"Największym zagrożeniem, przed jakim kiedykolwiek staniesz, najtrudniejszą bitwą, jaką kiedykolwiek stoczysz, jest walka z własnymi ograniczeniami"
Rebelia, wojna. Kiedyś tak było a teraz? Okrucieństwo, zło. Prześladowanie i śmierć. To właśnie spotyka półelfy, choć czasami śmierć jest zbawieniem, bo okazuje się, że może być coś gorszego. Rhya to półelfka i wydaje się, że ją również czeka taki los. Jest gotowa na śmierć. Nie boi się. Jednak nieoczekiwanie nie kończy martwa, bo ktoś niespodziewanie ją uwalnia. Co ją teraz czeka? Niby wybawca, ale to jednak teraz on ją więzi. Dlaczego? Jaki ma w tym cel?
Ale to była historia pełna emocji. Od początku jest bardzo ciekawie, pełno pytań, a odpowiedzi na razie brak. Rhya i Penn. Ona odważna, nie bojąca się śmierci, a jednak niepewna swojego losu. I Penn, który coś wie na jej temat, ale nie ma zamiaru się tym podzielić. Podróż bohaterów jest pełna niebezpieczeństw i niespodzianek. Na ich drodze pojawiają się tajemnicze stworzenia, do tego krok po kroku ktoś za nimi podąża. Akcja jest tutaj dosyć dynamiczna i szybko się zmienia. Wręcz trzyma w napięciu i oczekiwaniu co będzie dalej. Początkowo bohaterzy podróżują sami, ale z czasem ktoś do nich dołącza. Ekipa, która od razu wzbudziła moją sympatię, naprawdę bardzo ich polubiłam i jestem zdecydowaną fanką Jaca. A bohaterka? Znalazła rodzinę. Osoby, z którą nie łączą ją więzi krwi, a które zrobiłyby wiele dla niej.
Świat fantastyczny został bardzo dobrze przedstawiony. Uwielbiam. Wszystko zostało tutaj w bardzo dogłębny sposób wyjaśnione, a dodatkowo na końcu książki znajduje się słowniczek, który pozwala w szerszym aspekcie poznać znaczenie pewnych pojęć. Do tego pojawia się motyw przepowiedni, a sama bohaterka jest dosyć wyjątkowa.
Relikt, Tkająca wiatr. Jednak nie tylko ona, bo są trzy inne relikty– woda, ogień i ziemia, z którymi wiąże się duża nadzieja. Odpowiadają im Dwory - ognia, wody, nieba i ziemi, ale tylko dwa z nich do dzisiaj istnieją. Dlaczego?
"Cztery żywioły. Ich cztery wcielenia. Relikty noszące znaki bogów. Rozrzucone po całej krainie. Jeśli wszystkie cztery spotkają się i połączą...
Jest brutalnie, okrutnie i nie ma litości. W pewnym momencie historia trochę zwolniła i przeszło mi przez myśl, że jest za spokojnie, ale to było chwilowe, bo kilka stron później zrobiło się bardzo gorąco. I smutno. Końcówka była bardzo, bardzo dobra, wręcz nie potrafiłam się oderwać, a z drugiej strony wywołała we mnie smutek. Ile się tu działo i jak się działo. Pokazała potęgę głównej bohaterki i to, że jeszcze wiele musi się nauczyć. No i Soren. Nie było go tu dużo, ale uwielbiam go i zdecydowanie wzbudził moją większą sympatię niż główny bohater.
Scythe to to bardzo tajemnicza postać i intryguje od samego początku. Kim tak naprawdę jest? Jaki ma cel? Nie do końca go polubiłam. Nie podobał mi się jego stosunek wobec bohaterki. Nie informuje, nie udziela informacji o tym kim ona jest, cały czas milczy, nawet wówczas kiedy prawdę na swój temat bohaterka dowiedziała się od całkiem obcej osoby. W ciągu jednej, krótkiej rozmowy z obcym dowiedziała się więcej niż przez całą podróż. I mogłabym to jeszcze zaakceptować, gdyby nie to, że nawet wówczas po tym nie był chętny żeby udzielić jej jakikolwiek informacji. Co więcej, bohaterka ma umiejętności władania wiatrem, powietrzem a on? Dla niego najlepszym rozwiązaniem jest to, że ma siedzieć zamknięta w pokoju i nic nie robić. No kurcze, to po co jej taka moc? Przecież ma wrogów na pęczki, jakoś musi się bronić, prawda? Zwłaszcza, że faktycznie jak się okazuje nigdzie nie jest bezpieczna i tak naprawdę nie wszyscy są godni jej zaufania. Bohaterkę z kolei polubiłam od pierwszej strony. Nieustraszona, odważna, ale to nie jest tak, że się nie boi. Wiele zła widziała czy była świadkiem. Dobra, walcząca, nie poddająca się i przede wszystkim pomagająca słabszym.
Nie mogło zabraknąć wątku romantycznego, który jednak nie odgrywa bardzo dominującej roli. Początkowo relacja bohaterów ma formę delikatnego enemies to lovers, a później w stopniowy i naturalny sposób przekształca się w coś więcej. Stosunki pomiędzy bohaterami rozwijają się w bardzo powolny sposób, co uwielbiam. Zachowanie mężczyzny? Dosyć zmienne, bo raz zachowuje się wobec bohaterki jakby mu na niej zależało, a za chwilę ją unika, co jednak z drugiej strony miało pewne uzasadnienie w jego przeszłości.
To było naprawdę bardzo cudowna lektura. Do tego ta piękna oprawa. Zdecydowanie jedna z pięknej prezentujących się książek. Z wielkim zniecierpliwieniem będę wyczekiwać kontynuacji.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2025-10-07
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 544
Tytuł oryginału: The Wind Weaver
Dodał/a opinię:
ilovebook26
To coś więcej niż przyjaźń. Może nawet więcej, niż miłość. Dwudziestoletnia Brooklyn walczy z bolesną traumą. Jako dziecko była świadkiem morderstwa ukochanej...
Julie Johnson, światowej sławy autorka romansów w trzymającej w napięciu historii o sile przetrwania i potędze zakazanej miłości. Nie sądziła,...