"Szczęście i dobro się mnożą, gdy się je dzieli z innymi. Bo człowiek to część natury, więc my wszyscy to jedno przecież."
"Na ołtarzu ciszy" to pierwsza część cyklu "Szeptucha" Bianki Kunickiej. Znajdujemy w niej losy małej dziewczynki, później kobiety, żyjącej w XVII wieku.
Nawoja była wyjątkowa już od dnia narodzin, a późniejsze lata tylko to uwydatniły. Wyróżniająca się pośród mieszkańców wsi nie znajdywała u nich zrozumienia. Niestety, jak to trafnie podsumowała autorka, trudno, nam - ludziom, zaakceptować odmienność, bo się jej boimy. Na przestrzeni lat kobieta miała zajmować określone miejsce w hierarchii społecznej i każdy przejaw niesubordynacji był surowo karany.
Niewieście nie uchodziło mieć swojego zdania i wygłaszać odkrywczych poglądów. Właściwie, nie wypadało jej nawet myśleć o takich rzeczach. Jej zadanie polegało na zajmowaniu się domem i dziećmi, a głoszenie jakichkolwiek teorii, niezgodnych z ogólno przyjętym pojmowaniem świata, uznawane było za herezje.
Nawoja od samego początku miała problem z podporządkowaniem się obowiązującym regułom. Jako widząca i słysząca więcej dostrzegała świat takim, jaki naprawdę był. Widziała jego jedność, płynącą z tego, że wszyscy pochodzimy z natury, w związku z czym powinniśmy być jednakowo traktowani.
Na przykładzie Nawoi autorka ukazała wybitną jednostkę w zestawieniu z hermetycznie zamkniętym światem. Co ciekawe, ówcześni ludzie bali się odmienności, ale w potrzebie nie wahali się z niej korzystać. Niejednokrotnie udawali się za radą do kobiet pokroju Nawoi, a później do niej samej. Pokazuje to jak bardzo jesteśmy interesowni, skupieni na sobie i osiąganiu własnych korzyści. Niestety wystarczy chwila i zapominamy o udzielonej pomocy. W sytuacjach wymagających wyjaśnienia bez zawahania rzucamy oskarżeniem, nie mając nawet ku temu wystarczających powodów.
Nawoja wiodła trudne życie w samotności, jednak w łączności z naturą. Nie wahała się korzystać z jej dobrodziejstw, znajdując w niej lekarstwa na wiele chorób. Zdecydowanie lepiej czuła się w lesie wśród zwierząt, które mimo braku rozumu, potrafiły zachować się lepiej niż niejeden człowiek. Co ciekawe, na fakt ten uwagę zwracał już Rudyart Kipling w XIX wieku, autor "Księgi dżungli", w której podkreślał wartości, jakimi kierują się zwierzęta, stawiając je wyżej niż pozbawionego skrupułów człowieka.
"Na ołtarzu ciszy" to kolejna książka traktująca o słowiańskich wierzeniach, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Przyznam, że dzięki niej weszłam głębiej w ten świat. Wszystko nie jest już takie nowe i obce, można zauważyć dużo punktów stycznych z niedawno poznanym przeze mnie "Szczodrym wieczorem". Nie będę ukrywać, że świat ten coraz bardziej mnie fascynuje.
Moja ocena 8/10.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2024-08-28
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 544
Dodał/a opinię:
Katarzyna Jabłońska
Nawoja po latach wygnania, wraca do rodzinnej wsi, chcąc rozprawić się z przeszłością. Schowana przed światem, leczy ludzi, odczynia uroki i pomaga pokonywać...
Bianka Kunicka zabiera nas do świata pełnego tajemnic, wierzeń i zabobonów oraz towarzyszących im rytuałów. Posądzona o opętanie i skazana na śmierć...