WYJĄTKOWO SROGA ZIMA SPRAWIA, ŻE MIESZKAŃCY WIKLIŃCA Z LĘKIEM SPOGLĄDAJĄ W NIEBO, Z KTÓREGO NIEMAL BEZ USTANKU PRÓSZY ŚNIEG.
Biały puch przykrywa świat grubą warstwą i co dzień przybywa go więcej, aż ludzie zaczynają się bać. Może bogowie pogniewali się na nich tak bardzo, że w tym roku wiosna nie nadejdzie? Może za karę Wikliniec pozostanie skuty lodem i targany zimnym wiatrem, a im przyjdzie umrzeć z głodu lub szukać innego miejsca do życia?
Wiosna jednak wreszcie nadchodzi, a wraz z nią pojawiają się posłańcy z grodu, by prosić o pomoc wiedźmę Czębirę.
Szykuje się zatem nowa wyprawa, w którą ruszy nie tylko wiedźma, ale także jej mąż, Mira i Bogdasz, Roch oraz nieco zwariowani bliźniacy. Czy zdążą z pomocą? Czy nie pokonają ich trudy podróży? I czy uda im się bezpiecznie wrócić do Wiklińca?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 344
Sięgając po "Wiatr nad Wiklińcem" autorstwa Joanny Tekieli, spodziewałam się spokojnej historii z małomiasteczkowym klimatem, ale bardzo szybko okazało się, że to jedna z tych książek, które pod pozorną prostotą kryją ogrom emocji, niedopowiedzeń i życiowych zakrętów. To opowieść, którą czyta się niespiesznie, ale która zostaje w głowie na długo.
Już od pierwszych stron czuć charakterystyczną dla autorki atmosferę trochę nostalgii, trochę tajemnicy i dużo uważności na relacje między ludźmi. Wikliniec nie jest tu tylko miejscem na mapie. To przestrzeń, w której splatają się ludzkie losy, sekrety i wspomnienia. Mała społeczność, w której wszyscy się znają, potrafi być jednocześnie schronieniem i miejscem, od którego trudno uciec.
Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje, że przeszłość nigdy nie znika naprawdę. Można wyjechać, zmienić życie, udawać, że pewnych spraw nie było, ale wystarczy jeden moment, jedno spotkanie albo jedna decyzja, żeby wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. "Wiatr nad Wiklińcem"to w dużej mierze opowieść o tym, że każdy z nas niesie ze sobą historię, która w najmniej spodziewanym momencie potrafi upomnieć się o uwagę.
Bardzo podobała mi się warstwa emocjonalna tej książki. Relacje są prawdziwe, nieidealne, momentami trudne. Bohaterowie popełniają błędy, gubią się, próbują zaczynać od nowa i właśnie dzięki temu łatwo w nich uwierzyć. To nie jest historia o wielkich dramatach, tylko o życiu takim, jakie naprawdę bywa. O wyborach, które nie zawsze są dobre, i o konsekwencjach, które trzeba unieść, nawet jeśli bardzo by się chciało cofnąć czas.
Styl Joanny Tekieli jest spokojny, ale bardzo obrazowy. Czytając, miałam wrażenie, że naprawdę czuję ten wiatr, który przewija się przez Wikliniec trochę chłodny, trochę nostalgiczny, czasem kojący, a czasem przypominający o tym, co próbowaliśmy zostawić za sobą. To jedna z tych książek, które nie potrzebują wielkich zwrotów akcji, żeby poruszyć.
Dla mnie to opowieść o powrotach do miejsc, do ludzi, do samego siebie. O tym, że czasem trzeba zmierzyć się z tym, co było, żeby móc spokojnie iść dalej. I o tym, że nawet jeśli życie nie układa się tak, jak planowaliśmy, zawsze gdzieś czeka miejsce, w którym można spróbować jeszcze raz.
Po tej lekturze miałam ochotę na rozmowę o przeszłości, o decyzjach, o tym, czy naprawdę da się zacząć od nowa, czy zawsze nosimy w sobie to, co było.
A Wy lubicie takie spokojniejsze, emocjonalne historie z małomiasteczkowym klimatem, czy wolicie książki, w których cały czas coś się dzieje?
#WiatrNadWiklińcem #JoannaTekieli #literaturaobyczajowa #polskaksiążka #emocje #powroty #tajemnice #relacje #czytambopolskie #książkadorozmowy #bookstagrampl #czytaniejestfajne
Znacie serię "Widunka" Joanny Tekieli? Jeśli tak to mam dla Was niespodziankę, bo właśnie ukazała się trzecia część pod tytułem "Wiatr nad Wiklińcem". Ale niestety jest to finałowa część. Do Wiklińca zawitała sroga zima. Mieszkańcy są przekonani, że to właśnie Bogowie pokarali ich taką pogodą za ostatnie rewolucje. Strach przed głodem nasila się coraz bardziej. W końcu jednak wiosna nadchodzi. Wraz z odwilżą nadciągają posłańcy z grodu prosząc wiedźmy Czębirę o pomoc. Wyrusza ona wraz z najbliższymi osobami w niebezpieczną wyprawę. Wspólna podróż stawia przed nimi wiele wyzwań, prób charakterów ale też buduje wzajemne zaufanie. Czy uda im się bezpiecznie dotrzeć z pomocą? Jest to historia, w której słowiański klimat wybrzmiewa praktycznie na każdej stronie. Natura i wiara w siłę bóstw współgrają z tym co czują bohaterowie. Dawne wierzenia i duchowość tworzą świat, który niby niewidoczny a tak bardzo prawdziwy. Finał serii natomiast pokazuje, że największą siłą człowieka jest więź z innym człowiekiem, która potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Jeśli lubicie słowiański klimat to ta seria jest zdecydowanie dla Was.
„Wiatr nad Wiklińcem” autorstwa Joanna Tekieli to trzeci tom serii „Widunka” – opowieści osadzonej w słowiańskim klimacie, pełnej wierzeń, magii i surowej przyrody. To fantasy historyczne z wyraźnym rysem obyczajowym, w którym emocje bohaterów są równie ważne jak sama fabuła.
Tym razem mieszkańców Wiklińca dotyka wyjątkowo sroga zima. Śnieg nie przestaje padać, a strach zagląda do każdej chaty. Ludzie zaczynają wątpić, czy bogowie nie odwrócili się od nich na dobre. Groźba głodu i śmierci w mroźnej pustce staje się coraz bardziej realna. Ten zimowy krajobraz buduje napięcie i poczucie osaczenia – chłód niemal czuć na własnej skórze.
Kiedy wreszcie nadchodzi wiosna, przynosi nie ulgę, lecz nowe wyzwanie. Posłańcy z grodu proszą o pomoc wiedźmę Czębirę. Rozpoczyna się wyprawa, w którą ruszają nie tylko ona i jej mąż, ale także Mira, Bogdasz, Roch oraz bliźniacy wnoszący do historii nutę lekkości. Fabuła nabiera tempa – to opowieść drogi, w której bohaterowie muszą zmierzyć się zarówno z niebezpieczeństwami świata zewnętrznego, jak i własnymi lękami.
Największą siłą tej części są emocje. Strach przed nieznanym miesza się z nadzieją. Determinacja przeplata się ze zwątpieniem. W relacjach między bohaterami widać ciepło, lojalność i odpowiedzialność za wspólnotę. Czębira to postać silna, ale nie pozbawiona wątpliwości – jej człowieczeństwo sprawia, że łatwo się z nią utożsamić. Pozostali bohaterowie również zyskują głębię – każdy niesie własne doświadczenia i własne powody, by wyruszyć w drogę.
Podczas czytania towarzyszy napięcie i ciekawość, czy misja się powiedzie. Pojawiają się momenty wzruszenia, szczególnie gdy na pierwszy plan wychodzą więzi rodzinne i poczucie wspólnoty. Jest też zachwyt nad światem przedstawionym – surowym, ale pięknym, przesyconym słowiańskim duchem.
To książka dla miłośników słowiańskiego fantasy, historii inspirowanych dawnymi wierzeniami i opowieści drogi z wyraźnym wątkiem emocjonalnym. Spodoba się czytelnikom, którzy cenią nie tylko akcję, ale też klimat, relacje i powolne budowanie napięcia. Najlepiej sięgnąć po nią, znając wcześniejsze tomy, by w pełni docenić rozwój bohaterów.
„Wiatr nad Wiklińcem” to historia o nadziei w najciemniejszym czasie, o sile wspólnoty i o tym, że nawet po najdłuższej zimie przychodzi wiosna. Jeśli szukasz klimatycznej, poruszającej opowieści z nutą magii i słowiańskiej tradycji, ta książka zdecydowanie zasługuje na miejsce na Twojej półce.
Jak to bywa z dobrymi seriami, wystarczy, że zobaczę zapowiedź kolejnego tomu i już wiem, że będzie moja. Tak właśnie było z „Wiatrem pod Wiklińcem”, trzecią częścią cyklu „Widunka” Joanny Tekieli. Po wydarzeniach z pierwszego tomu, kiedy poznawałam Mirę i świat słowiańskiej osady, a potem po emocjonującej kontynuacji, w której relacje między bohaterami nabrały głębi i pojawiły się pierwsze poważne próby charakterów, czekałam na tę część z prawdziwą niecierpliwością. Ta seria ma w sobie coś, co mnie przyciąga jak magnes. Surowość dawnych czasów, bliskość natury i ludzi, którzy mimo lęków potrafią walczyć o siebie i swoich bliskich.
Joanna Tekieli to autorka, po której książki sięgam często i z ogromnym zaufaniem. Ma w swoim dorobku wiele tytułów, ale to właśnie seria „Widunka” szczególnie skradła moje serce. Jej styl jest plastyczny, pełen detali, a jednocześnie bardzo przystępny, temu czyta się lekko, choć tematy, które porusza, wcale lekkie nie są.
Już sama okładka „Wiatru pod Wiklińcem” zachwyca. Idealnie komponuje się z poprzednimi tomami, tworzą spójną, klimatyczną całość.
W trzeciej części wracamy do Wiklińca w czasie wyjątkowo srogiej zimy. Śnieg nie przestaje padać, lęk zagląda w oczy mieszkańcom, a widmo głodu i gniewu bogów zaczyna być coraz bardziej realne. Autorka wspaniale oddaje atmosferę niepewności i ten wszechobecny chłód niemal czułam na własnej skórze, tymbardziej, że u nas za oknem panowały pidobne temperatury.
Czy wiosna w ogóle nadejdzie? Czy osada przetrwa? Te pytania wiszą nad bohaterami przez sporą część książki i budują napięcie od pierwszych stron.
Gdy w końcu przychodzi odwilż, nie oznacza to wcale spokoju. Posłańcy z grodu proszą wiedźmę Czębirę o pomoc i rozpoczyna się kolejna wyprawa. I to właśnie ten moment był dla mnie jednym z najciekawszych. W drogę ruszają nie tylko Czębira i jej mąż, ale też Mira, Bogdasz, Roch oraz bliźniacy, którzy jak zwykle wnoszą do historii odrobinę chaosu i humoru. Wyprawa pełna jest trudów, niebezpieczeństw i decyzji, które mogą zaważyć na przyszłości nie tylko ich samych, ale i całej osady.
Najbardziej poruszyły mnie sceny pokazujące siłę wspólnoty, momenty, w których bohaterowie muszą zaufać sobie nawzajem, mimo różnic i wcześniejszych nieporozumień. Bardzo podobało mi się też to, jak autorka rozwija postać Miry. Widać jej dojrzewanie, wewnętrzną walkę, momenty zwątpienia, ale i rosnącą odwagę.
Czy zawsze słucha głosu serca? Czy potrafi podjąć decyzje, które będą słuszne, choć bolesne? I czy każda wyprawa musi coś w nas bezpowrotnie zmienić?
Emocji w tej części nie brakuje. Jest niepokój, napięcie, wzruszenie, ale też ciepło i nadzieja. Autorka serwuje nam mieszankę przygody, refleksji i słowiańskiego klimatu, który tak bardzo kocham. Są chwile, gdy serce bije szybciej, bo nie wiadomo, czy bohaterowie zdążą z pomocą. Są też momenty ciszy- takie, w których można zatrzymać się na chwilę i poczuć zapach lasu, usłyszeć wiatr wśród drzew.
To, co najbardziej spodobało mi się w tej części, to poczucie domknięcia pewnych wątków, ale bez utraty tej magii, która towarzyszyła mi od pierwszego tomu. Czułam, że jestem częścią tej społeczności, że przeżywam z nimi każdą stratę i każdy triumf. I właśnie za to kocham tę serię, za autentyczność emocji i za świat, do którego chce się wracać.
Jeśli lubicie słowiańskie klimaty, opowieści o dawnych czasach, silnych bohaterach i historii, w której natura jest niemal równorzędnym bohaterem, to koniecznie sięgnijcie po „Wiatr pod Wiklińcem”. A najlepiej po całą serię „Widunka”. To podróż, która zostaje w sercu na długo.
Finałowa część trylogii, która dla mnie była pierwszą, a mimo to nie miałam problemu by wczuć się w fabułę i polubić bohaterów. Psst: już zamówiłam dwa wcześniejsze tomy, jeśli są równie dobre i wciągające jak Wiatr nad Wiklińcem, to wiem, że będzie to jedna z moich ulubionych serii! 🥹
Od jakiegoś czasu lubuję się w słowiańskich klimatach, więc z ogromną przyjemnością i fascynacją dałam się porwać tej książce.
Było warto!
Uwielbiam twórczość Joanny Tekieli i szczerze powiem, że jeszcze nigdy nie zawiodłam się żadną jej książką.
Wróćmy jednak do Wiklińca...
Mieszkańcy są przekonani, że oto bogowie pokarali ich za ostatnie rewolucje srogą zimą, która od dłuższego czasu nie chce ustać.
Biały puch wciąż sypie z nieba, przykrywając osady grubą warstwą. Boją się, że w tym roku wiosna nie przyjdzie, drżą na myśl o swoim losie w obliczu takiej tragedii. Mają obawy, że przyjdzie im umierać w lodowym królestwie lub szukać nowego miejsca na ziemi.
W końcu jednak wiosna nadchodzi, witając mieszkańców ciepłymi promieniami słońca i śpiewem ptaków.
Wraz z odwilżą nadciągają posłańcy z grodu, prosząc wiedźmę Czębirę o pomoc.
W podróż wyrusza z mężem, Mirą, Bogdaszem, Rochem i bliźniakami.
Czy wiedźma zdąży dotrzeć z pomocą?
Czy uda im się bezpiecznie dotrzeć do celu?
Jak wpłyną na nich trudy podróży?
***
Bardzo podobały mi się przygody, które mogłam przyzwać wraz z bohaterami, choć nie zawsze było kolorowo. Słyszałam szum strumyka, czułam woń kwiatów, dosłownie odczuwałam wszystko co autorka barwnie opisywała. Z ogromnym zamiłowaniem i szacunkiem do natury.
Zostało poruszonych wiele pradawnych wierzeń, modłów, rytuałów, świętowań i zwyczajów o czym z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem czytałam.
Jest to także podkreślenie wagi prawdziwej przyjaźni, bliskości i serdeczności, niesienia pomocy. Pojawiają się także momenty prawdziwej odwagi, heroizmu bohaterów.
Jestem oczarowana i mam nadzieję, że autorka napisze jeszcze wiele książek w tym klimacie, bo wychodzi jej to idealnie.
Bardzo polecam!
Zima potrafi dać się we znaki. Szczególnie taka, gdzie śnieg z nieba nie przestaje sypać. Mieszkańcy Wiklińca są przerażeni. Boją się, że przez panujące warunki atmosferyczne umrą z głodu. Zastanawiają się, czy to aby bogowie nie pogniewali się na nich i za kare nie chcą, aby przyszła do nich piękna i pełna życia wiosna?
Gdy po długich mrozach, ziemnych wiatrach i śnieżnych zamieciach w końcu natura zaczyna budzić się do życia, mieszkańcy czują ogromną radość. Wraz z wiosną, do Wiklińca docierają posłańcy z grodu, którzy przybyli prosić o pomoc wiedźmę Czębirę.
Wiedźma, chcąc nieść pomoc, szykuje się do podróży, a w raz z nią jej mąż, Mira i Bogdana, Roch oraz zwariowani bliźniacy. Czy uda im się dotrzeć na czas? Co spotka ich po drodze?
Jedno Wam powiem - to będzie podróż pełną przygód, nie zawsze tych miłych.
To już trzeci tom opowiadający o mieszkańcach Wiklińca. Autorka zabiera czytelnika w podróż do czasów, w których życie wyglądało zupełnie inaczej, niż obecnie. Wszystko zostało przepięknie zobrazowane, dzięki czemu wystarczy tylko zamknąć oczy, aby zwizualizować sobie to miejsce tak bliskie naturze.
A o naturze warto tu wspomnieć, ponieważ Autorka przykłada do niej ogromną uwagę. W książce ukazuje różne sytuacje, czy też zagrożenia, które może ona stanowić.
Bohaterowie, tak dobrze znani z poprzednich części, dalej tu są, jednak widać w nich (a przynajmniej w większości) sporą przemianę. Stali się dojrzalsi, bardziej świadomi. Każdy z nich ma specyficzne cechy charakteru, które też z biegiem przeczytanych stron odbiorca bardziej rozumie. Najpiękniejsze jednak jest to, że pomiędzy osadnikami Wiklińca jest silnie wyczuwalna więź, której wiele ludzi może im pozazdrościć w obecnych czasach. Dzięki temu tworzą oni jedność, a co za tym idzie, dzisiejsze społeczeństwo mogłoby brać z nich przykład.
Autorka w piękny sposób przenosi czytelników do czasów słowiańskich, opisując ich życie i zwyczaje. To natura była wtedy dla ludzi wyznaczeniem czasu, to pod nią dostosowywany był rytm pracy i innych rzeczy związanych z codziennością.
Ta książka, jak i cała trylogia Widunki jest wspaniała, ponieważ nie tylko można się przy niej świetnie bawić, ale jednocześnie czytelnik poznaje przeszłość ludzkości. Widać, że Autorka w swoją prace włożyła ogrom serca, ale przede wszystkim widać, jak dobrze orientuje się Ona w tematach słowiańskich i z łatwością, pięknym słowem, przemyca to wszystko na kartkach dobrej lektury.
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić tytuł ,,Wiatr nad Wiklińcem", przy czym należy pamiętać o tym, że jest to część bezpośrednio połączona z dwoma poprzednimi tomami.
Daj się porwać na wyprawę życia! Wyruszysz ścieżkami wiodącymi przez prastarą puszczę, przemierzysz bezkresne pola a za kompanów tej wędrówki będziesz mieć widunkę, wiedźmę, żercę, wędrownego dziada, który niejedno już widział i z niejednej miski jadł strawę, oraz wojów, którzy będą Cię strzec przed czyhającym złem.
Po drodze napotkasz bowiem dobro i zło, bo taki jest świat niezależnie od czasów i miejsca na ziemi. Na Twej drodze mogą stanąć ci, którzy chcą się wzbogacić i wykorzystać drugiego człowieka, lub ci, którzy zawsze wesprą i pomogą, i którzy pragną spokoju i miłości.
Noc pod gołym niebem, zapach dymu z ogniska, świst strzały, pachnące ziołami napary i mazidła, niosące się w dal śpiewy i modlitwy, śmiech młodych i okrzyki wojów... Czujesz to? Niesiona/y na skrzydłach wyobraźni możesz doświadczyć tego wszystkiego za sprawą lektury "Wiatr nad Wiklińcem".
Niełatwo jest przewrócić ostatnią stronę tej powieści i powrócić do rzeczywistości, wszak obraz malowany słowem Joanny Tekieli jest tak namacalny i realny, że sama już nie wiem, sen to czy Jawia ?
To trzecia część opowieści o Wiklińcu i jego mieszkańcach. I choć każdy tom można czytać niezależnie to miłośnikom słowiańskich klimatów i pokrzepiających historii polecam wszystkie trzy ???
,,Wiatr nad Wiklińcem" to trzeci i finałowy tom serii ,,Widunka", w którym Joanna Tekieli domyka historię Czębiry i mieszkańców Wiklińca. To najbardziej dynamiczna część cyklu, pełna napięcia, emocji i duchowej głębi, a jednocześnie wierna klimatowi budowanemu od pierwszego tomu.
Tym razem spokojna codzienność zostaje przerwana prośbą o pomoc, która zmusza bohaterów do wyruszenia w niebezpieczną wyprawę. Czębira nie jest sama, towarzyszą jej bliscy oraz grupa wyrazistych postaci, których relacje stanowią jeden z najmocniejszych elementów powieści. Wspólna droga ujawnia różnice charakterów, rodzi konflikty, ale też buduje solidarność i wzajemne zaufanie.
Seria ,,Widunka" wyróżnia się słowiańskim klimatem i w tym tomie wybrzmiewa on szczególnie mocno. Natura ma tu znaczenie symboliczne - wiatr, las i zmieniające się pory roku współgrają z przeżyciami bohaterów. Autorka subtelnie wplata elementy dawnych wierzeń i duchowości, tworząc świat, w którym codzienność przenika się z tym, co niewidzialne.
Finał przynosi emocjonalne domknięcie wątków. Powrót do Wiklińca ma wymiar symboliczny jest to znak przetrwania, wspólnoty i nadziei. Tekieli pokazuje, że największą siłą człowieka jest więź z innymi oraz odwaga, by zmierzyć się z losem.
,,Wiatr nad Wiklińcem" to udane zakończenie trylogii - spójne, poruszające i nastrojowe. To opowieść o wspólnocie, wierze i sile, która rodzi się nawet w najtrudniejszych chwilach.
Trzeci i ostatni tom cyklu pt. :"Widunka".
Wracamy do mieszkańców osady Wikliniec. Ich życie toczy się zgodnie z porami roku i przemianami, jakie następują w naturze. Tegoroczna zima jest długa, śnieżna i mroźna. Mieszkańcy obawiają się, że wiosna nie nadjedzie. Dopiero co pożegnali wielu bliskich, kiedy zaraza zebrała żniwo. Teraz lękają się, że zabraknie pożywienia i będą musieli opuścić swoją osadę.
Wiosna przynosi wieści z grodu, Czębira jest potrzeba. To oznacza kolejną wyprawę i nowe przygody. Nie będę Wam opisywać, co się podczas nich wydarzy, bo tu się dużo dzieje. Ja z przyjemnością czytałam o tym, jak kolejne grody uczą się bronić przed najeźdźcami, jak sobie radzą z tym, co mają, i mimo trudnych warunków, nie poddają się. To lekcja odwagi, zaufania, współpracy w grupie.
Uwielbiam klimat, jak Pni Joanna tworzy. Opisy życia codziennego, wierzeń i obrzędów, sprawiają, że czuję się, jakby tam była. Mira, Bogdasz, Roch, Wilczan, Czębira, Lutka, Falimir -- na długo pozostaną w mojej pamięci. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do nich wrócimy, choćby w krótkim opowiadaniu.
Dajcie się namówić na tę podróż. Ta niespieszna i spokojna historia wciąga od pierwszych stron. Słowiańskie wierzenia, odrobina magii, siła miłości i wspólnoty. Polecam
ZAPOWIADA SIĘ PIĘKNA WIOSNA W OLSZOWYM JARZE. PEŁNA WYZWAŃ I NADZIEI. Weronika postanawia porzucić życie w mieście i na stałe przenieść się do Olszowego...
W PIĘKNYM HOTELU, W STARYM DOMU, W GÓRSKIM SCHRONISKU CZY MAŁYM MIESZKANIU - BOŻE NARODZENIE ZAWSZE MOŻE BYĆ PEŁNE WZRUSZEŃ I RADOŚCI, JEŚLI TYLKO SĄ OBOK...
Przeczytane:2026-03-04, Chcę przeczytać, 100 ksiażek 2026,
„Wiatr nad Wiklińcem” Joanny Tekieli jest trzecim tomem cyklu „Widunka”. Dla mnie to powrót do znanego już miejsca – słowiańskiej osady nad rzeką Wiklinka zagubionej gdzieś w starej, słowiańskiej puszczy i ponowne spotkanie z polubionymi już bohaterami.
Poprzedni tom zakończyły Szczodre Gody oraz ślub Widunki Miry i Bogdasza. Mieszkańcy Wiklińca z ulgą pożegnali stary rok i niedawaną zarazę, która poczyniła spore spustoszenie wśród mieszkańców tej osady oraz pobliskiej Glinnej i Miodnej. W Wiklińcu rozpoczęła się zima. W tomie trzecim wracamy do Wiklińca zasypanego śniegiem i skutego mrozem. Tym razem zima trwa dłużej niż zwykle, ale w końcu przychodzi wiosna, a wraz z nią wojowie Wilczana z zaproszeniem do grodu. Mira, Bogdasz, Czębira z Falimirem, Roch oraz Świst i Błysk wyruszają na kolejną wyprawę. Tym razem także czeka ich emocjonująca wędrówka. Nasi bohaterowie odwiedzą znane nam już Źródlice i Śnieżyniec, ale nie tylko. Znajdą się też w poważnym niebezpieczeństwie za sprawą handlarzy ludźmi. Zapewniam, że Joanna Tekieli zadbała, żeby czytelnik nie nudził się podczas tej wyprawy, bo akcja powieści jest emocjonująca i nieprzewidywalna.
W tym tomie pisarka nadal rozwija psychologię powieściowych postaci, które wciąż ewoluują. Drugoplanowe postacie są rozwijane i wzrasta ich znaczenie dla fabuły. Celem autorki jest pokazanie swoich bohaterów w momentach podejmowania życiowych decyzji, dokonywania ważnych dla nich wyborów. Tak też dzieje się w tym tomie. Postacie w całej serii cechuje ciekawość świata, co popycha je do poznawania nowych umiejętności, przekraczania granic wyznaczanych przez dotychczasowe reguły społeczności w której żyją, ale też swoich własnych lęków i obaw. Łamanie zasad często wymaga odwagi, której im nie brakuje. W tym tomie także przychodzi do słowiańskich osad „nowe”, tym razem w postaci zagrożenia napaścią obcych, którzy porywają ludzi. Mieszkańcy osad muszą nauczyć się bronić przed napastnikami i zdobyć nowe umiejętności, które wcześniej nie były im potrzebne.
Płynny i naturalny styl autorki sprawia, że powieść czyta się z dużą przyjemnością i szybko. Swobodnie prowadzona narracja w której fragmenty dynamiczne i pełne napięcia przeplatają się ze spokojniejszymi, bardziej lirycznymi i refleksyjnymi sprawia, że kartki same się przewracają. Klimat budzącej się na wiosnę przyrody, którym rozpoczyna się powieść pasuje do aury, którą mamy za oknem. Nastroje towarzyszące powieściowym postaciom podczas oczekiwania na wiosnę, a potem obserwacji rozwijającej się przyrody i pojawiania się kolejnych pór roku udzielają się podczas czytania wyrazistych i plastycznych opisów, jakie roztacza przed nami Joanna Tekieli. Podobnie sugestywnie autorka przedstawia całą paletę emocji bohaterów od radości i szczęścia, przez smutek do strachu i złości.
Przez wszystkie tomy przewijają się motywy miłości, przyjaźni, wspólnoty, poszukiwania swojej drogi życiowej, przełamywania swoich lęków i otwarcia się na nowe wyzwania, które przynosi zmieniająca się rzeczywistość. Niezmiernie ważny jest również motyw bliskości z przyrodą, szacunku i wdzięczności do niej i słowiańskich bóstw oraz życia w rytmie zmieniających się pór roku.
Dla mnie to była niesamowicie ekscytująca przygoda, która zabrała mnie w zupełnie nieznane mi do tej pory obszary. Za sprawą obrazowego stylu autorki nie miałam problemu z przeniesieniem się w wyobraźni w opisywane przez nią miejsca. Dzięki tej historii inaczej patrzę na otaczającą nas przyrodę dostrzegając w niej magię. Ale też inaczej widzę życie, bowiem zaczęłam spostrzegać pewne „głupiady”, które nam towarzyszą. Bardzo dobrze budowana psychologii postaci sprawiła, że stawały się one coraz bardziej złożone i autentyczne. A dzięki temu nawiązywałam z nimi coraz silniejszą więź emocjonalną kibicując ich zmaganiom w różnych sytuacjach. Mój podziw wzbudzała odwaga Miry i Czębiry walczących z „głupiadami” i odważnie wyrażającymi swoje poglądy. Moją sympatię zyskała też Ludka poszukująca uwagi i miłości, która odnalazła je zupełnie niespodziewanie. Ewolucję przeszła także cała społeczność Wiklińca, która musiała odrzucić stare zwyczaje i zmienić myślenie w wielu sprawach, ale dzięki poczuciu wspólnoty i współpracy przetrwali trudne okresy.
Uważam, że sztuką jest umiejętność wybrania przez pisarza odpowiedniego momentu zamknięcia drzwi do stworzonego przez siebie świata pozwalając swoim bohaterom żyć dalej własnym życiem. W czytelniku powinien pozostać pewien niedosyt pozwalający na snucie własnych wizji przyszłości powieściowych postaci i refleksji jakie wywołała lektura. Moim zdaniem Pani Joannie Tekieli znakomicie się to udało i „Wiatr nad Wiklińcem” pięknie zamyka cały cykl.
Cykl „Widunka” jest ciepłą i urokliwą trzytomową historią o świecie, w którym żyli nasi przodkowie, o niezwykłych postaciach, ciekawych świata, z otwartymi umysłami, gotowych do wyjścia poza utrwalone zasady. Ich przygody zapewnią nam magiczny i emocjonujący czas. Dodatkowym walorem jest przepięknie i sugestywnie opisana sceneria w jakiej mają one miejsce i znakomicie oddany klimat tamtego okresu z jego zwyczajami i bogatą obrzędowością. Warto zanurzyć się w ten wykreowany przez Joannę Tekieli świat nawiązujący do prastarych słowiańskich bogów i zwyczajów, żeby zadumać się nad życiem, które wbrew zdobyczom cywilizacji w sferze relacji międzyludzkich aż tak bardzo się nie zamieniło.