, pełnokrwiste fantasy, gdzie magiczna kraina obciążona jest klątwą, w której nieustannie wyczuwa się zagrożenie. Pojawiają się potwory, tajemnice, polityczne gry i brak zaufania, który przenika niemal każdą relację między bohaterami.
Uwielbiam tę powieść za to, jak bardzo trzymała mnie w napięciu, z jaką łatwością pozwoliła mi na zaangażowanie się w rozgrywające się na jej kartach wydarzenia oraz z jaką przekorą zaskakiwała mnie coraz bardziej, stawiając mnie w obliczu sytuacji, których naprawdę się nie spodziewałam. Autorka naprawdę lubi zwodzić czytelnika, bo kiedy ma się wrażenie, że dana sytuacja nie będzie niosła ze sobą żadnych konsekwencji, nagle okazuje się, że ma ona niesamowite znaczenie dla przyszłych wydarzeń oraz przede wszystkim dla losów postaci, którzy z każdą przewróconą kartką zdają się stąpać ku coraz bardziej stromej krawędzi.
Co mnie najbardziej urzekło to oczywiście wątek romantyczny, który rozwijał się bardzo powoli, co pozwoliło czytelnikowi poczuć to bardzo autentycznie. Slow burn przedstawiane, tak jak lubię najbardziej. Wiele ich dzieliło, jednak uczucie, które pojawiło się między nimi wygrywało z wszystkim. I nie mogę nie wspomnieć o ich docinkach słownych i przekomarzaniach, które jeszcze bardziej podkręcały chemię między nimi. 🫶🏼
„Przymierze Wróbli” czytało mi się naprawdę dobrze – jak i pod względem językowym, tak również dzięki atmosferze panującej w tej książce jest to kawał naprawdę genialnej Romantasy, którą ogromnie wam polecam. 🌿 Jeśli szukacie czegoś z nietuzinkową atmosferą, dosyć mrocznym klimatem i przede wszystkim fenomenalnie wykreowanymi, wielowarstwowymi bohaterami to zdecydowanie zachęcam Was do sięgnięcia po „Przymierze Wróbli” 🫶🏼
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 672
Tytuł oryginału: Shield of Sparrows
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Dodał/a opinię:
Małgosia Szydlak
Jamie nie zdążył zrealizować niemal żadnego zadania ze swojej ,,listy życzeń". Jego żona musi więc znaleźć siłę, by zrobić to za niego. Może dzięki temu...