„W krainie słodkiego jutra” Zuzy Kordel to proza, która pod nęcącym, niemal deserowym tytułem skrywa treść zaskakująco gęstą, momentami gorzką, ale ostatecznie przynoszącą niezwykłe oczyszczenie. Rzadko spotykam powieści obyczajowe, które tak umiejętnie balansują między ciepłem domowego ogniska a chłodnym realizmem psychologicznym, nie wpadając przy tym w pułapkę taniego sentymentalizmu.
Autorka kreśli portret Hani - kobiety, która jest mistrzynią w doprawianiu cudzego życia, podczas gdy jej własna codzienność zaczyna przypominać zakalec. Hania to postać, którą pokocha każdy, kto choć raz w życiu postawił cudze oczekiwania nad własny oddech. Jej cukiernicza pasja nie jest tu tylko malowniczym tłem; to genialna metafora fasady. Pod warstwą idealnego kremu i precyzyjnych dekoracji bohaterka ukrywa pęknięcia, których świat ma nie dostrzec. To przejmujące studium „siłaczki”, która w pewnym momencie orientuje się, że trzymanie wszystkiego na swoich barkach odebrało jej prawo do bycia kruchą.
Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Zuza Kordel portretuje toksyczność w relacji. Nie robi tego w sposób oczywisty czy krzykliwy. Przemoc, o której pisze, odbywa się w białych rękawiczkach - poprzez subtelną manipulację, gaszenie pewności siebie i emocjonalny szantaż. Czytając te fragmenty, czuje się narastający niepokój i niemal fizyczną chęć wyciągnięcia Hani z tej matni. Autorka z wielką wrażliwością pokazuje, że najtrudniejszą walką nie jest ta z partnerem, ale ta z samą sobą - o odzyskanie granic i przyznanie się do wstydu, który często więzi ofiary bardziej niż sam sprawca.
Stylistycznie pióro autorki jest bardzo dojrzałe, pełne trafnych aforyzmów, które chce się wypisywać na marginesach. Potrafi opisywać zapach pieczonego ciasta tak, że staje się on obietnicą bezpieczeństwa, by za chwilę uderzyć w czytelnika bolesną refleksją o dziedziczonej melancholii i cieniu depresji, który ciągnie się za bohaterką od dzieciństwa. To kontrastowanie świata słodyczy z emocjonalnym chaosem jest zabiegiem niezwykle trafnym i rzetelnie poprowadzonym.
Jeśli miałabym wskazać słabsze strony, to momentami tempo akcji zwalnia na rzecz wewnętrznych monologów, co dla jednych będzie atutem pozwalającym na autorefleksję, dla innych drobnym przestojem w fabule. To książka-plaster, ale taki, który najpierw trzeba oderwać, by oczyścić ranę. Nie jest to lekka lektura do kawy, mimo że kawa i ciasto grają tu ważne role. To opowieść o tym, że „słodkie jutro” nie jest prezentem od losu, ale efektem żmudnej, często bolesnej pracy nad własną wartością. Finał nie jest przesłodzony - jest prawdziwy, daje lżejszy oddech i nadzieję, że wyjście z cienia jest możliwe w każdym momencie.
To bez wątpienia obowiązkowa lektura dla każdej kobiety, która czuje, że w pogoni za uszczęśliwianiem innych, zgubiła po drodze własny uśmiech.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 328
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Franek jest gotowy zrobić wszystko, by odbić się od finansowego dna. Potrzebuje stabilizacji, by spełniać marzenia ukochanej narzeczonej, Leny. Niespodziewanie...
Franek jest gotowy zrobić wszystko, by odbić się od finansowego dna. Potrzebuje stabilizacji, by spełniać marzenia ukochanej narzeczonej, Leny. Niespodziewanie...