RECENZJA
„Trzy zagadki Vulpiny”
Autor: Marta Klara Trojanowska
Wydawnictwo: AlterNatywne
„– Może powinnaś zacząć wierzyć, że nie wszystko sprowadza się do rozumu, a czasami to uśmiech losu decyduje o tym, co dzieje się dookoła…”
„Trzy zagadki Vulpiny” to powieść, która nie odsłania wszystkich kart od razu. Krok po kroku wciąga w świat pełen tajemnic, zagadek i nieoczywistych tropów, sprawiając, że granica między rzeczywistością a tym, co niewytłumaczalne, zaczyna się zacierać. To historia, która pochłania czytelnika niczym pustynna burza, zasypując go pyłem niepokoju, fascynacji i niedopowiedzeń.
Marta Klara Trojanowska stworzyła opowieść, która umiejętnie łączy przygodę, fantasy, survival oraz mroczną tajemnicę. Już od pierwszych stron widać, że nie jest to zwyczajna historia o archeologicznych odkryciach. To opowieść o przekraczaniu granic znanego świata, konfrontacji rozumu z tym, czego nie sposób wyjaśnić naukowo, oraz o walce z zagrożeniem wymykającym się wszelkim schematom.
Vulpina Sammons to bohaterka, której nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Cyniczna, uparta, bezkompromisowa i daleka od ideału. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje i nie zawsze budzi sympatię, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak autentyczna. To postać z krwi i kości, która zamiast podążać utartymi ścieżkami bohaterów fantasy, toruje sobie własną drogę przez niebezpieczne pustkowia Arizony.
Ogromnym atutem książki jest klimat. Autorka sprawia, że czytelnik niemal czuje na skórze pustynny żar, słyszy niepokojącą ciszę opuszczonych miejsc i wraz z bohaterami doświadcza narastającego zagrożenia. Każdy kolejny rozdział odkrywa nowe sekrety, a pojawiające się bestie budzą jednocześnie strach i fascynację. To opowieść surowa, mroczna i niepokojąca.
Autorka nieustannie podsyca ciekawość czytelnika. Gdy wydaje się, że sytuacja zaczyna się klarować, pojawiają się kolejne pytania i nowe zagadki. Historia rozwija się dynamicznie, a napięcie towarzyszy niemal do samego końca.
Mam jednak wrażenie, że główny wątek związany z psami zasługiwał na większe rozwinięcie. Przez całą lekturę czułam, że kryje on znacznie więcej, niż zostało ujawnione. To właśnie ten element najmocniej pobudzał moją ciekawość i sprawiał, że chciałam poznać jego pełne znaczenie. Z jednej strony niedopowiedzenia budowały atmosferę tajemnicy, z drugiej pozostawiły pewien niedosyt, ponieważ potencjał tego motywu wydawał się naprawdę duży.
I właśnie tutaj dochodzę do elementu, który wywołał we mnie najwięcej emocji.
Zakończenie.
To finał, który nie daje pełnego poczucia domknięcia historii. Ostatnia strona pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi i sprawia, że czytelnik zostaje sam ze swoimi teoriami. Przyznam, że po zakończeniu przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy czegoś nie przeoczyłam. Tak bardzo wciągnęła mnie ta historia, że oczekiwałam rozwiązania kluczowych zagadek. Tymczasem książka urywa się w momencie, który aż prosi się o kontynuację.
Z jednej strony wywołało to niedosyt, z drugiej jednak sprawiło, że wciąż myślę o tej historii i próbuję łączyć jej elementy w całość. Mam nadzieję, że autorka planuje kontynuację, ponieważ potencjał tego świata i bohaterów jest naprawdę duży.
„Trzy zagadki Vulpiny” to książka dla miłośników tajemnic, nieoczywistych bohaterów i historii wymykających się gatunkowym schematom. Pełna mroku, napięcia i sekretów czekających na odkrycie. Jeśli nie przeszkadzają Wam zakończenia pozostawiające czytelnika z pytaniami, ta lektura może okazać się naprawdę wciągającą przygodą.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2026-02-10
Kategoria: Przygodowe
ISBN:
Liczba stron: 175
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek