Remigiusz Mróz w najnowszej powieści „Węzeł czasu” zabiera czytelnika w podróż. W zasadzie miejsca nie zmienimy ale za to czas będzie inny. Aga budzi się 15 października 1931 roku w środku lasu, nieopodal Oppeln. Dziwiąc się własnemu ubiorowi jest świadkiem pościgu niemieckich policjantów za dwoma Polakami. Z okoliczności wynika, że są na terenie Niemiec. Dziewczyna jedyne co pamięta, to, że piła kawę na opolskim rynku z przyjaciółką w środku lata. Mroza poznaliśmy już jak sobie radzi w powieści z gatunku science fiction a radzi sobie całkiem nieźle. Z przerażeniem obserwowałem jakiego tematu Pan Remek się podjął. A mianowicie czy Polce wolno pokochać Niemca, nazistę z krwi i kości chociaż ten jeszcze nie wie kim będzie później. Teraz tylko upaja się fascynacją fuhrerem. Problem jak w 1931 roku naładować iPhone’a jest jednym z najmniejszych jakie będzie miała na swojej głowie Aga ze swoją przyjaciółką. Czy wiedza o przyszłości jest darem czy przekleństwem ocenić musi czytelnik. Dla mnie powieść jest potwierdzeniem, że zneutralizowanie (czytaj zabicie) przywódców z przeszłości nic by diametralnie nie zmieniło. Tak naprawdę to masy społeczne kreują swoich przywódców, trzeba im tylko kogoś wskazać. Zakończenie powieści nie do końca mnie zadowoliło, posiadanie możliwości grzebania w przeszłości nie do końca mnie kręci. Przeszłość i teraźniejszość niech pozostaną takie jakie są.
Chociaż korci mnie … , jestem tylko człowiekiem i mam swoje słabości.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 480
Dodał/a opinię:
Andrzej Trojanowski
W sierpniu 1939 roku sierżant Bronisław Zaniewski, służący w jednostce stacjonującej pod granicą rumuńską, ma znacznie większy problem niż przejmowanie...
Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin...