Jestem świeżo po przeczytaniu drugiego tomu serii „Rodzina Tylczyńskich” i muszę powiedzieć, że było jeszcze lepiej niż za pierwszym razem. Wszystko dzięki Piotrkowi i Adzie, którzy są zadziorni, charakterni i nadawali fabule prawdziwego pazura. Wybaczcie, Melka i Daniel, ale to ta dwójka zdecydowanie skradła moje czytelnicze serce.
Piotrek Tylczyński rozpoczyna okres próbny w wymarzonej firmie, nie spodziewając się, że przez najbliższe trzy miesiące będzie dzielił biuro i rywalizował o jedno stanowisko z Adą – dziewczyną, której szczerze nie znosi. Dawne urazy i wzajemna niechęć sprawiają, że współpraca okazuje się wyjątkowo trudna. Z czasem jednak napięcie między nimi zaczyna przeradzać się w coś, czego żadne z nich się nie spodziewało.
Mocnym punktem tej serii jest idylliczny obraz rodziny wielodzietnej, w której mimo codziennego gwaru i zamętu nie brakuje miłości, wsparcia i szacunku. Patrząc na rodzeństwo Tylczyńskich, śmiało mogłabym napisać, że sama chciałabym, aby moje dzieci miały tylu braci i sióstr. Dla mnie autorka napisała tę serię trochę za późno. W tej części szczególnie moje serce podbiła babcia Helenka, która za swój główny cel obrała zeswatanie wnuków, a sposób, w jaki to robi, dodaje powieści sporo humoru.
Podoba mi się to, że w każdej części Monika skupia uwagę na konkretnej parze bohaterów, a ich poprzednikom poświęca tylko niewielkie fragmenty – każdy ma tu swój czas. Wątek miłosny Piotrka i Ady jest na tyle wciągający, że nie czułam potrzeby wracania do historii Melki i Daniela, którzy już wcześniej mieli swoje „pięć minut”.
Seria „Rodzina Tylczyńskich” to bardzo lekka obyczajówka, przez którą po prostu się płynie podczas czytania, bez zbędnych opisów i nadmiernie rozbudowanych wątków. Pokuszę się o stwierdzenie, że to idealna lektura na jedno popołudnie, a w tej części czuć też, że autorka nabrała większej pewności w tym, co robi.
Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić, jest ta część historii, w której wyznania miłosne stają się momentami zbyt cukierkowe i wręcz idealne. Bywa to trochę jak „spijanie sobie miodku z ust”, co chwilami odbiera scenom naturalność. Z drugiej strony to przecież pierwsze poważne miłości bohaterów, więc może właśnie taka poprawność i grzeczność są tu uzasadnione.
Spędziłam z rodziną Tylczyńskich bardzo przyjemny czas i wiem, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej przygody. To literatura obyczajowa, która nie próbuje na siłę zagłębiać się w ludzką psychikę czy poruszać ciężkich tematów, dzięki czemu nie obciąża emocjonalnie czytelnika. Jest to lektura niezobowiązująca, ciepła, z odrobiną humoru, idealna na letnie popołudnia.
Moja ocena: 9/10.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-05-21
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka
Mela właśnie wkroczyła w dorosłość. Ma kochającą rodzinę, która zawsze stoi za nią murem, oraz Daniela - przyjaciela tak bliskiego, że trudno wyobrazić...