*współpraca reklamowa*
Kolejna seria się kończy. Seria, która bardzo mocno zapisała się w moim sercu i głowie. Historia prosta, zabierająca nas do czasów słowiańskich, pradawnych wierzeń i tradycji. Pokazująca bardzo ważne i znane od wieki wieków zjawisko - zmiany. To seria, na której finał czekałam i od której końca wciąż nie znalazłam odpowiedzi na pytanie jak żyć dalej bez niej i oczekiwania na kolejny tom...
Sroga zima sprawiła, że mieszkańcy Wiklińca zaczęli się bać i wątpić w wprowadzane zmiany, które ich zdaniem mogły nie spodobać się bogom i dlatego tak srogo ukarali ich osadę. Wiosna jednak przychodzi, upragniona i wytęskniona, niosąca nadzieję ale też kolejne zmiany i nowe wiadomości. Wieści z grodu z prośbą o pomoc, po raz kolejny zmuszają bohaterów do wyruszenia w podróż. Kolejna wyprawa, która przyniesie nowe odkrycia, nowe doświadczenia ale też nowe zmiany, jedne dobre i potrzebne, a drugie mniej pożądane ale niestety konieczne.
No i co? No i mamy koniec, choć autorka się tam gdzieś między słowami żegna z bohaterami i całą serią, to ja jednak dalej mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Ta historia jest tak piękna, cudowna i magiczna, jest też prosta, opowiadająca o codzienności, o której można mówić i pisać w nieskończoność. Choć wiele wątków zostało zakończonych, wiele kwestii wyjaśnionych, a następujące zmiany, doczekały się akceptacji, to nawet po tym zakończeniu człowiek ma wrażenie, że ta historia się jeszcze nie skończyła, że to zamknięcie pewnego etapu, że jeszcze może jeszcze ten tytułowy wiatr przywieje wieści o kolejnych przygodach naszych bohaterów, którzy dla mnie stali się niczym rodzina.
W tym tomie autorka po raz kolejny skupiła się na zmianach. Z jednej strony mamy zmiany w życiu Miry i jej najbliższych, zmiany na dobre, które niosą ze sobą ułatwienia czy nadają życiu nowego sensu. Z drugiej zaś mamy zmiany konieczne i nie do końca pożądane. Autorka wprowadziła nam do tego spokojnego świata zagrożenie, strach, niepokój i konieczność szykowania się do obrony, starcia czy nawet ataku. Ten tom nieco różni się od poprzednich, gdzie wszytko było proste, a przeciwności losu były w miarę proste do przeskoczenia, tutaj już tak lekko nie jest. Tutaj świat znany przez naszych bohaterów staje na głowie, staje w ogniu i zaczyna pisać nowy rozdział w swoich dziejach.
W książce oczywiście roi się od różnorakich przesądów, tradycji, rytuałów, w pewnym sensie czarów, ale też od emocji i przemyśleń. Poznaliśmy nowe obyczaje, a Czębira nie przestaje nas zaskakiwać swoją inteligencją czy wiedzą. Co mi się najbardziej podobało i z czym ja walczę od kiedy sięgam pamięcią, czyli to że wiek nie jest wyznacznikiem wiedzy i nieomylności, a starsi ludzie nie powinni wymagać szacunku do siebie na podstawie liczy lat, ale doświadczeń albo tego jak wykorzystywali swoje młode lata, na szacunek trzeba sobie po prostu zasłużyć, o czym notorycznie przypominam swojej babci, która w nawiasie mówiąc też uwielbia tą serię, może w końcu wyciągnie wnioski, jest nadzieja.
Książka bardzo mi się podobała, czytanie było czystą przyjemnością, czas stracił znaczenie, a ja płynęłam z fabułą, która wiodła mnie niczym ten wiatr, raz spokojnie dając ukojenie i przyjemność, raz niczym wichura, która podnosiła mi ciśnienie, a jeszcze innym razem jak huragan, który chciał zniszczyć wszytko, przynosiła strach i obawy o to co będzie dalej. Autorka pięknie zakończyła tą całą historię, trochę wróciła do jej początków, troszkę namieszała, potwierdziła umiejętności Miry i zakończyła kolejny etap jej życia, a jednocześnie otworzyła przed nią nowy rozdział. My dostaliśmy cudowną opowieść, w której mam wrażenie każdy znajdzie coś dla siebie, przy której poczujemy się jak w domu, i z którą nie będziemy chcieli się rozstawać. Uwielbiam i polecam całą trylogię.
Informacje dodatkowe o Wiatr nad Wiklińcem:
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
9788384410196
Liczba stron: 344
Dodał/a opinię:
Aleksandra Iwanek
Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna
Sprawdzam ceny dla ciebie ...